Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Krajobraz z wieżami

Krajobraz z wieżami

29.01.2019
Czyta się kilka minut
Oto pięć rzeczy, które powinny zostać w pamięci po lekturze stenogramu z Jarosławem Kaczyńskim w roli głównej.
Jarosław Kaczyński / fot. Piotr Molecki / East News
Jarosław Kaczyński / fot. Piotr Molecki / East News
1

1. PiS jest partią wodzowską także dlatego, że jej szef ściśle nadzoruje sprawy prawno-biznesowe podmiotów gospodarczych, które formalnie nie mają z nią żadnych związków. Są to maszynki do zarabiania pieniędzy na rozleglejszą działalność polityczną, niż na to pozwala zgodny z prawem majątek partii, pochodzący głównie z państwowych dotacji. Albo na przetrwanie, jeśli tych dotacji nie ma.

Oczywiście jest to niezgodne z prawem (ustawa o partiach politycznych pozwala im co najwyżej sprzedawać koszulki z logo, a lokale użyczać tylko swoim posłom i radnym). Oczywiście jest to tolerowane – spółka Srebrna działała w najlepsze przez cały okres rządów Platformy (choć nie podejmowała inwestycji za miliard), pisały o niej media, traktowano ją jako oczywiste zaplecze finansowe ówczesnej opozycji. Wszystkie wady systemu – w którym partia szuka dodatkowych źródeł pieniędzy dla siebie lub używa dobrze płatnych posad zależnych od państwa jako sposobu na lepszą pensję dla działaczy – nie powstały ani wczoraj, ani po ostatnich wyborach. PiS działa w tej dziedzinie szybciej, intensywniej, bardziej otwarcie naginając prawo albo depcząc resztki przyzwoitości, ale tego nie wymyślił dla siebie.


Czytaj także:


Niektórzy twierdzą, że lekarstwem na to może być zwiększenie dotacji na partie i wyższe wynagrodzenia dla polityków pełniących funkcje publiczne. Być może. Trudno jednak wierzyć, że każda z wielkich partii umiałaby w pewnym momencie powiedzieć: już dość nam daliście, tyle a tyle pieniędzy już nam starczy.

2.

Bo ile to jest „dość”? Obie główne partie dostają po około 20 mln zł dotacji. Czy ktoś zadał sobie kiedyś trud, by oszacować skuteczność i jakość wydatkowania takiego budżetu? Czy istnieją jakieś skale porównawcze – np. duże ogólnopolskie organizacje? Wydaje się, że przejrzysty audyt kosztów bieżącego prowadzenia polityki jest marzeniem ściętej głowy. Zakładając jednak, że owe 20 mln zł to jest na naszym rynku politycznym pewien standard dla dużej partii, ewentualny sukces deweloperski przy Srebrnej – czyli dodatkowe środki dla powiązanych z PiS firm idące w setki milionów – mógł istotnie zachwiać równowagą.

W tym sensie projekt mógł być istotnie poważnym ciosem w demokrację, nawet jeśli by formalnie nie naruszał zapisów ustawy, a austriacki podwykonawca dostałby zapłatę za swoje usługi. Dlatego też torpedowanie inwestycji przez warszawski ratusz – zarówno formalna odmowa wydania decyzji o warunkach zabudowy, jak i cytowane na taśmach „niczego tu nie wybudujecie” pewnego posła PO – można potraktować nie tylko jako urzędniczą złośliwość i wykorzystanie samorządowej władzy dla zepsucia krwi PiS-owi, lecz też jako elementarny odruch bronienia przez Platformę minimum proporcji w siłach obu rywali.

O ile oczywiście Platforma nie prowadzi – tyle że dyskretniej i skuteczniej – biznesu wartego podobne sumy.

3.

Wielkie inwestycje w centrach metropolii są zawsze „wrażliwe” politycznie z powodu zwyczajnych dla każdego miasta kontrowersji (społecznych, ekologicznych, urbanistycznych) i sprzecznych interesów różnego typu mieszkańców oraz firm i inwestorów. W Warszawie tym bardziej, z powodów zabagnionych stosunków własnościowych (kłania się dzika reprywatyzacja) i powiązanych z tym ogromnych zaległości w tworzeniu planów zagospodarowania przestrzennego. A także miękkości samorządowej władzy, która te plany tworzy lub modyfikuje pod naciskiem różnych zewnętrznych czynników.

