Reklama

Mały król Korona

Mały król Korona

18.03.2020
Czyta się kilka minut
Jest zielony, jak koronawirus z animacji, i ma ponurą minę: to czarny charakter z brytyjskiej książki dla dzieci, która ma im wyjaśnić obecną sytuację – i uspokoić.
Oficjalny profil "The Little Corona King" na Twitterze
E

Ellie Jackson mieszka w Looe – pięciotysięcznym miasteczku w Anglii, położonym na odległym od zgiełku metropolii Półwyspie Kornwalijskim – i pisze popularne książki dla dzieci. Zwykle o trudnych sprawach współczesnego świata: o plastiku w oceanach, o wycinaniu lasów deszczowych. Jej książeczki są przeznaczone dla młodszych dzieci – tych, które chodzą do przedszkola albo do pierwszych klas podstawówki – a ich bohaterami są zwierzęta, która wpadają w tarapaty przez ludzką bezmyślność. Ale, jak w to bajkach, historia zawsze kończy się dobrze. 

Teraz Ellie Jackson napisała o koronawirusie.

– Moja ilustratorka opowiedziała mi, że jej sześcioletni syn wrócił zapłakany ze szkoły. Nauczyciel opowiedział im o wirusie, a dziecko nabrało przekonania, że jego cała rodzina umrze. Chłopczyk bał się czegokolwiek dotknąć – opowiada pisarka „Tygodnikowi”. 

– Pomyślałam, że musi być lepszy sposób, aby o tym opowiedzieć dzieciom. Tak, żeby nie były przerażone – mówi Ellie Jackson. Jej książeczka, zatytułowana „Mały król Korona” („The Little Corona King”) powstała szybko: ukazała się – w wersji elektronicznej, w internecie – już w pierwszych dniach marca (dostępna w kilku wersjach językowych). 

Autorce zależało, aby jak najszybciej wesprzeć rodziców, którzy mogą zmagać się z lękiem swoich dzieci. 

Małe książki o dużych sprawach

We wtorek, 17 marca, gdy kończyłam pisać ten artykuł, w Wielkiej Brytanii szkoły pozostawały nadal otwarte. Choć wielu – na Wyspach i nie tylko – spodziewało się, że władze brytyjskie raczej prędzej niż później zmienią swoją pierwotną strategię, aby nie ograniczać zanadto życia publicznego i przyjmą model stosowany powszechnie w Europie kontynentalnej: ogólnokrajowej kwarantanny i ograniczania tych wszystkich aktywności obywateli, które nie są konieczne dla zapewnienia społeczeństwu elementarnych potrzeb.

Ale nawet początkowe udawanie pozorów normalności tutaj nie pomogło: brytyjskie dzieci, jak wszystkie dzieci, chłoną świat dorosłych, jego emocje. Epidemia od początku ma wpływ także na ich życie. Niby wychodzą jak zwykle z domów, idą do szkoły, ale między sobą opowiadają to, co zasłyszały z rozmów rodziców czy z telewizji. Widzą, że coś się dzieje, że rodzice są zdenerwowani. To budzi niepewność i lęk. 

– To, czego się dowiadują, nie zawsze jest dostosowane do ich wieku – zwraca uwagę Ellie Jackson. – Jednak dzieci są niezwykle odporne i jeśli tylko wiadomości o koronawirusie zostaną im przedstawione w odpowiednim kontekście, jeśli wytłumaczy im się, co się dzieje, to, mam nadzieję, można ograniczyć ich nadmierny niepokój.

Pisarka sama ma czworo małych dzieci. Przyznaje, że jej dom to jeden wielki chaos i hałas, w którym trudno znaleźć warunki na spokojną rozmowę. 

Stąd pomysł, aby pisać o ważnych sprawach pogodne i krótkie opowieści – takie, które można przeczytać, kładąc dzieci spać. O jej książce o żółwiu zagrożonym plastikiem w oceanie z uznaniem wyrażali się Sir David Attenborough i książę Karol. Jackson napisała tę książkę, kiedy zobaczyła, jak wielki wpływ miała na jej dzieci historia żółwia, którego wypuszczenie do oceanu po leczeniu obserwowała razem z nimi w Australii. 

