Reklama

O prawdziwej i pozornej profanacji

O prawdziwej i pozornej profanacji

07.05.2019
Czyta się kilka minut
Niestety, wygląda na to, że rozpętuje się w naszym kraju kolejna odsłona wojny kulturowej – tym razem przy użyciu symboli religijnych.
Protest w obronie Elżbiety Podleśnej, autorki plakatu Matki Boskiej Czestochowskiej z tęczą. Kraków, 6 maja 2019 r. / Fot. Beata Zawrzel/REPORTER
Protest w obronie Elżbiety Podleśnej, autorki plakatu Matki Boskiej Czestochowskiej z tęczą. Kraków, 6 maja 2019 r. / Fot. Beata Zawrzel/REPORTER
O

Ostatnie jej wydarzenia wyglądają tak: 

W poniedziałek o szóstej nad ranem policja weszła do mieszkania Elżbiety Podleśnej – kobiety, która pod koniec kwietnia rozlepiła wokół kościoła św. Dominika w Płocku plakaty ze zmodyfikowanym wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej – z aureolą w kolorach tęczy. Kobietę zatrzymano jak groźnego przestępcę. Zarekwirowano jej sprzęt elektroniczny, a ją samą długo przetrzymywano i przesłuchiwano.

W nocy z poniedziałku na wtorek plakaty z podobnie zmodyfikowanym wizerunkiem pojawiły się na kilku budynkach w Warszawie, m.in. na budynku prokuratury, a także na murach sanktuarium św. Faustyny i klasztoru Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

W internecie pojawiło się mnóstwo komentarzy i oświadczeń. O bardzo różnym, często przeciwstawnym wydźwięku.

Sprawa jest wielowątkowa.

Pierwszy wątek – kwestia LGBT+ a chrześcijaństwo. 

Jest oczywiste, że tu tkwi fundament całego sporu. Tęcza jest przecież starym symbolem chrześcijańskim, widocznym na wielu obrazach Chrystusa i Jego Matki. Dopiero jednak, gdy jest pojmowana jako symbol ruchu LGBT+, może wywoływać jakiekolwiek kontrowersje. Na to, że o takie pojmowanie chodziło autorce przeróbki jasnogórskiej ikony, wskazuje też kontekst jej akcji: pierwsze kopie obrazu z „pokolorowaną” aureolą pojawiły się wokół kościoła, w którym znajdował się skandaliczny grób pański, gdzie napis „LGBT” umieszczono pośród takich jak „nienawiść”, „pogarda”, „hejt”, „zdrada”, „zboczenia” i którego proboszcz powiedział do homoseksualisty zwracającego mu uwagę na niestosowność takiej aranżacji sakralnego miejsca, że jest „zboczony i powinien się leczyć”. 

W tym kontekście akcja Elżbiety Podleśnej wygląda na reakcję sprzeciwu wobec takiej formy religijności – a w tym przypadku chrześcijaństwa – która wiąże się z agresją wobec osób LGBT, poniżaniem ich i wykluczaniem. Domalowanie Marii i Jezusowi tęczowej aureoli można zrozumieć jako próbę zwrócenia uwagi, że Bóg jest po stronie wykluczanych i cierpiących z tego powodu – w tym przypadku osób LGBT+.


CZYTAJ TAKŻE:

O. JAMES MARTIN SJ: Jestem przekonany, że gdyby Jezus chodził teraz po świecie, stałby właśnie z osobami LGBT, bo to one są najbardziej marginalizowane.


Tu pojawia się wątek drugi: pytanie o granice dostosowywania tradycyjnych symboli religijnych do aktualnego kontekstu.

Sakralny charakter pewnych symboli polega na tym, że przynależą one do sfery wyjętej spod władzy i kontroli człowieka – nie można nimi dowolnie rozporządzać, używać „do czczych rzeczy”. Akt takiej manipulacji, przekształcania i używania zgodnie z własnym pomysłem i wolą jest właśnie próbą przeniesienia danego symbolu do sfery profanum – tj. aktem profanacji. 

