Reklama

Ładowanie...

Polski parkiet

Polski parkiet

03.04.2006
Czyta się kilka minut
Czy można sobie wyobrazić bardziej wyrazisty symbol upadku komunizmu niż otwarcie giełdy papierów wartościowych w byłej siedzibie komunistycznej partii? W ideologii i propagandzie komunistycznej giełda stanowiła najniższy krąg kapitalistycznych piekieł, najbardziej przerażający bastion burżuazyjnego szatana. 15 lat temu w dawnym budynku KC PZPR odbyła się pierwsza sesja Giełdy Papierów Wartościowych.
N

Niektórzy krytycy III Rzeczypospolitej zarzucają jej twórcom brak przełomowego momentu, spektakularnej i triumfalnej

inauguracji, polskiego odpowiednika zburzenia Bastylii. Potencjał symboliczny tkwiący w wydarzeniu, jakim było osadzenie giełdy w byłej kwaterze głównej komunistów, jest przecież większy niż ten, jakiego mogłoby dostarczyć zburzenie tego gmachu. Jeśli ta wymowna symbolika nie została w pełni wykorzystana, to już innych trzeba szukać powodów.

Także dziś, już w innej siedzibie, warszawska giełda pozostaje instytucją słabo znaną i mało docenianą przez Polaków. W innych krajach europejskich, nawet z najdłuższą historią wolnorynkowych instytucji, bywa podobnie. Giełda kojarzona jest z operacjami dla wtajemniczonych, do tego majętnych, a przede wszystkim skłonnych do ryzyka. Widok wnętrza amerykańskiej New York Stock Exchange, okupowanego przez młodych ludzi wykrzykujących niezrozumiałe hasła i zawzięcie gestykulujących w tajemniczy sposób, może rzeczywiście robić wrażenie miejsca dla wybranych i odważnych.

Tymczasem od sytuacji na giełdzie i od jej rozwoju zależy los wielu Polaków. Lawinowo rośnie liczba i kwota ich lokat w funduszach inwestycyjnych, których znaczna część inwestuje te środki w giełdowych spółkach, maksymalizując zyski

i minimalizując ryzyko swoich klientów. Niedawno dochodziło nawet do takich sytuacji, że brakowało na giełdzie pewnych kategorii spółek,

w których mogłyby inwestować fundusze o odpowiedniej specjalizacji. Rosnąca rzesza Polaków przystępuje także do otwartych funduszy emerytalnych, od operatywności których zależy ich przyszłe życie. Choć OFE mają ograniczenia w lokowaniu składek swoich klientów na giełdzie, to rozwój rynku kapitałowego będzie miał wpływ na wysokość emerytur milionów ludzi. Giełda współczesna stała się instytucją demokratyczną i egalitarną w stopniu wcześniej niespotykanym. To już nie jest miejsce ważne tylko dla panów w cylindrach i z grubymi cygarami w dłoniach oraz grubymi portfelami w kieszeniach. To miejsce istotne niemal dla każdego.

Nie trzeba wiedzieć, czym różni się hossa od bessy, znać symboliki byka i niedźwiedzia czy odróżniać analizy technicznej od fundamentalnej, aby z zainteresowaniem i życzliwością przyglądać się giełdzie. Jak

w przypadku każdej instytucji

i działalności, także tę łatwiej zrozumieć, gdy ma się o niej trochę wiedzy. Do czego zaś może prowadzić brak elementarnego rozeznania

w rynku kapitałowym i finansowym, wykazują poczynania niektórych polskich polityków. Niestety, także giełda znalazła się w polu ich zainteresowania i działania. Jej twórca i - od piętnastu lat - szef odchodzi ze stanowiska, kończy się więc pewna epoka w dziejach warszawskiej giełdy. Oby nowy etap nie był gorszy, bo giełda jest czułym i czytelnym miernikiem sytuacji kraju. Trudno liczyć na pomyślność obywateli przy niepomyślnym trendzie na "parkiecie", jak żargonowo mówią maklerzy i obserwatorzy ich pracy.

Nie grozi nam na pewno nic porównywalnego z giełdowym krachem końca lat dwudziestych, zwiastującym i zapoczątkowującym wielki kryzys gospodarczy, ale z giełdą trzeba ostrożnie i rozważnie. Oby nikt się na jej parkiecie nie poślizgnął.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]