List z zakładu karnego

Jestem stałym czytelnikiem “Tygodnika". Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałem felieton Józefy Hennelowej “Na ugorze, i to jakim" (“TP" nr 32/03). Przeczytałem wielokrotnie, gdyż poruszona problematyka dotyczy mnie bezpośrednio. I tutaj to ja jestem specjalistą, znam to od podszewki. Rzeczywistość jest, niestety, znacznie gorsza od tej, jaką przedstawia pani redaktor. Nie chodzi o te 3 lub 4 metry kwadratowe przestrzeni, na której ma egzystować skazany. O wiele ważniejsza jest przestrzeń dzieląca nas więźniów od tych, którzy mają lub chcą nam służyć pomocą duchową.
Czyta się kilka minut

Od stycznia 2001 r. przebywam w zakładzie karnym w Goleniowie. Zakład, w którym przebywa około 1000 więźniów, nie ma stałego etatowego duszpasterza. W tym czasie posługiwało tu 5-6 kapłanów z miejscowej parafii. W tym przez rok kapłan, który odprawiał Mszę św. w 15 minut, zawsze spiesząc się na ślub lub pogrzeb. Często do odprawienia nabożeństwa nie dochodziło. O swobodnym słowie i wsparciu duchowym, jak i o spowiedzi nie mogło być mowy. Od blisko roku jeden z moich kolegów chciałby się ochrzcić i mimo naszych próśb kierowanych w jego imieniu, żaden z kapłanów nie podjął tego tematu. Interweniowałem podczas przepustki u proboszcza miejscowej parafii, z której pochodzą posługujący w zakładzie karnym księża, prosząc o regularne odprawianie Mszy niedzielnych. Otrzymałem obietnicę poprawy. Od tego czasu ksiądz przyszedł prawdopodobnie dwukrotnie, ale nabożeństwa nie odbyły się, ponieważ jak stwierdzono: nie było chętnych. Nikogo nie zainteresowało, jak to jest możliwe. Od Wielkanocy nie miałem możności uczestnictwa we Mszy św. na terenie ZK, a lipiec ogłoszono miesiącem urlopu od posług religijnych (dotyczy to wyłącznie katolików).

Skomplikowane zasady tworzenia tzw. list osób uprawnionych do korzystania z posług oraz częste zmiany tych zasad świadczą o manipulacji zmierzającej do utrudniania uczestnictwa. W czasie mego pobytu kilkakrotnie przybywał do ZK ksiądz biskup z diecezji, uczestnicząc w uroczystościach przekazywania nowych obiektów dla więźniów. Nigdy nie znalazł jednak sposobności na osobiste rozmowy czy też odprawienie Mszy św. Moje telefoniczne interwencje u diecezjalnego kapelana więźniów też nie przyniosły żadnego skutku: brak etatów. Brak etatów czy świadomości, że w tej liczbie ludzi wyizolowanych są tacy, którzy chcą coś zmienić w życiu?!

Przed rokiem w grupie tych, którzy mogli otrzymać przepustki, zorganizowaliśmy 5-dniową pielgrzymkę do sanktuariów. Wzbudziliśmy życzliwe zainteresowanie we wszystkich ośrodkach kultu. Pielgrzymka dała nam wspaniały duchowy owoc, ale też uświadomiła, jak samotni pozostaliśmy po jej zakończeniu.

(dane osobowe do wiadomości redakcji)

Zwróciliśmy się do Naczelnego Kapelana Więziennictwa - ks. Pawła Wojtasa, z prośbą o interwencję, a także informację o sytuacji kapelanów w zakładach karnych i realnych możliwościach zaspokajania duchowych potrzeb aresztowanych i skazanych. Mamy nadzieję, że odpowiedź otrzymamy.

REDAKCJA "TP"

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2003