Odczujemy skutki amerykańskiego krachu

Burza na amerykańskim rynku finansowym chwilowo ucichła i chętnie pocieszamy się myślą, że Polskę właściwie ominęła. Rzeczywiście, na razie do jej bezpośrednich skutków zaliczyć można jedynie marną sytuację na warszawskiej giełdzie, a także straty, jakie poniosły polskie fundusze inwestycyjne i emerytalne. Nie ma się jednak co łudzić: skutki tej burzy będziemy nadal odczuwać, choć część z nich objawi się z opóźnieniem i pośrednio.
Czyta się kilka minut

Kłopoty amerykańskich instytucji finansowych nie dotknęły nas wprost, bo upadłe banki inwestycyjne nie prowadziły interesów w Polsce, a obecną na naszym rynku firmę ubezpieczeniową AIG tamtejsze władze uratowały. Gdyby nawet w efekcie tych kłopotów doszło w USA do recesji, również nie wpłynie to bezpośrednio na naszą gospodarkę, bo na ten rynek trafia tylko trochę ponad 2 proc. polskiego eksportu.

Z pewnością jednak nie unikniemy "opadu radioaktywnego", czyli nadal trudnych do określenia skutków rozprzestrzeniania się problemów, których źródłem są beztrosko udzielane w USA kredyty mieszkaniowe oraz tworzone na ich podstawie i sprzedawane na całym świecie papiery wartościowe. Ich konstrukcję mało kto rozumiał, prawie nikt nie był też w stanie oszacować kryjącego się w nich ryzyka. Jego ujawnienie wywołało zawieruchę na globalnych rynkach finansowych - i utratę wzajemnego zaufania, bez którego nie mogą sprawnie funkcjonować. Właśnie dlatego na świecie kredyty już dziś są trudno dostępne i droższe. Taka sytuacja potrwa zapewne długo, co odczuje wiele polskich firm, które chętnie pożyczały za granicą pieniądze na rozwój, a w jakimś stopniu może i budżet, który też zapożycza się za granicą.

Nie wiadomo poza tym, jak kłopoty w USA wpłyną na główne kraje Unii; ich gospodarka jest znacznie bardziej powiązana z amerykańską niż nasza. Jeśli - co niewykluczone - w UE dojdzie do poważnej recesji, ucierpi polski eksport, dla którego jest ona głównym rynkiem zbytu. Zapewne zmniejszy się również napływ kapitałów z państw unijnych. To wszystko musiałoby się odbić na tempie wzrostu w Polsce. Co gorsza, te skutki mogą się ujawnić akurat wówczas, gdy będziemy się starać o wejście do strefy euro i gdy - żeby spełnić związane z tym kryteria - gospodarka powinna być w dobrym stanie.

Obecny kryzys może mieć też inne dalekosiężne skutki. W opinii publicznej USA to uosobienie wolnorynkowego kapitalizmu, a amerykańscy politycy chętnie pouczali inne kraje o pożytkach trzymania się państwa jak najdalej od gospodarki. Ale to właśnie USA najpierw dopuściły do sytuacji grożącej załamaniem światowego systemu finansowego, a potem podjęły gigantyczną interwencję na rynku, posuwając się do upaństwowienia zagrożonych bankructwem instytucji i do przerzucania na podatników ogromnych zobowiązań prywatnych firm finansowych. Ta rozbieżność między teorią a praktyką może spowodować osłabienie poparcia dla idei wolnorynkowych, które w Polsce i tak nie było wcale powszechne.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2008