Z drugiej strony, symbole religijne jeśli są żywe, to wiążą się bezpośrednio z aktualną, egzystencjalną sytuacją ludzi. Aby to było możliwe, muszą w swojej warstwie postrzegalnej wiązać się z rzeczywistością, w której zanurzeni są ludzie, dla których te symbole są ważne. Ponieważ rzeczywistość ta nieustannie się zmienia, wspólnoty religijne nieustannie dokonują aktualizacji – tj. zmiany swoich symboli. Z takim właśnie procesem mamy do czynienia choćby w tradycji aranżacji grobów pańskich – i nie jest to (a przynajmniej być nie musi) profanacja. 

Nie jest to profanacja, jeśli aktualizujące przekształcenie jest zgodne z pierwotnym przesłaniem danych symboli. W przypadku chrześcijaństwa rdzeniem tego przesłania jest – mówiąc w uproszczeniu – miłość, miłosierdzie, odkrywanie i ochrona godności każdego człowieka, podnoszenie i troska o rozwój każdego dobra, a także jednoczenie i niesienie pokoju.

W tym kontekście przemalowanie aureoli ikony jasnogórskiej w kolory tęczy – nawet pojmowane jako znak ruchu LGBT+ – nie jest profanacją tego symbolu. Jest to zabieg kontrowersyjny – ale tylko dlatego, że osoby LGBT+ są w wielu wspólnotach Kościoła w Polsce z powodów religijnych (tj. specyficznego rozumienia chrześcijaństwa) traktowane w sposób, który przynosi im wiele cierpienia. Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej z tęczową aureolą kwestionuje więc sposób pojmowania i przeżywania chrześcijaństwa przez bardzo wielu polskich pobożnych katolików, uderza zatem w ich tożsamość na bardzo podstawowym poziomie. W tym sensie można powiedzieć, że uraża ich uczucia religijne – nie ma to jednak nic wspólnego z aktem profanacji religijnego symbolu. Na przestrzeni dziejów wiele wybitnych postaci religijnych, reformatorów i proroków, urażało uczucia religijne sobie współczesnych, ale nie tyle, by sprofanować, lecz przeciwnie – uratować świętość tego, co prawdziwie święte, odnowić religijną tradycję i uchronić ją przed degeneracją i zeświecczeniem – tj. przed profanacją. Nie twierdzę, że Elżbieta Podleśna jest wybitną religijną reformatorką. Ale jej działanie odczytuję raczej po tej linii niż jako chęć profanacji świętości – choć wiem, że inaczej widzi to wiele katolickich środowisk.

Istniejący tu wśród katolików spór prowadzi do politycznego wątku sprawy – karalności obrazy uczuć religijnych i sposobu działania państwa w tej konkretnej sytuacji. 

Jeśli chodzi o polskie prawo, art. 196 kk stanowi: „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. 

Jak pokazuje sprawa Elżbiety Podleśnej oraz wiele innych podobnych spraw, kwestia tego, co jest, a co nie jest publicznym znieważeniem przedmiotu czci religijnej, nie jest prosta. Na pewno zaś jej rozstrzygnięcie nie leży w kompetencjach instytucji świeckiego państwa. Z tego powodu najlepiej by było, gdyby ów przepis w ogóle zniknął z kodeksu karnego.

W konkretnym przypadku, z którym mamy dziś do czynienia, dochodzi jeszcze jedna kwestia. Działania organów państwa wyglądają bowiem na wyrachowaną i dość cyniczną próbę wykorzystania kwestii religijnych w walce o polityczną władzę. Jeśli już jakieś działania są tu profanacją – to właśnie akcja policji wobec Elżbiety Podleśnej i komentujące ją głosy, takie jak wypowiedź ministra Joachima Brudzińskiego. 

