Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Koniec buntu rezydentów

Koniec buntu rezydentów

12.02.2018
Czyta się kilka minut
Dlaczego zaczęli mówić językiem rządu? Dlaczego zrezygnowali ze wszystkich swoich postulatów?
Minister zdrowia Łukasz Szumowski i przedstawiciele PR OZZL: Łukasz Jankowski, Krzysztof Hałabuz i Jarosław Biliński, Warszawa, 8 lutego 2018 r. ANDRZEJ HULIMKA / REPORTER
K

Kiedy w październiku 2017 r. rezydenci zaczynali protest, pilnowali, by na ich sztandarach znajdowało się nie hasło podwyżek, ale zwiększenia nakładów państwa na system ochrony zdrowia (do 6,8 proc. PKB w 2020 r., obecnie to 4,7 proc.). Czyli „za wolność naszą i waszą”. Bo dofinansowanie systemu, poza wzrostem płac, oznacza skrócenie kolejek, lepszą wycenę świadczeń itp. Rezydenci podkreślali, że protestują dla dobra swoich pacjentów.

Dzięki takiemu podejściu młodzi lekarze zdobyli sympatię społeczną, potwierdzaną w sondażach, w wielu miastach wychodziły na ulice popierające ich manifestacje. W plebiscycie „Słowo roku 2017” zwyciężył „rezydent”. Temat działania systemu ochrony zdrowia zajął należne mu miejsce w debacie publicznej. Akcja wypowiadania klauzul opt-out (czyli zgody na pracę więcej niż dopuszczalne prawem 48 godzin tygodniowo) spotkała się ze sporą akceptacją – głównie ze względu na przekonującą narrację rezydentów, że przemęczony lekarz jest niebezpieczny dla pacjenta. Środowisko lekarskie uznało tę akcję za środek, który wymusi na rządzie reakcję, ponieważ sparaliżuje pracę szpitali.

8 lutego media obiegło zdjęcie uwieczniające chwilę, w której przywódcy rezydentów wręczają ministrowi zdrowia Łukaszowi Szumowskiemu znaczek z logo swojej organizacji, Porozumienia Rezydentów OZZL. Po czterech miesiącach protestu podpisali porozumienie – nazywając je sukcesem. Udało się wywalczyć podwyżki, choć dalekie od postulowanych; a jeszcze dodatkowe kilkaset złotych będzie można dostać za podpisanie zobowiązania do odpracowania dwóch lat w Polsce. Zamiast 6,8 proc. PKB do 2020 r. będzie 6 proc. do 2024, ponieważ „przyjmujemy do wiadomości realia budżetu”, jak powiedział jeden z lekarzy.

Tylko dlaczego wobec tego rezydenci jesienią zbierali podpisy pod obywatelskim projektem (swojego autorstwa!) zwiększającym nakłady na zdrowie do 6,8 proc. PKB w ciągu trzech lat? Czy wtedy nie należało się liczyć z realiami budżetu? I dlaczego jeszcze 22 stycznia na Twitterze PR OZZL można było przeczytać: „Najważniejsze jest dla nas szybkie zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia, czyli 6,8 proc. w trzy lata”? Największe zaskoczenie wywołał apel do lekarzy, który padł z ust rezydentów, a nie ministra, by dla dobra pacjentów, jeśli czują się na siłach... „pracowali więcej”.

Dlaczego rezydenci zaczęli mówić językiem rządu? Kluczowa wydaje się zmiana ministra. Konstanty Radziwiłł traktował młodych lekarzy wyniośle. Łukasz Szumowski podszedł do nich z szacunkiem, chwalił ich zdolności negocjacyjne. I najwyraźniej zdobył ich zaufanie na tyle, że zrezygnowali ze wszystkich swoich postulatów. Po tym porozumieniu lekarzom trudno będzie zdobyć poparcie społeczne: walczyli o dobro wspólne, wywalczyli podwyżki dla siebie. Po raz kolejny okazało się, że dobrem pacjenta można podpierać zupełnie przeciwstawne postulaty. A hasło rezydentów „jeden lekarz – jeden etat” pobrzmiewa teraz trochę jak sławetne „nie oddamy nawet guzika”. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz działu „Wiara”, z „Tygodnikiem Powszechnym” związany od 2007 roku. Specjalizuje się w tematach religijnych i historycznych. Studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Czy mam prawo sądzić, że kiedy dziewczynkom i chłopcom - rezydentom, obiecano kasę do ich kieszeni to wszystkie wzniosłe cele i hasła poszły w kąt? Już nie ma dobra pacjentów? Rozumiem, że teraz czekamy na rozróbę lekarzy - specjalistów, no bo jak to można godzić się na pensje podobne do pensji rezydentów.Proszę mnie wyprowadzić z błędu.

o szczegółach porozumienia niewiele, jedynie podwyżka i 6,8% - na pewno warto by zacytować resztę uzgodnień

Ilekroć mamy do czynienia z protestem lekarzy lub szerzej pracowników medycznych to rozmawiamy wyłącznie o pieniądzach. Albo są to podwyżki pensji alby zwiększenie nakładów. Nigdy nie słyszałem aby poruszano temat stosunku do pacjenta, empatii, jakości stawianej diagnozy, organizacji pracy przychodni czy też oddziału szpitalnego. Być może mam pecha ale nie spotkałem się jeszcze z przynajmniej zadowalającym wykonywaniem pracy przez lekarza chyba, że poszedłem prywatnie i zapłaciłem spore pieniądze za wizytę a i to też nie zawsze. Może jednak zacznijmy od lekarzy najpierw wymagać jakości pracy a potem rozmawiajmy o pieniądzach. A jeżeli nie to otwórzmy szerzej możliwości prawne pracy dla obcokrajowców. Myślę, że są równie dobrze wykształceni.

