Podróż na Czarne Wyspy

Michael Moran: ZA MORZEM KORALOWYM - to był ostatni, niezrealizowany projekt Ryszarda Kapuścińskiego: wyprawa na Wyspy Trobrianda śladem wielkiego antropologa Bronisława Malinowskiego, którego autor "Cesarza" uważał za współtwórcę nowoczesnego reportażu. Australijczyk Michael Moran również zafascynowany jest Malinowskim, przede wszystkim zaś interesuje go konfrontacja europejskich wyobrażeń na temat świata Czarnych Wysp, nazwanych tak kiedyś od koloru skóry ich mieszkańców, ze współczesnymi realiami.
Czyta się kilka minut

Nowa Gwinea dzieli się dziś na część zachodnią, dawną kolonię holenderską, wcieloną do Indonezji, i wschodnią, która wraz z przyległymi wyspami jest od 1975 roku niepodległym państwem. Papua-Nowa Gwinea powstała z połączenia dwóch terytoriów. Północ, obejmująca też Archipelag Bismarcka oraz północne Wyspy Salomona, podporządkowana została w 1884 r. Cesarstwu Niemieckiemu, by podczas I wojny przejść pod administrację australijską. Południe, w tym Trobriandy, od końca XIX wieku należało do imperium brytyjskiego, a ściślej - Australii. Różnorodność kulturowa - na Nowej Gwinei używa się ponad siedmiuset języków - a także późne zetknięcie z cywilizacją europejską sprawiły, że Melanezja (jak zbiorczo określa się tę część Pacyfiku) stała się rajem dla antropologów i krainą niemal mityczną.

Moran portretuje tę krainę u progu XXI wieku, pokazując, w jak paradoksalny sposób tradycyjne wierzenia współistnieją z zaszczepionym na nich chrześcijaństwem i z przejawami nowoczesnej cywilizacji, jak funkcjonują (lub nie funkcjonują) angielskie wzorce ustrojowe w państwie będącym zlepkiem terytoriów i społeczności plemiennych. Trasa jego podróży biegnie przez wyspy okalające Nową Gwineę i wybrzeże, omija jej górzyste wnętrze. Prowadzi od stolicy kraju, Port Moresby, przez Alotau, na wyspy Samarai i Kwato z ruinami wspaniałego misyjnego ośrodka stworzonego przez Charlesa Abela, który pragnął "ratować rasę papuaską". Obejmuje Madang, dawną stolicę Kaiser Wilhelmsland nad zatoką Astrolabe, gdzie przed przybyciem kolonistów niemieckich prowadził swoje badania Rosjanin Nikołaj Mikłucho-Makłaj, a także Rabaul na Nowej Brytanii (kiedyś Nowe Pomorze) i Kavieng na Nowej Irlandii (kiedyś Nowa Meklemburgia); biegnąca wzdłuż wyspy szosa do dziś nosi imię budowniczego, urodzonego w Grudziądzu Franza von Boluminsky’ego...

Na wyspie Tsoi autor bierze udział w otwarciu pierwszego w tym rejonie kraju supermarketu. Inwestor, Justin Tkaczenko, jest Australijczykiem pochodzenia polsko-ukraińskiego, a uroczystość, prócz ceremonialnej uczty i tańców, obejmuje między innymi przyjęcie Justina do miejscowego klanu, porywającą mowę pastora oraz połykanie szkła przez czarownika - dla odegnania złych mocy. Odwiedza oczywiście Trobriandy Malinowskiego oraz należącą do Archipelagu Salomonów wyspę Buka; na sąsiedniej Bougainville trwa wojna domowa. W Port Moresby rozmawia ze sfrustrowanymi chłopcami, którzy przyjechali do stolicy z odległych wysp, na Nowej Irlandii poznaje Cathy, byłą stewardesę nowogwinejskich linii lotniczych, która zwiedziła cały świat, by na starość zamieszkać w chacie w swojej rodzinnej wsi.

Reporterską relację przeplatają dygresje historyczne i etnologiczne: o religijności Melanezyjczyków, którzy wciąż "postrzegają człowieka jako współzależną od innych cząstkę całego duchowego, roślinnego i zwierzęcego świata", o rzeźbach malagan, żuciu betelu i kanibalizmie, a także o ekscentrycznych postaciach czasów kolonialnych. Markiz de Rays, mitoman i szaleniec, posłał na śmierć dziesiątki kolonistów, mamiąc ich wizją Nowej Francji. "Królowa" Emma, córka Amerykanina i samoańskiej księżniczki, zbiła majątek na plantatorstwie i handlu siłą roboczą. Jest też trochę polskich wątków poza Malinowskim; Michael Moran mieszka teraz zresztą w Warszawie i wydał niedawno książkę o naszym kraju. (Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2008, ss. 424. Przełożyła Agnieszka Nowakowska. W tekście mapy i zdjęcia, na końcu solidna bibliografia.)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2008