Tym większym smutkiem napawa mnie fakt, że polski Episkopat (jak można wywnioskować z komunikatu rzecznika KEP, zamieszczonego na jej oficjalnej stronie internetowej) widzi w całej sytuacji jedynie profanację obrazu, zaś nie potrafi dostrzec ani cierpienia osób LGBT+, powodowanego działaniami takimi jak płocki grób pański (który stał u początku całej sprawy), ani niesprawiedliwego potraktowania Elżbiety Podleśnej, nieadekwatnego do tego, co zrobiła, ani też gry polityków wykorzystujących wiarę i Kościół w swojej walce o władzę. Nie potrafi zatem, wbrew swoim intencjom, obronić tego, co święte, przed profanacją – „użyciem do czczych rzeczy”. 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Teolog i filozof, publicysta, bloger, redaktor działu „Wiara”. Doktor habilitowany, adiunkt w Katedrze Filozofii Boga i Religii w Akademii Ignatianum w Krakowie. Członek Krakowskiej Grupy...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

to jest dokładnie żywcem z czasów stalinowskich przeniesiony do dzisiejszej Polski model policyjnej dyktatury - wtedy partyjna milicja, dziś partyjna policja, wtedy nawet za żart na temat Stalina, dziś za tęczę na obrazku MBCz, wtedy i dziś milicyjny/policyjny terror miał na celu pacyfikowanie wszelkich objawów wolności i niezależności - tak dziś bolszewicka władza pełnymi garściami czerpie ze spuścizny sowieckich wzorców, tak Kaczyński w swoim klasycznym stylu próbuje cynicznie wzniecać wewnętrzny konflikt, tym razem na tle religijnym - jedno jest pewne, wielkim przegranym w tej jego rozgrywce już jest polski kościół katolicki, polscy biskupi - przemądrzali, pyszni, rozgrywani jak chłoptysie do podawania piłek

...a efekt jest taki, że dziś MBCz z tęczową aureolą pokazują media na c a ł y m świecie, i po raz kolejny cały świat ze zdumieniem patrzy i komentuje hucpę w wykonaniu PiSowskiej władzy w Polsce

i może lepiej, że świat komentuje to zdarzenie, jak komentuje(choć sam nie wiem jak?), niż miałby komentować w kontekście masakry-ludzkich ofiar (obopólnej) głupoty-jak w przypadku Charlie Hebdo, gdzie pomimo licznych rad i napomnień ze strony szerokiego gremium autorytetów, redakcja trwała w prowokacyjnym tonie wobec (prawie)wszystkich i wszystkiego. No i się doigrali...Wolność słowa(czy innej werbalnej ekspresji) po chrześcijańsku: wszystko mi wolno, ale nie wszystko służy zbudowaniu. A swoją drogą-z MBCz lepiej nie zadzierać-boleśnie przekonali się o tym swego czasu Szwedzi

to brzmi gorzej niż beznadziejnie głupio w kontekście paryskiej tragedii - ale rozumiem, że Pan tak ma po prostu, jeśli nawet nie z tych wojujących, to z takich, co im lubią klaskać

nie powinno Pana ośmielać do oskarżenia o poklask zbrodni. Choć każdy (także zbrodniarz) ma prawo do obrony, czyli do empatii i próby zrozumienia jego motywacji, czy jego sytuacji w ogóle

co jej symbol, a dokładniej: symbol epizodu obrony Jasnej Góry, który wpisuje się w szersze zjawisko społeczne: zdeterminowanej obrony w warunkach ekstremalnego zagrożenia(aspekt religijny pomijam). Próba zagarnięcia klasztoru na Jasnej Górze przez wojska szwedzkie była wpisana w powszechne zjawisko grabieży mienia, żołdackich gwałtów i rabunków, mordów na mieszkańcach zagarniętych ziem. Była to nie tylko indywidualna żołdacka swawola, co także system "wojny samofinansującej się"(wzorowany na sposobie prowadzenia wojny przez stronę katolicką w czasie wojny trzydzistoletniej). Ponadto sami "zdrajcy" króla Jana Kazimierza zostali oszukani przez Karola Gustawa obietnicą podjęcia wojny z Rosją, który jednak skoncentrował się na rabunku Rzeczpospolitej-z punktem kulminacyjnym w epizodzie Jasnej Góry. Dlatego Pani Jasnogórska stała się symbolem zwrotu w wojnie północnej 1655-1660, a z symbolami nie ma co walczyć...

