Opera mydlana z dramatem w tle

W minioną niedzielę i poniedziałek, wieczorem, na ekranach ośmiu i pół miliona niemieckich telewizorów znów tonął nazistowski parowiec "Wilhelm Gustloff". W najlepszym czasie antenowym telewizja publiczna ZDF pokazała dwuczęściowy film fabularny pt. "Gustloff": historię dramatu, w którym śmierć znalazło 9 tys. Niemców, w większości uciekinierów z Prus Wschodnich. Zginęli 30 stycznia 1945 r. w lodowatych wodach Bałtyku, gdy sowiecki okręt podwodny storpedował wypełnionego do granic możliwości "Gustloffa"; uratowano tylko 1200 rozbitków. Była to największa morska katastrofa w historii.
Czyta się kilka minut

Weekendowy pokaz ZDF wykreowała na wydarzenie medialno-społeczne: w metrze pojawiły się plakaty reklamujące emisję, w gazetach ogłoszenia, w telewizji puszczano filmy dokumentalne. W jednym z berlińskich kin urządzono specjalny pokaz dla posłów Bundestagu; zjawiła się na nim także kanclerz Angela Merkel.

"Gustloff" to trzeci film fabularny, wyprodukowany przez publiczną telewizję i poświęcony cierpieniom Niemców pod koniec II wojny światowej; poprzednie dwa opowiadały o nalocie na Drezno ("Dresden" z 2006 r.) i o ucieczce ludności cywilnej przed Armią Czerwoną ("Die Flucht" z 2007 r.). Podobnie jak dwa poprzednie, także i ten zawiera wszelkie ingrediencje wzruszającego melodramatu: mamy historię miłosną, a także narodziny dziecka w szalupie ratunkowej czy nawet wątek szpiegowski. Nie mamy natomiast - warto to podkreślić, pisząc dla polskiego czytelnika - relatywizowania niemieckiej odpowiedzialności za wojnę. "Gustloff" nie jest hymnem na cześć niewinnych niemieckich ofiar, nikt nie stawia tu tezy, że zatopienie statku było zbrodnią wojenną (tak bywało w przeszłości), bohaterowie są zróżnicowani, mowa jest o tym, że teraz to Niemcy płacą za wojnę, którą zaczęli. W sumie: opera mydlana na historycznym tle.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2008