Komunistyczna przeszłość i oficerski honor

W Instytucie Pamięci Narodowej we Wrocławiu odnalazła się notatka służbowa funkcjonariusza SB z 1975 r., opisująca sprawę zestrzelenia nad terytorium Czechosłowacji 16 lipca 1975 r. polskiego samolotu. Pilotem samolotu był Dionizy Bielański, a celem jego lotu Austria i - jak można się domyślać - zamiar poproszenia tam o azyl polityczny.
Czyta się kilka minut

Prowadzone od kilku lat przez pion śledczy IPN-u śledztwo dotyczy przekroczenia uprawnień. Według obowiązującego wówczas prawa polski funkcjonariusz publiczny nie mógł wydać dowództwu obrony powietrznej CSRS zgody na zestrzelenie polskiego samolotu.

Wedle odnalezionej teraz notatki z 1975 r. to ówczesny minister obrony gen. Wojciech Jaruzelski wydał taką zgodę, poproszony o to przez "bratnią armię" komunistycznej Czechosłowacji.

Przed kilku miesiącami gen. Jaruzelski tłumaczył się, że nie pamięta tego incydentu, wyjaśnił też, że ani pilot nie był żołnierzem, ani samolot nie należał do wojska, a zatem on nie mógł mieć z tą sprawą nic wspólnego. Teraz, po odnalezieniu rzeczonej notatki, gen. Jaruzelski powiada, że nie mógł wydać takiego "rozkazu", gdyż nie był przełożonym wojskowych czechosłowackich.

Zgoda, że Bielański nie był podwładnym Jaruzelskiego, zgoda, że czechosłowacka obrona powietrzna nie podlegała polskiemu ministrowi obrony. Tyle że nie chodziło wcale o rozkaz zestrzelenia samolotu, lecz o zgodę na jego zestrzelenie. A biorąc pod uwagę układ stosunków między sojusznikami w Układzie Warszawskim, jest wysoce prawdopodobne, że czechosłowackie dowództwo o taką zgodę mogło do polskiego ministra obrony rzeczywiście wystąpić.

Generał Jaruzelski zachowuje się w tej sprawie podobnie jak w prowadzonych przeciwko niemu postępowaniach karnych (o udział w masakrze robotników w 1970 r. i o udział we wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 r.). Z jednej strony deklaruje, że chce pełnego wyjaśnienia tych spraw, z drugiej jednak kluczy i zasłania się niepamięcią.

Często w kontekście stawianych mu zarzutów generał powołuje się na honor polskiego oficera. Coś się tu nie zgadza.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2009