Reklama

O polewaniu

O polewaniu

17.12.2019
Czyta się kilka minut
Jakiś czas temu sygnalizowaliśmy tu delikatnie pewną nowość, ale zdaje się delikatność nie jest już potrzebna i można rzec wprost, że tzw. salon przestał wreszcie skamleć w reakcji na każde słowo dowolnego członka lub sympatyka PiS.
R

Rzecz jasna tu i ówdzie, z dowolnego powodu, słychać drobne piski, ale nie jest to już zjawisko satysfakcjonujące chyba kogokolwiek prócz amatorów. Wydaje się, że salon wraca do tego, co w istocie umie znakomicie, czyli zaczyna zdrowo polewać i hardzieć. Jest to zaiste wynik, na który składa się kilka czynników. Najważniejszy z nich to zorientowanie, będące zawsze odwrotnością dezorientacji. Orientacja w tym przypadku polega na spostrzeżeniu, że z klimatu tzw. dobrej zmiany zostały dymiące gruzy. Polewanie jest efektem – za przeproszeniem – paradoksu. Oto zdezaktualizowanemu, ale wciąż uprawianemu monologowi o wyższości moralnej towarzyszy widok i zapach bagna. Jest to bagno bardzo musujące i głębokie, głębsze z dnia na dzień i spienione. Ktoś nam tu mądrze powie, że wynik wyborów nie jest dla salonu dobry, ale zaiste nie o wybory nam idzie, tylko o klimat przede wszystkim. Została z...

3126

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zupełnie nie jestem przekonany do tego, że nikogo mówiącego z sensem i poprawnym językiem nie udało się obecnej władzy przytulić. Niewątpliwie można by było wysnuć wniosek, że w związku z tym, elity nasze mają jakiś tam kręgosłup i trzymają się zdrowo. Moim zdaniem jest to nazbyt optymistyczny wniosek. Po pierwsze dlatego, że bełkocą one tak samo idiotycznie jak władza, tyle że wypełniają inną przestrzeń. Po drugie, z moich doświadczeń, a dotyczą lat schyłku komuny i okres do dzisiaj, salon, czyli intelektualne elity, to najbardziej podatne środowisko na kolaborację z władzą, bez względu na jej zabarwienie. Możemy sobie z tego polewać a jakże, lecz moim zdaniem, nie ma specjalnie z czego. Bo w rzeczywistości to nie jednostki nadają poziom, lecz statystyczna masa go kształtuje. Analizy czytelnictwa niczego do sprawy nie wnoszą. Nieprawdą jest, że naród nie czyta, spędzam w komunikacji publicznej sporo czasu i widzę nosy młodych zatopione w książkach, czytnikach, a w smart fonach to już prawie każdy siedzi. Mało kto obrazki ogląda. Czytamy, czytamy spokojna głowa, inna sprawa co czytamy i jaka nauka dla nas z tego wypływa. Przez to czytanie nawet zanikła prawie całkowicie konwersacja między pasażerami. Nie interesuje nas co myśli sobie nasz sąsiad siedzący obok nas, mamy własny świat i jego osąd, nawet nie czujemy potrzeby konsultowania go z innymi.Po trosze wynika to z ogromu informacji jaka do nas dociera, każdy babrze się we własnym kręgu i doprawdy nie ma z kim o tym pogadać. Jeśli komuś się wydaje, że naród spina się tematami rzucanymi przez władzę, to jest niestety w błędzie. Mamy gdzieś wolne sądy, sprawne przyjazne człowiekowi urzędy, podstawę programową nauczania itp. Psioczymy oczywiście gdy coś nas uwiera, ale i tak uciekamy do swojej dziupli i próbujemy przeczekać kolaborując z kim się da. Szary człowiek specjalnego pola do popisu nie ma, ale elita to już inna bajka. Dlatego głosy co twierdzą, że władza nie przytula elit są rzeczywiście osobliwe.

Tak jak się cieszyłem niegdyś, że PiS-owi udało się przytulić Zbigniewa Religę tak obecnie cieszę się, że nie udało się przytulić Tomasza Grodzkiego. Zgadnijcie dlaczego. A rozśmieszył mnie ostatnio poseł Neumann, który wystąpił był w Sejmie z płomiennym przemówieniem w obronie praworządności. I to nie był żart. On tak na poważnie.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]