Reklama

Ostrza ironii, granice języka

Ostrza ironii, granice języka

10.12.2018
Czyta się kilka minut
Wszystkim bohaterom książki Perloff towarzyszy poczucie osobności, wynikające nie tylko z zamieszkiwania austro-węgierskich rubieży, ale także wielojęzyczności i niejednoznaczności własnego pochodzenia.
Z

Zbiór szkiców Marjorie Perloff, jednej z najważniejszych krytyczek amerykańskich, to niezwykle osobista lektura rozmaitych gatunkowo tekstów sześciu pisarzy, których łączy fundamentalne doświadczenie rozpadu monarchii austro-węgierskiej. To książka osobista z co najmniej trzech powodów. Przede wszystkim Perloff wydobywa omawiane teksty – w tym m.in. pamiętniki Canettiego, powieści Rotha czy miłosne wiersze Celana – z tradycyjnego kontekstu kulturowego, by udowodnić, że lektura, nawet tak bardzo uwikłanych w historię pisarzy, nie musi być podporządkowana jakiejkolwiek ortodoksji. Na przekór skostniałym, klasycznym odczytaniom i pośród wielu wykluczających się tropów autorka „Ostrza ironii” próbuje odnaleźć zupełnie świeżą, choć racjonalną i hermeneutyczną, schodzącą często w głąb języka i słowa, interpretację. Perloff udowadnia, że tradycja nie jest i nie musi być czymś spójnym. Szczególnie gdy próbujemy odczytać teksty takich prowincjuszy jak Roth, Celan czy Canetti – z interesujących Perloff autorów tylko Wittgenstein urodził się w Wiedniu.

Wszystkim bohaterom „Ostrza ironii” towarzyszy poczucie osobności, które wynika nie tylko z faktu zamieszkiwania austro-węgierskich rubieży, ale także świadomości niejednoznaczności własnego pochodzenia i posiadania wielu ojczystych języków. Autorzy, którymi zajmuje się Perloff, bardzo wcześnie rozpoczynają naukę języków obcych, bezpowrotnie tracąc ten, w którym wypowiadali swoje pierwsze słowa. Próby „ocalenia języka” wiążą się ze skrywaniem odmienności, obroną nieuchwytnej tożsamości, co szczególnie mocno ujawnia się w omawianej tu autobiograficznej prozie Canettiego. Z czasem ta nieuchwytność i fragmentaryczność staną się znakiem rozpoznawczym wszystkich austromodernistów, a wszelka finalność i domknięcie uznane będą za sprzeczne z istotą dzieła.

Perloff na krótki moment lektury odsuwa tradycję, choć nigdy całkiem jej nie odrzuca. Ogólna niechęć do podporządkowania się ortodoksjom wynika również z tego, że dotykająca bohaterów historia bezpośrednio naznaczyła także losy jej rodziny. Poniekąd podwójnie. „Ostrze ironii” to książka pisana w cieniu straty – na kilka miesięcy przed jej ukończeniem Perloff traci męża. Jego komentarze, pisze autorka, wciąż widnieją na marginesach wertowanych egzemplarzy Rotha, Canettiego i Wittgensteina.

Lektura jest zatem u Perloff zarazem czytaniem odwołującym się do prywatnej, rodzinnej historii, jak i rozszyfrowaniem zamazanych marginesów, co ujawnia się szczególnie na tak wrażliwym materiale, jakim jest liryka miłosna. Fragmentaryczność, intymna efemeryczność korespondencji Ingeborg Bachmann i Paula Celana, którą Perloff rozkłada na czynniki pierwsze, sylaby czy morfemy, stawia czytelnika w podwójnej roli chciwego wojerysty – wobec autora i wobec narzędzi krytyki. Korespondencja kochanków zawiera obszary milczenia i charakterystyczne niedomówienia. Wiersze Celana dedykowane Bachmann bywają szkicowe, jakby uszkodzone czy wręcz celowo zepsute. A jednocześnie erotyczne, choć ostentacyjnie bezcielesne. Poeta nie definiuje, nie formułuje twierdzeń. A mimo to Perloff udaje się krok za krokiem wyłuskać z tej poezji niezwykłą sugestywność, narracyjność i brzemienność w sensy. Ale przede wszystkim jej warsztat krytyczny udowadnia, że czytanie Celana ma również swój dotkliwy, bo naznaczony utratą rodziny i języka, ciężar. „Jak przetłumaczył pan Heimat?” – czytamy we wstępie do rozdziału poświęconego ostatniemu habsburskiemu poecie. „Heimat to słowo nieprzetłumaczalne. I czy coś takiego w ogóle istnieje? To ludzki wymysł, iluzja” – odpowiada.

Literaturę austriacką cechuje głęboka, bliska cynizmowi ironia, wynikająca z całkowitej utraty złudzeń, oraz nostalgia za ukochaną, bezpowrotnie utraconą kulturą. W twórczości autorów, którym poświęciła swoją książkę Perloff, wiele jest zatem rzeczy groteskowych, kuriozalnych, które zyskają kiedyś kulminację w twórczości Thomasa Bernharda czy Elfriede Jelinek. Literatura austriacka, przekonuje Perloff, może przy tym śmiało konkurować choćby z modernizmem francuskim czy anglo-amerykańskim (to właśnie głównie z myślą o amerykańskim czytelniku została przygotowana książka), z którego zaczerpnęła swoje normy i paradygmaty, obudowując je w żydowski dowcip i filozofię. ©℗

Marjorie Perloff OSTRZE IRONII. MODERNIZM W CIENIU MONARCHII HABSBURSKIEJ, przeł. Maciej Płaza, Ossolineum, Wrocław 2018

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]