„Niewidzialne” ukraińskie dzieci w Polsce: pora przestać udawać, że to nie nasz problem

Coś, co kilka miesięcy po inwazji Rosji na Ukrainę można było jeszcze uznać za zrozumiałą sytuację tymczasową, dziś jest patologią.
Czyta się kilka minut
Dzień Niepodległości Ukrainy na placu Zamkowym. Warszawa, 24 sierpnia 2023 r. / Fot. Michał Żebrowski / East News
Dzień Niepodległości Ukrainy na placu Zamkowym. Warszawa, 24 sierpnia 2023 r. / Fot. Michał Żebrowski / East News

Około 150 tys. przebywających w Polsce Ukraińców w wieku szkolnym pozostaje poza radarami naszego systemu edukacji – podało niedawno Centrum Edukacji Obywatelskiej, a jego eksperci i ekspertki (m.in. Elżbieta Krawczyk na stronie internetowej „TP”) mówią wprost: „Nie wiemy, co się z tymi dziećmi dzieje”. Niby powinny uczyć się online w ramach systemu ukraińskiego, ale nie łudźmy się: do zwolnienia z polskiego obowiązku szkolnego wystarczy oświadczenie rodzica o nauce zdalnej, którego prawdziwości nie można zweryfikować.

Wielu ekspertów pozbywa się w tej sprawie złudzeń. „Przedłużająca się sytuacja, w której nie mamy żadnej kontroli nad losem tysięcy młodych ludzi (...) grozi – przestrzega Krawczyk – problemami z integracją i adaptacją”. Ale też z falą kryzysów psychicznych, których w dodatku nie będzie miał kto – poza rodzicami – w porę wychwycić. Odpowiedzialność za to spadnie na Polskę – także dlatego, że nasz system oświaty (to inne z ustaleń raportu CEO) wypycha niektóre ukraińskie dzieci. Dlatego eksperci radzą: niech strona polska dogada się w tej sprawie z ukraińską i niech przejmie odpowiedzialność za wszystkich przebywających u nas uchodźców w wieku szkolnym.

Jest też niestety inny przykład pokazujący, że niektóre dzieci ukraińskie funkcjonują u nas jako te drugiej kategorii. Chodzi o ewakuowane w początkowej fazie wojny dzieci z sierocińców molochów, które w Polsce – na życzenie Ukrainy – zostały skoszarowane w różnego rodzaju ośrodkach (to wypoczynkowych, to konferencyjnych). „Jeśli tak pozostanie – przestrzegała kilka miesięcy po tych ewakuacjach w „TP” Anna Krawczak z Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem UW – to na terenie Polski będziemy odtwarzać placówki bliższe rumuńskim sierocińcom ery Ceaușescu niż temu, co udało nam się przez ostatnie lata wypracować”. Po ponad roku w wielu miejscach jest bez zmian: setki dzieci pozostają w swoistych strefach eksterytorialnych, w których jedynym zarządcą jest dyrektor placówki. Bez możliwości kontroli ze strony polskiej – za to w warunkach sprzyjających patologiom, np. rówieśniczej przemocy.

Polska władza – zwłaszcza poprzednia, ale tę obecną też będzie wkrótce wolno z tego rozliczać – wykazywała się dotąd w obu sprawach biernością. Najwyższa pora, by coś, co kilka miesięcy po ataku Rosji na Ukrainę można było uznać za zrozumiałą sytuację tymczasową, dzisiaj – tuż przed drugą rocznicą inwazji – nazwać po imieniu: patologią. Patologią prawnie może i „nie naszą” – ale już etycznie naszą jak najbardziej.  

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Czyje są te dzieci?