Na Ukrainie kontrrewolucja?

Niespodziewana zmiana sojuszy - przejście lidera socjalistów Ołeksandra Moroza do obozu Wiktora Janukowycza i komunistów to cios dla demokratycznych przemian nad Dnieprem. Moroz zanegował kilka lat swojej działalności politycznej.
Czyta się kilka minut

Z drugiej strony ten ambitny i chytry polityk nie pierwszy raz zdradza politycznych partnerów. Jego decyzja, choć zaskakująca, nie powinna dziwić. Co prawda jego byli już sojusznicy też nie należeli do najbardziej cnotliwych. Ciekawostką może być stawka, jakiej Moroz zażądał, bo nie tylko o przewodniczenie parlamentowi zapewne chodziło, i czy Julia Tymoszenko nie postanowi jej przebić, by ratować porozumienie Pomarańczowych i fotel premiera. Gorzej, że jeśli wolta Moroza okaże się trwała, otworzy drogę do władzy samemu Janukowyczowi, politykowi wykreowanemu przez oligarchiczno-postsowieckie układy.

Tymoszenko domaga się rozwiązania parlamentu i nowych wyborów - podstawy do tego kruche, a postulat nazbyt przypomina niedawne żądania Janukowycza. Spokojniej reaguje prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, który zapewnia, że "rewanżu kuczmizmu nie będzie. Państwo będzie podążać europejskim kursem". Jako warunek zgody na rządy partii Janukowycza wymienia wznowienie prac sądu konstytucyjnego. Instytucja, bez której Ukraina obchodziła się jakoś przez tyle miesięcy, nagle stać ma się szańcem demokracji. Ale taki sojusznik prezydentowi może okazać się potrzebny - zwłaszcza jeśli Janukowycz postanowi ostatecznie zemścić się za porażkę w prezydenckich wyborach 2004 r. i przeprowadzić impeachment Juszczenki. A może groźba taka będzie ważnym argumentem dla prezydenckiego obozu, by zawrzeć z Janukowyczem koalicję, do czego lider Partii Regionów dąży. Taka koalicja otwierałaby mu z kolei drzwi do europejskich salonów, o czym marzą ukraińscy oligarchowie, dla których Ukraina robi się ciasna.

Jest i inny aspekt wydarzeń na Ukrainie. Pomarańczowa Rewolucja dokonała się przy asekuracji polskiego prezydenta i naszych elit rządzących. Dramatyczne wydarzenia ostatnich tygodni w Kijowie rozgrywały się przy obojętności polskiej dyplomacji. To nowa "jakość" w polskiej polityce wschodniej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2006