Jakimś nieistotnym symbolikiem, podobnie jak - z militarnego punktu widzenia - potyczka pod Jasną Górą (wojsko szwedzkie to głównie Niemcy, Czesi i Polacy) była mało ważnym epizodem.

> No i się doigrali... Zamierza Pan mordować osoby przerabiające katolickie obrazy religijne? To ciekawa informacja. Na wszelki wypadek postaram się zapamiętać Pańskie imię i nazwisko (bądź pseudonim).

kto igra prześmiewczą prowokacją, a szczególnie z uczuciami religijnymi drugich, ten musi się liczyć z konsekwencjami takiej profanacji, czyli doigrania się jakieś riposty. Mówiąc inaczej: każdy zbiera to, co wcześniej zasiał. A na jakiej podstawie został wysnuty wniosek o moim zamiarze mordowania kogokolwiek? To podpada już pod nieuzasadnioną insynuację. A łaskawej pamięci Szanownego Pana\Szanownej Pani, to polecam się jak najbardziej, jako podpisujący się tutaj z imienia i nazwiska

Obraz Jasnogórski przedstawiający Matkę Bożą z dzieciątkiem Jezus, to w pierwszej kolejności jest wizerunkiem kultu Teothokos-Bogurodzicy; w drugiej-Matki Kościoła, i dopiero w trzeciej kolejności-Królowej Polski. Indywidualne zbawienie ludzkiej duszy jest podmiotowe wobec Kościoła-wspólnoty wiary: Kościół jest dla zbawienia człowieka. Wspólnota wiary-Kościół, jest podmiotowy wobec wspólnoty narodowej: wspólnoty języka, kultury i interesu politycznego. Dlatego Matka miłosiernego Zbawiciela(także wobec +LGTB) nie może zostać zdominowana przez kulturowo-polityczny spór Polaków. Jeżeli ikonę Bogurodzicy traktuje się jako polit-plemienny totem, to jest to także profanacja, i tej samej skali, co utęczowienie aureoli. Choć można za Autorem dopuścić opcję, że owo utęczowienie Króowej Polski, to nie tyle profanacja, co reformacja.?. Nie sądźcie, abyście sami nie byli (po)sądzeni...

niczym sądu działającego w trybie doraźnym. Ale pośpiech jest wskazany jedynie przy łapaniu pcheł. No i ewentualnie przy sądzeniu Nazarejczyka...

Gdzie można poznać listę parafii katolickich, gdzie można nabyć ten katolicki tygodnik !? Jestem pod wrażeniem po przeczytaniu tego artykułu !

Dla pańskiej mentalności bardziej odpowiedni będzie "Gość Niedzielny". Tegoż można dostać w niemal każdej parafii, bo doskonale koresponduje z poziomem moralnym i intelektualnym parafialnego kleru.

Jeżeli to nie jest profanacja, to dlaczego akt domalowania tęczy do obrazu został tak nazwany przez rzecznika episkopatu? Czyżby Kościół w Polsce nie rozumiał czym jest profanacja i potrzebował w tej materii pouczeń od Roberta Biedronia? Skojarzenie wizerunku M.B. z symbolem niezwykle agresywnego i wrogiego chrześcijaństwu ruchu LGTB jest ewidentną prowokacją, zwłaszcza w świetle ciągle obowiązującego nauczania Kościoła w kwestiach seksualności. Opowiadanie o "utęczowieniu" wizerunku jasnogórskiego, jako o misji "pouczenia" katolików czym jest prawdziwe miłosierdzie i ich ewangelizowania w duchu homo-ekumenizmu, to już nie tylko hipokryzja, ale kpina ze zdrowego rozsądku ludzi wierzących. Z komunikatu policji wynika, że pani od tęczy złożono wizytę o 7 nie o 6 i był to wynik nie stawienia się na ponawiane wezwania, co jest procedurą standardową. Policja działała na podstawie zawiadomienia o przestępstwie z istniejącego w KK paragrafu i NIE MOGŁA zignorować tego zawiadomienia. Demonizowanie tego i obnoszenie tęczowych portretów z dopiskiem "Uwolnić Elę" to już hucpa totalna, bo Ela nie została aresztowana a zatrzymana, celem złożenia wyjaśnień. Wszystkie te przekłamania i nadinterpretacje wyraźnie wskazują, że sprawa ma tło po prostu polityczne i próby idealizowania intencji twórców prowokacji są co najmniej naiwnością.

