Polski parkiet

Czy można sobie wyobrazić bardziej wyrazisty symbol upadku komunizmu niż otwarcie giełdy papierów wartościowych w byłej siedzibie komunistycznej partii? W ideologii i propagandzie komunistycznej giełda stanowiła najniższy krąg kapitalistycznych piekieł, najbardziej przerażający bastion burżuazyjnego szatana. 15 lat temu w dawnym budynku KC PZPR odbyła się pierwsza sesja Giełdy Papierów Wartościowych.
Czyta się kilka minut

Niektórzy krytycy III Rzeczypospolitej zarzucają jej twórcom brak przełomowego momentu, spektakularnej i triumfalnej

inauguracji, polskiego odpowiednika zburzenia Bastylii. Potencjał symboliczny tkwiący w wydarzeniu, jakim było osadzenie giełdy w byłej kwaterze głównej komunistów, jest przecież większy niż ten, jakiego mogłoby dostarczyć zburzenie tego gmachu. Jeśli ta wymowna symbolika nie została w pełni wykorzystana, to już innych trzeba szukać powodów.

Także dziś, już w innej siedzibie, warszawska giełda pozostaje instytucją słabo znaną i mało docenianą przez Polaków. W innych krajach europejskich, nawet z najdłuższą historią wolnorynkowych instytucji, bywa podobnie. Giełda kojarzona jest z operacjami dla wtajemniczonych, do tego majętnych, a przede wszystkim skłonnych do ryzyka. Widok wnętrza amerykańskiej New York Stock Exchange, okupowanego przez młodych ludzi wykrzykujących niezrozumiałe hasła i zawzięcie gestykulujących w tajemniczy sposób, może rzeczywiście robić wrażenie miejsca dla wybranych i odważnych.

Tymczasem od sytuacji na giełdzie i od jej rozwoju zależy los wielu Polaków. Lawinowo rośnie liczba i kwota ich lokat w funduszach inwestycyjnych, których znaczna część inwestuje te środki w giełdowych spółkach, maksymalizując zyski

i minimalizując ryzyko swoich klientów. Niedawno dochodziło nawet do takich sytuacji, że brakowało na giełdzie pewnych kategorii spółek,

w których mogłyby inwestować fundusze o odpowiedniej specjalizacji. Rosnąca rzesza Polaków przystępuje także do otwartych funduszy emerytalnych, od operatywności których zależy ich przyszłe życie. Choć OFE mają ograniczenia w lokowaniu składek swoich klientów na giełdzie, to rozwój rynku kapitałowego będzie miał wpływ na wysokość emerytur milionów ludzi. Giełda współczesna stała się instytucją demokratyczną i egalitarną w stopniu wcześniej niespotykanym. To już nie jest miejsce ważne tylko dla panów w cylindrach i z grubymi cygarami w dłoniach oraz grubymi portfelami w kieszeniach. To miejsce istotne niemal dla każdego.

Nie trzeba wiedzieć, czym różni się hossa od bessy, znać symboliki byka i niedźwiedzia czy odróżniać analizy technicznej od fundamentalnej, aby z zainteresowaniem i życzliwością przyglądać się giełdzie. Jak

w przypadku każdej instytucji

i działalności, także tę łatwiej zrozumieć, gdy ma się o niej trochę wiedzy. Do czego zaś może prowadzić brak elementarnego rozeznania

w rynku kapitałowym i finansowym, wykazują poczynania niektórych polskich polityków. Niestety, także giełda znalazła się w polu ich zainteresowania i działania. Jej twórca i - od piętnastu lat - szef odchodzi ze stanowiska, kończy się więc pewna epoka w dziejach warszawskiej giełdy. Oby nowy etap nie był gorszy, bo giełda jest czułym i czytelnym miernikiem sytuacji kraju. Trudno liczyć na pomyślność obywateli przy niepomyślnym trendzie na "parkiecie", jak żargonowo mówią maklerzy i obserwatorzy ich pracy.

Nie grozi nam na pewno nic porównywalnego z giełdowym krachem końca lat dwudziestych, zwiastującym i zapoczątkowującym wielki kryzys gospodarczy, ale z giełdą trzeba ostrożnie i rozważnie. Oby nikt się na jej parkiecie nie poślizgnął.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2006