Ostatni rok prezydenta

Czwarta rocznica zaprzysiężenia Andrzeja Dudy przebiega pod hasłem powrotu do korzeni: podporządkowania prezydenta partii rządzącej.
Czyta się kilka minut
Andrzej Duda, Belweder, lipiec 2019 r. / Fot. Piotr Molecki/East News /
Andrzej Duda, Belweder, lipiec 2019 r. / Fot. Piotr Molecki/East News /

Nie ma śladu po konfliktach Dudy ze Zbigniewem Ziobrą o ustawy sądowe czy z Antonim Macierewiczem o kontrolę nad armią. Prezydent bez szemrania wysyła ziobrystów do Sądu Najwyższego. Po dymisji Macierewicza zniknął też konflikt z MON. Dziś Duda bezkrytycznie aprobuje działania nowego ministra Mariusza Błaszczaka, dlatego prezydencki doradca wojskowy gen. Jarosław Kraszewski rzucił papierami. Wcześniej, gdy Macierewicz próbował wymusić jego dymisję, Duda bronił doradcy niczym niepodległości.

Czasem tylko prezydent zawarczy przy bardziej kontrowersyjnej ustawie PiS, jak niedawno w sprawie kodeksu karnego. Ale zazwyczaj i tak ją podpisuje albo – umywając ręce – wysyła do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie PiS może dziś zrobić, co zechce. Ostatnie weta Duda zastosował w 2018 r. Gdy zawetował ustawę degradującą wojskowych z czasów PRL, partia odpłaciła mu odrzuceniem wniosku o referendum konstytucyjne. Drugie zeszłoroczne weto – ordynacji do Parlamentu Europejskiego – trudno uznać za opór wobec PiS. Prezydent ratował obóz władzy, bo przyjęte przepisy były najpewniej niezgodne z unijnym prawem.

Duda już dostał obietnicę poparcia Kaczyńskiego w staraniach o drugą kadencję. Został mu jednak niespełna rok na przekonanie wyborców spoza PiS. Kaczyński, by rządzić, potrzebuje nieco ponad 40 proc. głosów. Duda musi dostać ponad połowę.

Dlatego festiwal budowania wyborczego wizerunku już ruszył. W ostatnim wywiadzie dla Polsatu prezydent skrytykował loty marszałka Kuchcińskiego, mrugnął też do wyborców liberalnych, sugerując, że może poprzeć ustawę ułatwiającą życie parom homoseksualnym. Jak na polityka PiS, to deklaracja zaskakująca.

Na razie jest faworytem. Podzielona opozycja nie ma pomysłu na dobrego konkurenta. Donald Tusk nie chce startować, obawiając się porażki – a część opozycji nie chce jego startu. Rafał Trzaskowski? Może, choć zmniejszył swoje szanse zaangażowaniem po stronie LGBT+. Albo inny samorządowiec?

Na razie Duda może więc spać spokojnie.        ©

Autor jest dziennikarzem Onet.pl, stale współpracuje z „TP”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 0.00 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 33/2019