Przykład czegoś takiego pada zresztą na taśmie – mowa jest tam o budowie prowadzonej przez spółkę z udziałem Kościoła na kościelnej działce przy ul. Emilii Plater. To tak zwana „Nycz Tower”, wysoka prawie tak, jak chciał budować prezes przy Srebrnej, a przeciwko której ruchy miejskie i organizacje społeczne wysuwały sporo merytorycznych argumentów. Co ciekawe, wraz z tym wieżowcem warszawscy radni – solidarnie z PO i z PiS – zgodzili się na inne cztery, jednak mianowany przez rząd wojewoda unieważnił prawie całą uchwałę. Prawie całą, bo akurat kościelny wieżowiec może powstać.

Kiedy Jarosław Kaczyński mówi bez ogródek, że odkręcenie blokady z pozwoleniem na budowę byłoby możliwe tylko w razie wygranych wyborów (czytaj: nasi radni grzecznie klepną, co chcemy), to jego słowa traktujemy jako coś oczywistego i ta nasza zgoda na takie służebne traktowanie samorządu, postponowanie jego podmiotowości, jest paradoksalnie jedną z najważniejszych rewelacji tych taśm.

4.

Jest więc w nas jeszcze jedno bierne, ciche przyzwolenie: z coraz mniejszym zaskoczeniem patrzymy, jak Roman Giertych wykazuje coraz śmielszą inicjatywę polityczną, działając jednocześnie poza jakimkolwiek zakresem choćby ułomnej kontroli i wymogów przejrzystości, którym są poddani politycy. Przeciwnie, wykonując zawód adwokata korzysta z należnego mu i niekwestionowanego przez nikogo prawa do tajemnicy zawodowej.

Z tego oczywiście powodu nawet nie wolno nam spekulować, czy to on poradził swojemu klientowi, żeby zaniósł swoje nagrania do redakcji gazety. Ale trudno się nie zdumieć, jak pięknie układają się pewne zbiegi okoliczności. Złośliwym domysłom mogłoby położyć kres jedno proste zdarzenie: jeśli dostarczenie redakcji nagrań było niekonsultowane i sprzeczne z linią obrony, którą mecenasi Giertych i Dubois przyjęli dla swojego klienta, to należałoby się spodziewać w najbliższych dniach, że mu wymówią pełnomocnictwo.

Wątek prawniczy uzupełnia jeszcze krótka wzmianka o ważnej międzynarodowej kancelarii: „to nie można wszystkiego na rachunku, tak jak Baker McKenzie, że miał do zrobienia osiem ustaw”. Warto by sprawdzić, jakie to były ustawy i czy fakt, że kancelaria liczy sobie 300 euro za godzinę pracy oznacza, że ich tekst nie był aż takim bublem legislacyjnym, jakich pełno, kiedy za pisanie prawa biorą się posłowie i działacze.

5.

Prezes Kaczyński stracił mir ascety i człowieka niemającego pojęcia o twardym biznesie i dużych pieniądzach. Ale za to umocnił wizerunek poczciwego i kulturalnego dziadunia oderwanego nieco od życia. Nie przeklina i dziwi się, że kobieta może chodzić w naddartych spodniach.

Za to nawet da się go lubić.


Czytaj także:

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zawodu dziennikarskiego uczył się we wczesnych latach 90. u Andrzeja Woyciechowskiego w Radiu Zet, po czym po kilkuletniej przerwie na pracę w Fundacji Batorego (program pomocy dla...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

proszę bardzo, na telefon do namaszczonego przezeń prezesa najwyraźniej dla takich celów za nasze ciężkie miliardy upaństwowionego banku, wysokość nie ma znaczenia...

że aż 50% banków w Polsce jest w polskich rękach. A do niedawna było 30% i każdy prawdziwy Europejczyk był happy. A ile to gotówki stracili Polacy z racji biznesowej działalności prezesa Kaczyńskiego ? Proszę wreszcie o jakiś konkret.

wygramy wybory to sobie wystawimy dokumenty jakie będziemy chcieli, mówi pan Jarek

Dobry, rzeczowy tekst. Solidna robota, Chyba jeszcze nie zrezygnuję z prenumeraty TP.

zgodzić. *** Też myślę o rezygnacji bo Patryk wycina bez ostrzeżenia :) *** Plain, Czy twoje wymagania są OK?

... staram się wymagać przede wszystkim od siebie. Na innych usiłuję patrzeć z wyrozumiałością. Redaktora Bravo da się czytać. Jeśli nawet nieco koloryzuje to zazwyczaj nie histeryzuje.

