Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Profesjonalizm zagubiony w tłumaczeniu

Profesjonalizm zagubiony w tłumaczeniu

11.08.2018
Czyta się kilka minut
W polskim przekładzie jednego z najważniejszych unijnych aktów prawnych, jakim jest dyrektywa MiFID II, prawnicy znaleźli błąd. Rząd go nie zauważył.
JAKUB OCIEPA / AGENCJA GAZETA
O

Obowiązująca od stycznia dyrektywa wzmacnia pozycję inwestora wobec instytucji finansowej, która sprzedaje mu np. obligacje czy jednostki uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym. Nowe przepisy zakazują oferowania skomplikowanych instrumentów finansowych osobom bez doświadczenia, które pozwoliłoby im ocenić stopień ryzyka takiej inwestycji. Bruksela poszła o krok dalej w stosunku do poprzedniej wersji dyrektywy, która nakazywała jedynie upewnienie się w ankiecie, że klient rozumie, co mu się sprzedaje. W praktyce – jak dowodzi choćby afera GetBack – sprzedawcy robili, co mogli, by kupujący odpowiedział, jak trzeba.

Nowe ograniczenia nie dotyczą jednak tzw. klienta profesjonalnego. W polskim tłumaczeniu to osoba, która pracuje w branży finansowej od przynajmniej roku i w tym czasie dokonywała transakcji z przeciętną częstotliwością 10 razy na kwartał, a w instrumentach finansowych ma ulokowane co najmniej 500 tys. euro. Problem w tym, że dyrektywa w brzmieniu oryginalnym mówi o spełnieniu minimum… dwóch z trzech powyższych kryteriów, a nie wszystkich. Efekt? Awans na klienta profesjonalnego byłby w świetle polskich przepisów trudniejszy.

Rząd zapowiedział, że błąd poprawi. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Historyk starożytności, który od badań nad dziejami społeczno–gospodarczymi miast południa Italii przeszedł do studiów nad mechanizmami globalizacji. Interesuje się zwłaszcza relacjami...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Każda instytucja (Komisja, Rada, Parlament Europejski, Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny, Komitet Regionów, Trybunał Sprawiedliwości, Trybunał Obrachunkowy) ma własne służby tłumaczeniowe odpowiedzialne za tłumaczenia pisemne własnych dokumentów. Główne zadania związane z tłumaczeniem wykonuje Komisja ze względu na jej „prawo inicjatywy” w prawodawstwie wspólnotowym i jej rolę monitorującą. Dyrekcja Generalna ds. Tłumaczeń Pisemnych (DGT) Komisji jest służbą liczącą około 2 200 osób [...] Gdy kraj przystępuje do UE, istniejący dorobek prawny UE (acquis communautaire), czyli około 90 000 stron obejmujących traktaty i prawo wtórne przyjęte DO DNIA PRZYSTĄPIENIA danego kraju do UE, musi zostać przetłumaczony na język tego kraju. Odpowiedzialność za to ponosi rząd danego państwa, a instytucje wspólnotowe odpowiadają za finalizację i publikację przetłumaczonych tekstów w wydaniu specjalnym Dziennika Urzędowego Unii Europejskiej." (http://europa.eu/rapid/press-release_MEMO-06-173_pl.htm). A zatem - o ile znów czegoś błędnie nie przetłumaczono ;) - za tłumaczenie na polski aktów prawnych wydanych po 1 maja 2004 roku odpowiada Komisja, która rekrutuje i zatrudnia sztab specjalistów. Tutaj chodzi o dyrektywę z roku 2014, a więc...?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]