– Kiedy moje dzieci połączyły plastik z losem żółwi, same zaczęły zbierać plastikowe śmieci na plażach – mówi. Teraz, po książce o „królu Koronie”, może będą chętniej i dokładniej myć ręce. 

I mówić, i słuchać

– Ważne jest, aby po prostu być z dziećmi, towarzyszyć im. Rozmowa o takiej trudnej sytuacji to jeden z elementów takiego towarzyszenia – mówi „Tygodnikowi” Agnieszka Stein, psycholożka i autorka książek o relacjach z dziećmi. Podkreśla jednak mocno: – My taką rozmowę wyobrażamy sobie jako opowiadanie, tłumaczenie, a tymczasem równie ważnym jej składnikiem jest słuchanie. Posłuchajmy dziecka: co ono czuje, o czym myśli. 

Powinniśmy też jako rodzice zwrócić uwagę na to, co dziecko robi, bo np. niektóre małe dzieci zaczynają już bawić się „w koronawirusa”. 

– Ale nie bójmy się tego! Taka zabawa to dla nich sposób, żeby temat oswoić. Dziecko w ten sposób może też chcieć coś nam pokazać, możemy się też w tę zabawę włączyć. To również sposób na towarzyszenie dziecku, na pokazanie, że jesteśmy razem, że razem przez to przejdziemy – mówi Agnieszka Stein. 

A skoro już mowa o byciu razem, to rodzice powinni zadbać również o siebie. Stein: – Dzieci widzą, kiedy nam jest trudno, a teraz szczególnie widać, że funkcjonujemy inaczej niż zwykle. Potrzeba nam teraz wszystkim wsparcia ze strony innych. To naprawdę ważne, aby zanim zaczniemy rozmawiać z naszymi dziećmi, pomyśleć o sobie, zadbać o siebie.

W cztery dni

W książeczce Ellie Jackson dzieci przynoszą rodzicom ze szkoły ważny list od nauczycielki. Rodzice go czytają i opowiadają dzieciom o paskudnym wirusie, który lubi podróżować, ale do którego powstrzymania można przyczynić się także poprzez mycie rąk. Wyjaśniają też dzieciom, dlaczego muszą one zostać w domu.

Książka jest napisana tak, że daje rodzicom podstawę do rozmowy z dziećmi i mogą uzupełniać ją informacjami, zależnie od ich sytuacji. 

– Zwykle nasze książki powstają przez kilka miesięcy. Tę skończyłyśmy z Laurą Callwood, moją ilustratorką, w cztery dni – opowiada pisarka. – Zawsze muszę dostosować pracę do potrzeb dzieci i nie jest to łatwe. Ale wiedziałam, że to ważne, aby skończyć jak najszybciej. 


CZYTAJ WIĘCEJ:

 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działu Świat, specjalizuje się też w tekstach o historii XX wieku. Pracowała przy wielu projektach historii mówionej (m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego)  i filmach...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

To niesamowite, ile tytułów książek, audiobooków, nawet książeczek do kolorowania, notesów i gadżetów z koronawirusem można dziś zamówić na Amazonie. Z beletrystyki podsuwamy małym dzieciom "Małego króla Koronę" lub "Kapitana Koronę i 19 wojowników COVID", młodzieży coś z cyklu (!) "Coronavirus Zombies: The Living Dead Apocalypse" (o tym, jak coś poszło nie tak ze szczepionką na SARS-CoV-2 i ludzie pod jej wpływem zmieniają się w krwiożercze zombie), a jak ktoś chce poważniejszej literatury, to nowelkę Simone Leonetti "Volo di ritorno : Wuhan - Roma".

...a i tak nic nie pobije książeczki "Jak dzielny mały Fiatek ocalił królewskie paliwo" pióra Ewy Kwiatuszyńskiej (Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych, 1986), która sprawia wrażenie, jakby była pisana w malignie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]