Lekarze z Ukrainy już u nas pracują. Można się u nich leczyć. Pacjent może wybrać lekarza. Na napływ kadr z UE nie liczyłabym przy pensjach polskich specjalistów; a lekarzom z Ukrainy najwyraźniej wystarczają takie stawki. Co do protestów- każdy pokazuje gdzie kogo boli. Rezydentow bolało w portfelu i wywalczyli sobie lekarstwo. Jesli boli pacjentów ( a boli), to też powinni protestować. Może podczas wyborów parlamentarnych... Choć sądzę, że i tak większość wybierze dodatkowe 500 dla siebie niż dla NFZ.

Lekarze z Ukrainy już u nas pracują. Można się u nich leczyć. Pacjent może wybrać lekarza. Na napływ kadr z UE nie liczyłabym przy pensjach polskich specjalistów; a lekarzom z Ukrainy najwyraźniej wystarczają takie stawki. Co do protestów- każdy pokazuje gdzie kogo boli. Rezydentow bolało w portfelu i wywalczyli sobie lekarstwo. Jesli boli pacjentów ( a boli), to też powinni protestować. Może podczas wyborów parlamentarnych... Choć sądzę, że i tak większość wybierze dodatkowe 500 dla siebie niż dla NFZ.

Wbrew temu o czym mówi autor tekstu większość społeczeństwa była poirytowana pazernością środowiska świeżo-upieczonych lekarzy a zwłaszcza jego brakiem gotowości do zawarcia jakiegokolwiek kompromisu z ministrem Radziwiłłem. Ponadto ludzie się pytali: dlaczego rezydenci nie stawiali swoich postulatów w okresie rządów PO/PSL choćby wtedy gdy premierem była pani doktor Kopacz. Wiele osób podejrzewało nawet, że rezydenci byli marionetkami w rękach opozycji. Ostatecznie doszło do rozsądnego rozwiązania a wzrost nakładów na służbę zdrowia z 4,8 do 6 procent w kilka lat oznacza dodatkowe dziesiątki miliardów złotych w systemie. Jeśli uznajemy, że miliony od Jurka Owsiaka bardzo wspierają polskie szpitale to logicznie uznajmy, że miliardy od rządu to też jakiś godziwy pieniądz.

czyli znowu kiepskie żarty

Czy to jest też żart ?

dzięki Owsiakowi

Zauważyłem, już nie raz , że osoby służbowo bywające na tym forum utożsamiają się z narodem. Jakaś taka maniera. Tak jak Pierwszy Prezes z Polską, atak na Polskę. No i problem mam, bo ostatnio ten szubrawca Czarniecki także stwierdził , że jest Polską. No to który właściwie?

A może by tak z okazji Walentynek choćby przez jeden dzień nie pluć na Polskę i Polaków ?

Ani mi prezio nie pasuje i nadal będę go krytykował ani załgany Czarnecki. A to oni twierdzą że są Polską. A o pluciu to Pan Szanowny pisze. Ja tego tak nie postrzegam. Na Polskę (bez prezia i Czarnieckiego) nie narzekam, żali mi Kraju i ludzi.

Jak można zakazywać Frasyniukowi szarpania policjantów ? Tak się zwyczajnie nie godzi.

gdyby się tacy jak Frasyniuk z władzą nie szarpali - świadomość własnej mizerii w czasach, gdy odwaga nie była za friko plus bezwstyd i bezczelność tłumaczą jedynie takie ujadanie

Szkoda jeszcze, że nie napisał Pan o masach protestujących przeciwko warchołom i wichrzycielom.

U nas ludzie spokojni, uśmiechnięci i wyrozumiali.

To nie tak, że wcześniej, za poprzednich rządów PO nie było protestów. Wręcz przeciwnie. Zebrano dwukrotnie - za każdym razem ponad 7 tysięcy podpisów lekarzy pod petycjami w sprawie tzw. ustawy refundacyjnej i skierowano najpierw do Pani minister Kopacz, a potem do ministra Arłukowicza z konkretnymi propozycjami innych rozwiązań i apelem, aby nie wchodziła w życie w formie, jaka była planowana. Ale daremnie, bez jakiegokolwiek odzewu, czy próby rozmowy ze środowiskiem. Potem był tzw. protest pieczątkowy, dalej zmagania ministra Arłukowicza z lekarzami rodzinnymi. Wiec twierdzenie,jak uwaza plainduncan, że to tylko za obecnej władzy pojawiły się protesty nie jest prawdziwe. Inna rzecz, to fakt, że nie są one niestety wystarczająco skuteczne i zrozumiałe zwłaszcza dla osób spoza branży.

Sorry, ale ten scenariusz jak na razie był łatwy do przewidzenia. Może Radziwiłł traktował rezydentów wyniośle, bo szybko rozszyfrował ich intencje? Gdyby naprawdę chodziło o pacjentów, to rezydenci otrzymaliby wsparcie od całej służby zdrowia. Sądzę że w branży od razu wiedziano, o co toczy się gra, a wiadomo też że w służbie zdrowia każdy myśli tylko o sobie. Żeby łatwiej osiągnąć cel w negocjacjach trzeba dorzucić drugi, ale mniej realny i bardziej ogólny postulat, z którego potem się rezygnuje i daje poczucie częściowego zwycięstwa tej drugiej stronie. Przypuszczam że po fali krytyki rezydenci dla fasonu jeszcze się uaktywnią na troszkę.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]