na skróty (15-21 V)

20 nominacji do Nagrody Literackiej Nike 2006 to: Mieczysław Abramowicz "Każdy przyniósł, co miał najlepszego", Ewa Graczyk "Przed wybuchem wstrząsnąć", Jerzy Jarzębski "Prowincja Centrum", Aleksander Jurewicz "Popiół i wiatr", Piotr Kalwas "Czas", Urszula Kozioł "Supliki", Iwona Kurz "Twarze w tłumie", Ewa Lipska "Gdzie Indziej", Dorota Masłowska "Paw królowej", Piotr Matywiecki "Ta chmura powraca", Zbigniew Mentzel "Wszystkie języki świata", Jacek Podsiadło "Kra", Eustachy Rylski "Warunek", Barbara Skarga "Kwintet metafizyczny", Piotr Sommer "Po stykach", Andrzej Stasiuk "Noc", Wisława Szymborska "Dwukropek", Mariusz Wilk "Wołoka", Michał Witkowski "Lubiewo" oraz Adam Zagajewski "Anteny". W tym numerze "Tygodnika" publikujemy ankietę, w której krytycy i pisarze typują tegorocznego laureata.
W Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie trwa wystawa poświęcona budowlom, uznanym przez miesięcznik "Architektura" za ikony polskiej architektury po 1989 r. Są wśród nich m.in. Ambasada Holandii w Warszawie, Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie, centrum handlowe Stary Browar w Poznaniu, Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, cerkiew w Białym Borze, Fabryka Trzciny w Warszawie, polski pawilon na Expo 2005, siedziba BRE Banku w Bydgoszczy oraz siedziba "Gazety Wyborczej". Niestety, to nie najwybitniejsze realizacje oddają stan współczesnej polskiej architektury i urbanistyki. "Władza, zwłaszcza centralna, mimo wielu deklaracji, nie wydaje się zainteresowana podnoszeniem jakości miejskiej przestrzeni. Łatane są wprawdzie dziury w infrastrukturze, ale brak chyba świadomości, że jakość przestrzeni rzutuje na poziom życia społeczeństwa, a architektura i design mogą - jak w Skandynawii czy II RP - być kołem zamachowym rozwoju, tworzyć wizerunek nowoczesnego kreatywnego kraju, windować masowy gust i komunikować pewną wizję społeczeństwa - pisze Grzegorz Piątek ("Architektura" 2006, nr 5). - III RP nie dorobiła się nie tylko programu promocji rodzimej architektury za granicą, ale i promocji samej siebie poprzez architekturę w kraju. W efekcie za budynek najlepiej wyrażający nowe, demokratyczne wartości uznawana jest warszawska Agora - siedziba prywatnej firmy. Może demokratyczny ustrój, zwłaszcza w kraju tak uczulonym na autorytarne zapędy, wcale nie domaga się architektonicznej ekspresji? Może podatnicy za bardzo patrzą władzy na ręce, tropiąc każdy ślad ostentacji?".
W Theater an der Wien w stolicy Austrii odbyła się premiera "Czarodziejskiego fletu" Mozarta w reżyserii Krystiana Lupy. O przedstawieniu pisze w tym numerze "TP" Piotr Gruszczyński.
Główną nagrodę III Festiwalu Żydowskie Motywy zdobył film dokumentalny "Portrecista" Ireneusza Dobrowolskiego, poświęcony Wilhelmowi Brasse, fotografowi, który za odmowę podpisania volkslisty trafił do Auschwitz i dokumentował tam życie więźniów.
Nagrodę im. Krzysztofa Mętraka dla młodych krytyków filmowych otrzymał Dariusz Arest.
Główną nagrodę w organizowanym przez miesięcznik "Press" konkursie Grand Press Photo za Zdjęcie Roku otrzymała Dorota Awiorko z "Dziennika Wschodniego", autorka zbiorowego portretu pensjonariuszy Domu Opieki Społecznej w Dąbrowicy.
Zwycięzcą konkursu BZ WBK Press Foto został niezależny reporter Wojciech Lembryk, autor zdjęć z trzęsienia ziemi w pakistańskim Kaszmirze.
