Reklama

Koniec wieku

Koniec wieku

22.08.2004
Czyta się kilka minut
Z Wisławą Szymborską
Z

Ze śmiercią Czesława Miłosza kończy się w polskiej poezji, w polskiej literaturze wiek dwudziesty. Miłosz był jego świadkiem niemal od początku i pisarzem czynnym przez lat z górą siedemdziesiąt. Był jako pisarz w tym dwudziestym wieku zawarty, wciąż usiłując przekroczyć jego granice po to, by móc go ogarnąć - pamięcią, rozumem, słowem, rytmem i obrazem. Wyczulony na historię, wielokrotnie sprzeciwiał się jej alienacjom - groźnym demonom. Pisał, silnie zakorzeniony w historii polskiej literatury. W XX wieku to linia: Brzozowski, Wyspiański, Peiper, Gombrowicz, Miłosz. Oni, chcąc nie chcąc, buntując się przeciw romantycznemu mesjanistycznemu dziedzictwu, pełnili role proroków. Wśród nich najdłuższe, najobfitsze twórcze życie zostało dane Miłoszowi. Umiał rozpoznać swe talenty, nie zakopywał ich, i dobrze, w niemałym trudzie aż do końca wykorzystał. Poznawał siłę słowa i niemoc słowa w ogóle, a słowa poetyckiego w szczególności; zawartą w nim prawdę i nieodłączną od owej prawdy ułudę.

Dwudziesty wiek pokazał potęgę techniki i kruchość materii ludzkich wyrobów - jakże podatnych destrukcji. W dzień po śmierci Czesława Miłosza przychodzą mi wpierw na myśl dwa jego utwory, w których mówił o tej kruchości oraz destrukcji: “Biedny chrześcijanin patrzy na getto" oraz “Piosenka o porcelanie". Kruchość kultury i destrukcja, o której tam mowa, także kruchość i destrukcja ciał - przerażają, lecz są też przedmiotem fascynacji. Inna to jednak fascynacja od tej, jaką żywili na początku zeszłego wieku futuryści. Łączy się z wielką nadzieją restytucji, która bez uprzedniej destrukcji nie byłaby możliwa. I to pełnej restytucji. “Każda rzecz ma więc dla mnie podwójne trwanie. / W czasie i kiedy czasu już nie będzie" - wyznawał w poemacie “Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada". Poezja owo drugie trwanie przepowiada, bo nie antycypuje go (takim nadmiernym uroszczeniom poezji i poetów przeciwstawiał się Miłosz z mocą). W kończącym tom “To" wierszu “Jasności promieniste" ujął tę wiarę czy nadzieję w rymowany, prosty i staroświecki, więc nieco naiwny (choć chyba nieironiczny) ośmiozgłoskowiec: “Gonimy dopóki żywi / Szczęśliwi i nieszczęśliwi. // To wiemy, że bieg się skończy / I rozłączone się złączy / W jedno, tak jak być miało: Dusza i biedne ciało".

Jacek Łukasiewicz jest krytykiem literackim i poetą.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]