powoływał się Jezus, i które także są traktowane jako "manifest założycielski" Kościoła Chrystusowego: 1-"On(Pan Zastępów)będzie kamieniem obrazy, skałą potknięcia dla obu domów Izraela..."(Iz 8;14) 2-"Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym..."(Ps 118;22). Chrystus był(jest) "prowokacją" wobec żydowskiej Synagogi i żywym fundamentem Kościoła katolickiego, czyli powszechnego. Czyli przekraczającego granice języka, kultury, polityki, ekonomii etc., etc. Większość świętych Kościoła, to "prowokatorzy" swojego czasu(i miejsca).

pewnie ma Pani rację z tym kościołem, że wie, co to profanacja, i że tęcza na obrazku nią być nie może - ale dają się biskupi wpuszczać Kaczyńskiemu w jego obrzydliwe polityczne intrygi, i t e g o Pani nie pojęła najwyraźniej, więc podpowiadam... reaguje Pani na sugestię wskazania kościołowi drogi ewangelicznej pokory, współczucia, miłosierdzia, miłości bliźniego - klasyczną p y c h ą, do tego w a g r e s y w n y m tonie i z dużą dozą p o g a r d y - to jedynie potwierdza sens 'nawracania' kościoła... co do procedur policyjnych, wątpię, by sama Pani wierzyła w co pisze, ale na wszelki wypadek - pamięta Pani sprawę Chrzanowskiego z KNF, jego powrót do biura i zachowanie służb specjalnych i policji wówczas?... nie pamięta? zdarzyło się Pani kiedykolwiek prosić policję o interwencję?... Pani nawet nie czyta doniesień w tej sprawie - tu prokuratura na najwyższym szczeblu decydowała, a nie policja, ci panowie w mundurkach to dziś popychadła cywilnych rozgrywających, proszę Pani

Mój katolicki rozsądek nie czuje żadnej ujmy gdy inny bliźni, nawet homoseksualny katolik, poucza zakłamaną i pełną hipokryzji hierarchię kościoła o rzeczywistym znaczeniu miłosierdzia.

pański katolicki nos?