Grand Prix 46. Kaliskich Spotkań Teatralnych - Festiwalu Sztuki Aktorskiej otrzymali Małgorzata Rożniatowska z warszawskiego Teatru Wytwórnia (za rolę w monodramie "Uwaga złe psy" Remigiusza Grzeli) i Sławomir Maciejewski z Teatru im. Wilama Horzycy w Toruniu (za rolę w "Ślubie" Gombrowicza).
"»Sny i kamienie« pokazują, jak życie wśród różnych kolei losu rozpada się i niepostrzeżenie przemienia w śmierć. Bohaterem jest tam narrator. To taki teatr jednego aktora, który w dodatku nie mówi ani słowa o sobie. Opowiada tylko o swoim świecie. Rzecz dzieje się w Warszawie, ale nie w tej prawdziwej. Więc to nie jest o Warszawie. Tylko coś w rodzaju Warszawy jest miejscem akcji. Nie jest to najważniejsza z moich książek. Ani nawet najłatwiejsza w odbiorze, a jednak miała sukces. »W czerwieni« to już inna zupełnie książka. Działa w niej ten mechanizm, który sprawia, że krzywda raz wyrządzona nie znika, ciągle krąży w obiegu, jedni muszą płacić za winy innych. W końcu jest tego tyle, że płacić muszą wszyscy. Przy okazji omówień próbowano dociekać, gdzie jest miejsce akcji, jakby to było najważniejsze. Inflanty czy Austro-Węgry? Tak postawione pytanie nie ma sensu. Jest tylko świadectwem skrajnie konserwatywnych oczekiwań. Świadectwem przekonania, że miejsce akcji bezwzględnie musi mieć geograficzne przełożenie. Świat »Czerwieni« jest w sposób jawny skonstruowany dla potrzeb tej historyjki. To świat, w którym nie ma nic stałego. Więc i tła nie są trwałe. Co jakiś czas zmieniają się na inne, jak w teatrze. Ale żadna z powieściowych postaci tego nie zauważa. »Tryby« z niepojętych dla mnie przyczyn okazały się za trudne. Były, nie wiedzieć czemu, przedstawiane jako powieść o pisaniu powieści. Tam przecież nikt niczego nie pisze, nawet ta postać, o której mówi się »narrator«. »Tryby« to dość prosta, oparta na metaforycznym skrócie historia o doświadczeniu bezsilności wobec przemocy i poniżenia. Pokazują żywe, czujące osoby, uwięzione w przypisanych im rolach, poniżane przez tego, od kogo zależy ich los. Bardzo typowa sytuacja: ten, kto ma władzę, kto płaci i wymaga, nie ma uwagi dla nikogo i nikt go nie obchodzi. Przemoc i poniżenie niszczy relacje w sposób tym drastyczniejszy, że świat, w którym te postacie próbują przetrwać, jest równie trudny i nieobliczalny jak nasz. »Skaza« jest zdecydowanie łatwiejsza. Ludzie rzeczywiście lepiej rozumieją tę książkę. »Skaza« zamyka cykl tych trzech powieści. Mój problem, powiedzmy, emocjonalny, którego dotyczą również »Tryby« i »W czerwieni«, znalazł w niej paradoksalne rozwiązanie" - w najnowszej "Lampie" (2006, nr 5) Magdalena Tulli przeprowadza wywiad z samą z sobą, tłumacząc swoje zamierzenia pisarskie i omawiając liczne pomyłki krytyków.
W warszawskiej Galerii Kordegarda otwarto wystawę Julity Wójcik "Z nadzieją i niecierpliwością", na której zobaczyć można m.in. wykonany przez artystkę z włóczki model tzw. falowca, czyli bloku mieszkalnego w Gdańsku.
We wrocławskim Muzeum Architektury prezentowane są projekty witraży Beaty Stankiewicz-Szczerbik, przeznaczonych do restaurowanego kościoła św. Macieja we Wrocławiu, miejsca pochówku Angelusa Silesiusa.
W Bibliotece Narodowej otwarto wystawę "Bez cenzury: wolność słowa w Polsce i w krajach socbloku", prezentującą nielegalne wydawnictwa krajów bloku sowieckiego.
