O zmartwieniach

Co jest zatem dziś problemem w Polsce kluczowym? W dodatku znakomicie przez p. Gowina rozwiązanym? Wyciągi narciarskie!
Czyta się kilka minut

Lawirując między chmarami tajniaków, gdy oto jedynym kagankiem są nam dziś niebieskie rozbłyski radiowozów, a drogowskazem teleskopowe pały, spróbujemy się skupić nad zasadniczymi problemami polskiej teraźniejszości.

Nie należy do niej wcale szokująca niektórych informacja, która wyszła dopiero co z norweskich kół akademickich, że od 1975 r. wskaźnik IQ ludzkości spada o 7 procent na pokolenie. Ile pokoleń – do stu tysięcy charczących respiratorów – minęło od 1975 r.? W żaden sposób nie możemy się doliczyć. Góra dwa, a więc ubytek gibkości głowowej jest niemały. Czy to nas – jak tu ponuro siedzimy – przejmuje? Otóż to nas nie przejmuje w żadnym sensie, urodziliśmy się bowiem grubo przed tą fatalną datą. Nasze IQ i wtedy było szokująco wysokie, a cóż dopiero teraz. Słowem, nikt nam bruździć nie jest w stanie, ani tym bardziej zaskoczyć zadaniem polegającym np. na dobieraniu trójkątów w pary jednopłciowe. Podobne zadania są w testach IQ – jak wiemy – ohydną normą, odsuwającą badanie inteligencji od granic prostych, polskich wartości i od kształtu tradycyjnej rodziny, żyjącej oczywiście w wielokącie.

Po drugie, wcale nie uważamy, że ważnym problemem dzisiejszym jest skrajne zalęknienie p. Kaczyńskiego. Jest on ponoć tak bardzo straszony przez swych rozpasanych halabardników, że ani na chwilę nie zzuwa odzieży kuloodpornej. Ponoć nocuje teraz w lesie, w trzewikach, na mrozie. Doprawdy żal serce – za przeproszeniem – ściska, ale nie możemy codziennie przejmować się kiepskim samopoczuciem p. Kaczyńskiego. Nie myśmy go namawiali na kurczowe trzymanie się władzy. Niech ma pretensje do pp. Kurskiego albo Ziobry. My w każdym razie śpimy w wygodnych piżamkach, kąpiemy się w pachnącej pianie, mamy ciepłe kapcie i nie błąkamy się nocami po Łomżyńskiem w towarzystwie ochroniarzy.

Po trzecie, a słyszymy to wokół, powinniśmy być załamani gotowym już w zasadzie projektem opuszczenia przez kraj nasz Unii Europejskiej. Nie, tym się martwić nie możemy. Nie mamy bowiem żadnych pól ani krów, ani nierogacizny, ani norek. Nic nie mamy. Nie potrzebujemy nawet kilometra nowej szosy i najeździliśmy się już za granicę aż nadto. Możemy więc teraz spokojnie posiedzieć na przyzbie. Posiedzieć i popatrzyć, jak teraźniejszość zamienia się tu w zamierzchłą wczorajszość. To jest – uważamy – znacznie bardziej interesujące niż bezustanne próby dostrzeżenia polskich marzeń o Zachodzie i modernizacji. Zwłaszcza umysłowej. O polskiej skłonności do modernizowania już żeśmy się naczytali i nasłuchali przez ostatnie trzydzieści lat z okładem, od optymistów po pesymistów. Kolej na powrót do przeszłości i na Wschód.

Po czwarte, powiada się, że problemem dziś poważnym jest zdjęcie z listy wymaganych na egzaminie ósmoklasisty lektur, m.in. „Syzyfowych prac” autorstwa p. Żeromskiego, ale też kilku utworów pp. Mickiewicza, Mrożka, Kochanowskiego i innych lewicowych aktywistów. Ponieważ od lat książki i ich autorzy kojarzą się naszym politykom wyłącznie bieżąco politycznie, nie możemy brać na poważnie tego, co o nich mówią. Nie pamiętamy, by którykolwiek z nich powiedział cokolwiek na temat piękna literatury. To się po prostu nie zdarzyło. Oczywiście co do autora tych trzebieży, p. Czarnka z Lublina, jego powierzchowność i umysłowość to poważne kwestie, na razie jednak przyjrzyjcie mu się pobieżnie. Wy z lewa i koniecznie Wy z prawa. I z ręką na sercu odpowiedzcie: czy na pewno chcecie, żeby ów zalecał dzieciom Waszych wrogów cokolwiek? Nie. Do tego się nie posuwamy, dzieci to dzieci. No właśnie. Naturalnie nieobecność Mickiewicza w spisie lektur to nie jest zmartwienie na dzisiaj.

Co jest zatem dziś problemem w Polsce kluczowym? W dodatku znakomicie przez p. Gowina rozwiązanym? Wyciągi narciarskie będą czynne i p. Duda nie będzie musiał podchodzić. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2020