kultu maryjnego-raz jeszcze. Powtórzę to, co parę miesięcy temu już przytaczałem na Forum TP, ale nowy kontekst pewnego sporu (także teologicznego), jest okazją jeszcze raz go zamieścić-fragment listu do proboszcza miejscowej parafii ewangelickiej zawierającego następującą prośbę: "...Jestem głęboko przekonany, że w każdym głównym nurcie chrześcijańskim (prawosławia, katolicyzmu i protestantyzmu) jest depozyt relacji z Bogiem, choć odmienny w kontekście kulturowych uwarunkowań, to jednak istotnie jeden-w odniesieniu do osoby Jezusa Chrystusa Syna Bożego Odkupiciela... Dlatego też w ramach takiego wzajemnie ewangelizującego spotkania, proszę o udział chóru parafii Chrystusa Zbawiciela w majowych Koncertach Maryjnych z Różą... Kult maryjny (szczególnie w Polsce w formule Królowej Polski) potrzebuje ewangelizacji przypomnieniem przesłania Syna Bożego, że "Królestwo moje nie jest z tego świata", a chrześcijaństwo w pierwszej kolejności jest "ofertą egzystencjalną" w formule wezwania do nawrócenia i osobistego zbawienia; a nie li-tylko jakimś programem polityczno-społecznym na porządkowanie doczesnej rzeczywistości w ramach deklarowanej Christianitas-to błąd integryzmu, który gubi relację z Bogiem Objawionym w egotycznym dążeniu do podporządkowania Rzeczywistości(Boga) własnej woli; a wtedy słowa Modlitwy fiat voluntas Tua zastępuje wezwanie: Deus vult, a Bóg zostaje sprowadzony do roli sprzyjającego bóstwa (także grzechowi) i "dojnej krowy" karmiącej subiektywne urojenia-jak to był ujął Mistrz Eckhart. A z drugiej (protestanckiej) strony, warto mieć świadomość, że indywidualny, świadomy wybór wiary Chrystusowej, dokonuje się w ramach wspólnoty Kościoła, jako "wiary Kościoła"-także w depozycie apostolskich świadków wiary, jako "obcowania ze świętymi". "Zewnętrzny" Kościół nie zawłaszcza wiary indywidualnej, ale ją właśnie wspiera, dopomaga wierze w znaku obecności Boga jako kategorii obiektywnej-indywidualistyczna sola fide, bez oparcia w Kościele, który "przełamuje bramy piekielne", może zmarnieć w świecie, który "należy do Niegodziwca". Maryja, jako ta, przez którą nastapiło Wcielenie Słowa, jest początkiem Kościoła w gronie świętych, którzy są wsparciem wiary dla innych, za co są godni wdzięczności i adoracji (ale nie ofiary...) A i samo Pismo św., by mogło przemówić żywym Słowem Boga, też musiało (i wciąż musi) być ozywiane tym Wcieleniem, bowiem "sucha" sola scriptura może zboczyć w kierunku indywidualistycznego biblicyzmu, w którym gubi się żywą (obiektywną) wiarę jako ufne zawierzenie Bogu.."

Panie Szanowny, to jest Pańska miłość, a także miłość podobnych panu. Społeczeństwo jest różnorodne i nie macie prawa narzucać swych poglądów myślącym inaczej. Już jeden "senator" (ten od przekrętów w SKOK-ach), zasygnalizował, że trzeba Polskę oczyścić. Oczywiście z nieprawomyślnie myślących. Do tego prowadzi Wasz tok rozumowania. Cytując , prawie dokładnie prezesa, - wara od moich poglądów.

Akurat przytoczyłem tu cytat z listu do "podobnego mnie" współwyznawcy Chrystusa (choć w pewnej konfesyjnej różnicy). Właśnie chodzi o to, jak przemówić do świata jednym, wiarygodnym głosem Ewangelii, ale w sposób nieautorytarny, uwzględniający prawo wolności osobistej-także do błędu i grzechu skutkującego osobistymi dramatami i ogólnospołecznymi kryzysami. Opcja "szpitala polowego" papy Franciszka, chyba jest najodpowiedniejsza, więc katolicy i ewangelicy powinni przemawiać do świata, jak pielęgniarki, które już wspólnie(ekumenicznie) opatrują rany niesfornych dzieci. A na razie to te pielęgniarki muszą się porozumieć między sobą-stąd ten "wewnętrzny" list.

Proszę pana Świat, Polska jest różnorodnością. Skąd u pana przeświadczenie, że wszyscy muszą, chcą przemawiać "jednym, wiarygodnym głosem ewangelii"? Daj pan ludziom prawo wyboru i prawo do myślenia na swój sposób. Są tacy na tym świecie którzy mają ewangelię w głębokim poważaniu, i mają do tego prawo, bo kierują się zupełnie odmiennymi wartościami. Nic na siłę, bo tylko nieszczęścia z tego wynikają. Wypadek opisany w artykułu świadczy o stanie naszego państwa. Będziemy płacić za brak praworządności, pomimo zaklęć Morawieckiego , Kaczyńskiego i ich partyjnych kolesi. A jest to kolejny dowód na zły stan praworządności w Polsce. Opluwany obecnie Tusk zacytował Preambułę do Konstytucji. Warto byłoby się z nią zapoznać. Jest to majstersztyk, tylko są tacy którzy świadomie nie chcą o niej pamiętać.