W Japonii, w nakładzie około tysiąca egzemplarzy, ukazało się tłumaczenie "Historii literatury polskiej" Czesława Miłosza.
"Współczesne czasy przyniosły postęp we wszystkich niemal dziedzinach życia, ale nie w miłości. Dzisiejsza miłość jest słaba i zmęczona. Schorowana i obolała. Życie pędzi zbyt szybko, a namiętność potrzebuje czasu. W efekcie narodziło się pokolenie nieszczęśliwe i niespełnione. Przed stu laty kochankowie pisali do siebie miłosne listy całymi wieczorami, przeżywając przy tym niezwykłe szczęście. Teraz wyjmują telefon komórkowy i wysyłają krótkiego esemesa albo siadają przy komputerze i piszą zdawkowy e-mail. Uczucie przestało być marzeniem. Zabiegani, na nic nie mający czasu mężczyźni boją się kobiet. A trzeba wielkiej odwagi, by rzucić się w wir uczucia, dać mu się porwać. Dlatego ze szczególnym uporem przypominam, czym jest prawdziwe przeżywanie szczęścia. Zanim zajmiemy się roślinami i ginącymi gatunkami zwierząt, ratujmy miłość, bo bez niej życie traci sens" - mówi Claude Lelouch, reżyser słynnego filmu "Kobieta i mężczyzna", w wywiadzie udzielonym "Rzeczpospolitej".
Czyta się kilka minut
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2006

 /
Obraz tygodnia
Tygodnik "Wprost" oskarżył Zbigniewa Herberta o to, że w latach 60. świadomie współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa, donosząc na środowiska związane z paryską "Kulturą" i Radiem Wolna Europa. Artykuł wywołał lawinę protestów i sprostowań, w tym także badających akta Herberta historyków IPN-u, pod wpływem których redaktor naczelny pisma przeprosił za publikację i przyznał, że była ona nadinterpretacją znanych już wcześniej dokumentów (opublikowały je w ubiegłym roku paryskie "Zeszyty Historyczne"). Sprawie tej poświęciliśmy także komentarz na str. 3.
Przyznanie się przez Güntera Grassa do faktu, że pod koniec II wojny światowej służył w dywizji pancernej Waffen-SS "Frundsberg", a nie - jak dotąd podawano - w artylerii przeciwlotniczej (o sprawie pisał w poprzednim numerze "TP" Joachim Trenkner, w tym - Basil Kerski i Tomasz Żuroch-Piechowski), wywołało szereg komentarzy i reperkusji, także w Polsce. Lech Wałęsa oświadczył, że będzie musiał zrzec się honorowego obywatelstwa Gdańska, jeśli nie uczyni tego autor "Blaszanego bębenka". W Niemczech ukazała się właśnie wspomnieniowa książka Grassa "Przy obieraniu cebuli", opisująca m.in. wojenny rozdział życia pisarza.
Mianowanie przez ministra kultury na stanowisko dyrektora naczelnego Teatru Wielkiego-Opery Narodowej Janusza Pietkiewicza stało się punktem wyjścia do kolejnego sporu o kształt i rozumienie zadań tej sceny. Z pracy w Operze odejdzie najprawdopodobniej Mariusz Treliński (już odszedł Kazimierz Kord), a list w obronie dotychczasowych dyrektorów artystycznego i muzycznego (drukujemy go obok) podpisało kilkadziesiąt osób, pośród nich szereg wybitnych polskich artystów.
W warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej trwa wystawa "W Polsce, czyli gdzie?", próbująca opisać polską XX-wieczną mentalność poprzez prace m.in. Berlewiego, Dwurnika, Kantora, Malczewskiego, Modzelewskiego, Nowosielskiego, Pronaszki, Stażewskiego, Sterna, Tarasewicza, Witkacego i Andrzeja Wróblewskiego. "Najbardziej dla nas typowe są... wady. Przedstawione obiekty to cała paleta rodzimych mankamentów i ułomności. Okraszonych słynną polską fantazją - pisze w "Rzeczpospolitej" Monika Małkowska. - Jak najgorszą opinię wystawia rodakom Jacek Malczewski w »Błędnym kole«. Patos połączony z ekstazą i rozchełstaniem; górnolotne deklaracje i niemoc ich zrealizowania. Obok płótna filmowy zapis »Wielopola, Wielopola...«. Fragment spektaklu Tadeusza Kantora z powtarzanym w kółko zapętlonym marszem »Piechota«. Wyraźne odniesienie do obrazu Malczewskiego, a także do chocholego tańca z »Wesela«. Wątek kontynuowany przez Zbigniewa Rybczyńskiego w animowanym obrazie »Tango« (1980), podjęty również przez Bronisława Wojciecha Linkego w »Cyrku« (1955-59). Koszmarna wizja, przywodząca na myśl kreacje Boscha. Ręka w rękę tańczą w kręgu same potwory-metafory ludzkich przywar. Jest tu pazerność, próżność, fałsz. Nieco późniejszy »Autobus« tego samego autora dotyczy bardziej naszego społeczeństwa. Biało-czerwonym pojazdem podróżuje między innymi gigantyczna butelka spirytusu, zakorkowanego czapką krakuską z pawim piórem. Co prawda, to prawda...".
"Cierpienie jest centrum mojego światopoglądu i mojej poezji. Nie koncentrowałbym się jednak wyłącznie na ludzkim cierpieniu. W moim rozumowaniu są pewne wątki orientalne, jak choćby rozszerzenie pojęcia cierpienia na wszystkie stworzenia żywe. Jest to pogląd, który tradycja chrześcijańska uznaje za manichejski. Moim zdaniem katolicyzm jest niezwykle antropocentryczny, a to po części czyni ze mnie heretyka. (...) Jeśli cokolwiek sobie wyrzucam, to właśnie to, że w mojej poezji nie zdołałem uchwycić więcej z ludzkiego cierpienia" - w drugą rocznicę śmierci Czesława Miłosza "Dziennik" opublikował nieznany dotąd w Polsce wywiad, jaki z autorem "To" przeprowadził indyjski pisarz Aśok Wadźpeji w roku 2003.
 /
Obraz tygodnia
Według badań przeprowadzonych przez Zakład Badań Czytelnictwa Biblioteki Narodowej w Warszawie około połowa Polaków w ogóle nie czyta książek. Jako osoby mające systematyczny kontakt z książką (przynajmniej siedem książek rocznie) ocenia się 17 proc. społeczeństwa.
W Stanach Zjednoczonych ukazały się wiersze zebrane Zbigniewa Herberta. 600-stronicowy tom "The Collected Poems 1956-1998" sprzedał się w nakładzie 15 tys. egzemplarzy i zbiera znakomite recenzje. "Gazeta Wyborcza" cytuje m.in. Charlesa Simica z "The New York Review of Books": "Choć Herbert nie zdążył otrzymać Nobla jak Miłosz czy Szymborska, z pewnością zasługuje na to, aby być w ich towarzystwie. Z tej trójcy jest poetą najbardziej oryginalnym i obdarzonym największym poczuciem humoru".
W Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie odbyła się prezentacja książki "Ewangelia według Judasza", której autorzy - poczytny pisarz Jeffrey Archer i biblista prof. F. Moloney - próbują przedstawić historię Jezusa z punktu widzenia Judasza. Książka trafi do księgarń 14 krajów, w Polsce wydał ją Rebis.
Nagrodę im. Karla Dedeciusa, przyznawaną po raz trzeci przez Fundację Roberta Boscha dla polskich tłumaczy literatury niemieckojęzycznej i niemieckich tłumaczy literatury polskiej, otrzymają w roku 2007 Tadeusz Zatorski i Martin Pollack. Tadeusz Zatorski jest autorem przekładów dzieł m.in. Heinricha Heinego, Heinricha Bölla, Maxa Webera oraz myśli i aforyzmów Georga Christopha Lichtenberga. Martin Pollack ma w swoim translatorskim dorobku książki Ryszarda Kapuścińskiego, Henryka Grynberga, Wilhelma Dichtera i Michała Głowińskiego.
Tymczasowym dyrektorem Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie została Elżbieta Ofat, dotychczas odpowiedzialna za sprawy administracyjne i operacyjne placówki.