Lęk

Telewizyjne debaty dwóch kandydatów w USA, a zwłaszcza ich omówienia, komentarze i sondaże - wywołały we mnie zdziwienie, niedowierzanie, lęk.
Czyta się kilka minut

Gdyby to był casting dla aktorów, konkurs na konferansjera czy na najładniejszego chłopca w miasteczku - to w porządku. Ale te debaty - jak się dowiedzieliśmy - miały znaczący wpływ na to, kto zostanie prezydentem jedynego dziś supermocarstwa. Człowiekiem, który ma wpływ na całą gospodarkę, który zaczyna i kończy wojny, który zmierzy się z wyzwaniami, jakich w ogóle nie możemy przewidzieć. Wynik zaś owych debat zależał w dużej mierze od tego, kto był lepiej ogolony, miał korzystniejszy makijaż, szybciej ripostował, nie zerkał niepotrzebnie na zegarek i nie pocił się w świetle reflektorów.

W jakim świecie my żyjemy?

Feminobel

Nagroda Nobla troszkę się ostatnio feminizuje. W wypadku Nagrody Pokojowej przyznaję, że cieszę się, kiedy odbiera ją ktoś z Trzeciego Świata, ale jego płeć jest mi obojętna. Jeżeli chodzi o inne Nagrody, w tym Literacką, jeszcze przed werdyktem mówiono w przeciekach z dobrze poinformowanych źródeł, że będzie to kobieta. Bo tak wypada z różnych obliczeń, z różnych nacisków i ze wskazań poprawności politycznej.

Jeżeli krzykliwym paniom ze światowego lobby feministycznego udałoby się tak trwale wpłynąć na jurorów, żeby premiowali nie dzieło, tylko płeć - byłoby to chyba oddanie kobietom przysługi najgorszej z możliwych.

Zegarki

Wmiędzywojennej Polsce pociągi kursowały tak punktualnie, że można było według nich nastawiać zegarki.

W PRL-u pociągi spóźniały się horrendalnie, ale zegarki można było nastawiać przed telewizorem. Wszystkie programy, z Dziennikiem na czele, zaczynały się i kończyły z dokładnością co do sekundy. Prezenterów (tych po cywilnemu i tych w mundurze) nazywano czasem: zegarynki.

W III Rzeczypospolitej pociągi też się spóźniają, a wszystkie telewizyjne programy nadawane są wtedy, kiedy kończą się reklamy. Te zaś kończą się różnie, zależnie od ich ilości. Bywa, że ktoś z charakterem rozzłości się na długie czekanie i wyjdzie ze studia. Ale na ogół zaproszeni goście, jak również słuchacze, czekają potulnie, bo wiedzą, że reklamy są najważniejsze w świecie, którym rządzi Wielki Szmal.

A zegarki? Może wrócić do słonecznych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2004