współistnienia jest najwyższą wartością społeczną? Owszem, o ile jest zachowania zasada symetrii w równości wobec prawa i we wzajemnym poszanowaniu. Problem w tym, że zawsze występuje skłonność do "prozelityzmu"-potrzeby skorygowania drugiej strony, nawet w sposób "totalitarny", niby dla jej dobra. Niegdysiejszy kochany i politycznie poprawny Tusk wyjechał z "moherowymi beretami" uruchamiając "przemysł pogardy" i tym samym cały obecny odwet "prawicowego populizmu". Tzw. neutralność państwa jest postulatem, który zawsze będzie tylko pobożnym życzeniem

A u was biją murzynów. Pan Szanowny wybaczy. Mam zdecydowanie pożyteczniejsze czynności do wykonania niż prowadzenie dysput z ludźmi mającymi wysokie zdanie o swej nieomylności. Popierane, dodatkowo, cytatami ( z pamięci) z Ewangelii. Jedno co radziłbym wykonać, to przeanalizowanie Biblii, całej. Ale w oryginale, bez niepewnych tłumaczeń i interpretacji.

Biblijne interpretacje i analizy-ileż ich już jest i ile jeszcze będzie...Dlatego może, za wzorem proroka Izajasza, najlepiej jest "zjeść ten zwój o słodko-gorzkim smaku", by poczuć go w trzewiach, a nie tylko w głowie mieć jego przekaz? Bo przecież chodzi nie o teorię wiedzy, ale praktykę działania-po Bożemu.

Tusk użył tego sformułowania później niż szarlatan toruński publicznie agitował o zatopieniu platformy. Pospolite kłamstwo o uruchomieniu przemysłu pogardy , jak widzę, ma się dobrze.

wybiórcza czy generalnie marna?

Choć Katolicki Głos z Torunia to problem dla Kościoła. Lub objaw pomocny w zdiagnozowaniu choroby...

jak bardzo zależy Kaczyńskiemu na wznieceniu konfliktu religijnego w Polsce pod byle pretekstem niech świadczy fakt, że t ę c z a na jasnej Górze jest obecna już niemal 60 lat...ヅ ☛☛☛ http://www.franciszkanie.org/kanada/mbcz/zespol.html +++ [przy okazji jest to także przyczynek do tematu jak łatwo dają się mu wpuszczać w maliny biskupi]

Pyskują na muzułmanów (na tym forum także). Przypisują im zbrodnicze zasady związane z Koranem. Insekty, wszy, robactwo i inne takie. Bronią granic różańcami, oczywiście przed muzułmanami. Po czym okazuje się, że już w naszym superkatolickim kraju mamy Policję religijną. Tak to wygląda. Geniusz głównodowodzący tym organem twierdzi, że to nie on, partyjna prokuratura twierdzi, ze to nie oni, została policja. Czy policja jest od ścigania o 6 rano kobity za nieprawomyślny obrazek? Bo jakaś grupa, powtarzam, grupa - część społeczeństwa, uważa , że jest on cudowny? Co to się narobiło? Gdzie ja żyję?

Ano,to taki kolejny przykład nieodwracalnej degradacji znaku, który był symbolem przymierza z Bogiem. Swastyka też kiedyś niosła wiele pozytywnego, wszak niejedna międzywojenna polska formacja wojskowa chętnie sięgała po ten znak.

Z listu katolików ws Maryi z tęczą, pod którym podpisał się również Piotr Sikora. "My, niżej podpisani członkowie Kościoła, wyrażamy swój sprzeciw przeciwko użyciu policji do ścigania rzekomej profanacji obrazu Matki Boskiej częstochowskiej poprzez wpisanie w aureolę tęczy. Po pierwsze dlatego, że Państwo nie jest od rozstrzygania, czy coś jest profanacją, świętokradztwem czy bluźnierstwem. .... Po trzecie - zwracamy uwagę na brak jakiejkolwiek reakcji ze strony władz Kościoła oraz organów Państwa na przypadki ewidentnej profanacji, jakimi były zjazdy organizacji nacjonalistycznych na Jasnej Górze, podczas których głoszono treści sprzeczne z nauką Kościoła". Logiczne do bólu zębów.