Szach. *** Czy faktycznie kot Prezesa odziedziczy wszystko? Obawiam się, że Red. Bravo musi przeczytać co najmniej jeszcze jeden dokument. Dopiero po ewentualnej lekturze, ktoś być może dopowie, Mat, o ile wcześniej nie padnie komentarz: po dłuższym namyśle białe poddały się :))

Na swój dobry początek SLD zaciągnęła pożyczkę w Moskwie ( podobno była to pożyczka zwrotna ). Z kolei PO zaciągnęła pożyczkę w Berlinie ( podobno była to pożyczka bezzwrotna ). Przypuszczam, że we Włoszech obecnie finansowanie partii wygląda jeszcze gorzej a wcześniej to już szkoda nawet gadać. Gorączkowe poszukiwanie haków na Kaczyńskiego świadczy o tym w jak rozpaczliwej sytuacji jest nasza opozycja.

ale przyrównanie PiS do SLD to perełka w tej rozpaczliwej paplaninie;)

Bosze, ryba jednak psuje się od ogona. Uważam, że znacznie lepiej było by zlikwidować takie fora do leczenia kompleksów. TP na pewno na tym by nie stracił, ani czytelników, ani prestiżu.

Bosz. Bez "e"

Do polityki nie idziemy dla pieniędzy tylko po pieniądze.

co wywąchał te nasze machloje, spółki na Cyprze i cuda wianki i rozdmuchał - no więc, panie ziom, spadaj pan, pieniędzy za robotę nie dostaniesz, możesz się bujać po sądach do uśmiechniętej śmierci i nie zawracaj mi głowy, bo na mszę do Krakowa jadę

no i proszę, czarno na białym okazało się, że dobrotliwy dziadek to pospolity cwaniak, co własną rodzinę potrafi wykolegować gdy idzie o wielkie pieniądze - o tak, on jest pierwszym z tych, co na grobach i grzbietach poległych lubią się wozić jeśli cokolwiek można na tym ugrać, co o patriotyzmie głośno gardłując fundamenty niepodległego państwa podkopuje dla władzy i własnych korzyści - i cóż się dziwić, że klaszczą mu i naśladują podobne farbowane lisy

Na prawdę mamona ważniejsza jest niż cokolwiek innego? Na prawdę tak myślą ludzie w polityce? Na prawdę większość Polaków za mamonę jest w stanie zrobić wszystko? To jest bóg? Mamona? A rozum gdzie?

Naprawdę piszemy łącznie, na pewno rozdzielnie. *** Nie to żebym cię pouczał, ale sam sobie przypominam bo też nie mogę zapamiętać *** A mamona to nie bóg, ale king. Tak przynajmniej mawiają Rosjanie: Cash is king :)

Kaczyńskiemu i PiSowi mocno się musi palić koło tyłków po ujawnieniu afery z Duck Towers i prawdziwego oblicza napoleona ☃ z Żoliborza - a jak mocno, świadczy choćby nagły wysyp informacji o wzmożonej aktywności pisowskich służb, CBA, prokuratury, aresztowanie Misiewicza, zarzuty wobec Niesiołowskiego, dzisiaj Lotos, Azoty, PKP itede - to typowe dla PiS kreowanie szumu medialnego w celu odwrócenia uwagi opinii publicznej od niewygodnych dla partii tematów, od głównego dziś problemu jakim jest bulwersująca wpadka z Kaczyńskim w roli głównej - no cóż, prosze Państwa, ja bym się nie zdziwił, gdyby po odsunięciu pisiactwa od władzy i odpartyjnieniu służb i prokuratury okazało się, że równie gwałtowny zalew alarmów bombowych "w terenie", ewakuacje Tesco, Kauflandów itede, mają analogiczne źródła i przyczyny ☏☏☏ https://slask.onet.pl/seria-falszywych-alarmow-bombowych/ccpe1nv

na tym tle niezwykle intrygująco wygląda świnia, jaką kaczystom podłożył Patryk Jaki na tzw. 'komisji reprywatyzacyjnej", oto jeden ze smaczniejszych cytatów:☞ "Jakub R. opowiadał mi, że w czasie swoich spotkań z przedstawicielami CBA w swoim mieszkaniu na ulicy Włodarzewskiej dochodziło do takich pijaństw, że niejaki ☞ Mariusz Kamiński ☜ był tak pijany, że chodził na czworaka i całował się z jego psem bokserką. Mówię to pod przysięgą" +++ z bokserką??....
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]