Odpis

Czy wiesz, na co przeznaczysz jeden procent?". Takie pytanie o tej porze roku nikogo już, mam nadzieję, nie dziwi. Dostaję mailem coraz więcej propozycji, jak zadysponować tą niewielką częścią mojego podatku, i przy okazji dowiaduję się o rozmaitych inicjatywach, o których pewnie inaczej bym się nie dowiedział. Z roku na rok do "wyścigu po jeden procent" staje coraz więcej organizacji; można w ten sposób wesprzeć zarówno dziecięce hospicjum, jak schronisko dla zwierząt, można pomóc weteranom wojny i byłym sportowcom albo gminnej bibliotece, można dołożyć się do studni w Sudanie albo do stypendium dla zdolnej młodzieży. Ilekroć studiuję "oferty" organizacji pożytku publicznego, nie mogę wyjść ze zdumienia, jak wiele obszarów naszego życia wymaga dodatkowej troski obywateli, bez której szereg problemów pozostałoby nierozwiązanych.
Czyta się kilka minut

W tym roku uwadze wszystkich odpisujących polecam szczególnie organizacje, które działają na rzecz kultury. Cięcia w tej dziedzinie są zatrważające: budżety wielu instytucji kulturalnych zmniejszyły się o kilkanaście, a nawet - jak w przypadku TVP Kultura - o kilkadziesiąt procent. Wiele planowanych imprez już odwołano, los innych zależy od hojności sponsorów i determinacji sympatyków. To zrozumiałe, że na kulturze oszczędza się chętniej niż na zdrowiu czy bezpieczeństwie, niemniej łatwość, z jaką proponuje się te oszczędności - na każdym poziomie - naprawdę jest niepokojąca. Nie chcę powtarzać za innymi, że te katastrofalne cięcia przychodzą w momencie, kiedy nasi artyści odnoszą międzynarodowe sukcesy. Mój pogląd jest akurat taki, że kulturę czy sport trzeba wspierać niezależnie od spektakularnych osiągnięć. Sukces w kulturze to nie tylko międzynarodowe uznanie, ale też to, że ileś młodych osób w osiedlowym domu kultury nauczy się "czytać" współczesne malarstwo albo dyskutować o ambitnym filmie. Niestety, w wielu miejscach cięcia uderzą przede wszystkim w tę młodzież.

O jeden procent nadal toczą się spory. W ubiegłym roku zwracano uwagę, że służy on głównie dużym organizacjom, które są sprawniejsze w pozyskiwaniu pieniędzy, mają więcej środków na reklamę, mogą zatrudnić specjalistów od marketingu itd. W tym roku krytycy (m.in. Rafał Socha w "Polityce" z 23 stycznia) podkreślają, że coś, co miało służyć pożytkowi publicznemu i kształtowaniu postaw prospołecznych, coraz częściej służy rozwiązywaniu ważnych, ale jednak partykularnych problemów. W Polsce jest bowiem dopuszczalne, aby organizacje pożytku publicznego zbierały na subkontach pieniądze na konkretne osoby: na ich operacje, rehabilitację, edukację... Motywacja - twierdzą krytycy - jest w tym przypadku egoistyczna: ludzie się mobilizują, bo chodzi o ich dziecko albo o dziecko ich znajomych czy znajomych znajomych; kto ma zamożniejszych przyjaciół, ten szybciej zdobędzie środki na leczenie, kto ich nie ma, musi liczyć na zaradność fundacji, która obiecała mu pomoc.

Nie ma co ukrywać: problem jest. Nadziei na jego przezwyciężenie upatruję w tych inicjatywach, które przekraczają horyzont "egoizmu". A takich jest wiele: ludzie, zebrawszy się wokół jednego potrzebującego, odkrywają, że mogą też pomóc innym osobom w podobnej sytuacji. Podam jeden przykład: na Podhalu urodził się chłopczyk bez wykształconych oczodołów. Czeka go szereg bolesnych i kosztownych operacji. Ruszyła zbiórka pieniędzy w kraju i za granicą. I kiedy okazało się, że pieniądze płyną strumieniem, pojawiła się myśl, żeby pomóc również innym dzieciom... Solidarności trzeba się nauczyć. Jeden procent jest ku temu znakomitą okazją. Zapewne będą tacy, którzy pomagać będą tylko "swoim". Zakładam, że część z nich będzie tak robić z miłości lub desperacji, a nie z egoizmu. Kiedy osiągną zamierzony cel, być może zapragną z kolei podzielić się z kimś innym. Wierzę w to, bo wiem, że pomaganie jest - a na pewno bywa - zaraźliwe.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2010