Niech podsumowaniem będzie oświadczenie wydane na twitterze przez Forum Żydów Polskich. Dziś Pani Podleśna profanuje wizerunek MB , jutro może inna "pani Podleśna" wpaść na pomysł przyozdobienia Gwiazdy Dawida. Bardzo rozsądny głos ze strony starszych braci w wierze. O swoje prawa należy walczyć w parlamencie a nie na ulicy.

brzmi równie dobrze jak "Polska dla Polaków"albo "kto podniesie rękę na kościół..." itede - gratis dla Pani sugestia, niech Pani pogada ze swymi uczuciami, i jeśli faktycznie obrażone, niech namówi je do pisania pozwu, najlepiej drukowanymi...✍

Ten co to twierdzi, to albo obłudnik albo nieuk. Tęcza Biblijna ma 7 kolorów i została zawarta na znak przymierza Boga z człowiekiem, po potopie. Tęcza gejowska ma 6 kolorów i powstała w roku 1978, zaprojektowana przez gejowskiego aktywistę Gilberta Bakera. Chciałem tak nieśmiało przypomnieć, że człowiekiem z którym Bóg zawarł przymierze był Noe. Noe czyli judaizm. Judaizm jako JEDYNA Z RELIGII,3000 lat temu potępiła homoseksualizm w sposób jasny i zdecydowany. Pisze o tm w Księdze Kapłańskiej rozdział 20 w całej serii innych seksualnych wyuzdań. " (13) Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli." Chrześcijaństwo, gwoli przypomnienia, Księgę Kapłańską, przyjęło do Kanonu biblijnego. I to zarówno w katolicyzmie, jak i protestantyzmie i prawosławiu. Nie można tego nie wiedzieć, można tylko udawać że się nie wie, albo kłamać.

z kobietą... hmmm

ale co do zasady ma Pan rację - to dokładnie tak samo, jak krzyż, na który przybito Jezusa nie ma dokładnie nic wspólnego z krzyżem, którym podpierają się różnej maści szamani i wydrwigrosze w kapłańskie szaty poprzebierani na cały świecie - ba, nawet kształtem się ponoć znacząco różnią, i tu tęcze mają nad krzyżami przewagę

Myślę ,że jest nim sam obraz w Częstochowie ewentualnie Jego poświęcona kopia a nie zdjęcie, skan itp.

bracie :)

ale co tu dużo mówić, póki co logika nie była mocną stroną polskich sądów w podobnych sprawach, podobnie przecież z samym idiotycznym określeniem "obrażanie u c z u ć", które z miejsca powinno dyskwalifikować wszelkie i jakiekolwiek zarzuty i oskarżenia - a może się mylę, może sędziowie to konformiści?

to chyba jedyne antidotum na Pański abschmack... Niestety, to środek politycznie niepoprawny(zresztą chyba i Zyklon B został wycofany z produkcji?)

to nie o chrześcijaństwo, a o instytucję polskiego kościoła rzymskokatolickiego chodzi

to jak np. próbować utrzymywać funkcjonujący mózg poza ciałem. Leczyć kompleksowo, a nie ekstrachować

co pan tu robi? - ekstrahuję - ale z wiadomych względów dobrze wychodzi tylko w wersji mówionej... zaś Sz. Pan tu p l e c i e, i z pewnością lekceważy chrześcijan

Choć lanie wody warto ograniczyć-przez oszczędność. I bezpieczniej jest też ograniczyć kwas sarkazmu do potrzeb dobrego smaku-tym bardziej że kwaśne deszcze(nie tylko atmosferyczne) są zjawiskiem powszechnym

https://www.przewodnik-katolicki.pl/NEWS/2019/Krytyka-czy-obraza

Dziękuję za ten artykuł. Zaświeciło dla mnie słońce w środku nocy.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]