Potrzebne referendum

Michał Okoński, zastępca redaktora naczelnego: nikt mnie nie przekona, żeby nie iść na referendum.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Grażyna Makara
/ Fot. Grażyna Makara

Historia tego głosowania jest zaiste zdumiewająca: zaproponował je polityk (polityk? dotąd znaliśmy go raczej jako muzyka...) będący gwiazdą jednego sezonu, a zarządził polityk, dla którego był to ostatni etap desperackiej walki o odpływający elektorat. Od maja, kiedy zapadły decyzje, Bronisław Komorowski zdążył już pożegnać się z urzędem, a Paweł Kukiz – roztrwonić ogromną część udzielonego mu w wyborach prezydenckich poparcia. Zostaliśmy z referendum niespójnym (zawierającym pytania o JOW-y, finansowanie partii i rozstrzyganie wątpliwości na korzyść podatnika) i – poza resztówkami po Kukizie – pozbawionym jakiegokolwiek zaplecza mobilizującego do udziału. Struktury państwa i publiczne media ograniczają swoją aktywność do minimum: do głosowania kilka tygodni, a konia z rzędem temu, kto natrafi na debaty wokół poszczególnych pytań. Z jednym może wyjątkiem: kwoty stu milionów, które pochłonie organizacja referendum, a którą politycy chcieliby rozdysponować na inne cele, np. na walkę z suszą. PiS mówi wprawdzie o dopisywaniu kolejnych pytań (o prywatyzację Lasów Państwowych), ale bądźmy poważni: trudno wyobrazić sobie możliwość takiego kroku w przypadku już zarządzonego głosowania, w dodatku na kilkanaście dni przed.

Wszystko to daje mi dobre powody do frustracji, a jednak zamierzam iść na to „niepotrzebne” referendum. Podobnie jak z każdymi wyborami i referendami lokalnymi (do zlekceważenia tego warszawskiego nawoływała nawet partia z przymiotnikiem „obywatelska” w nazwie...): zbyt sobie cenię możliwość wyrażania własnym głosem opinii o naszych wspólnych sprawach, by pochopnie z niej zrezygnować. A co myślę o tych, którzy takie referendum zorganizowali, zamanifestuję 25 października. Również wrzucając kartkę do urny. ©℗

 

 
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2015