Reklama

Kobieta w pewnym wieku

Kobieta w pewnym wieku

18.11.2019
Czyta się kilka minut
Kultura popularna, jak natura, nie znosi próżni i musi co rusz „odkrywać” dla siebie kolejne nośne tematy, które pozwolą pożywić się przemysłowi filmowemu, mediom i modzie.
N

Nie tak dawno przecież macherzy z Hollywood odkryli na przykład istnienie dziewcząt, które – jako uniwersalne ludzkie podmioty – mogą być, dajmy na to, ważnymi bohaterkami filmów dla dzieci. Co więcej, wbrew licznym wcześniejszym ich przedstawieniom, nie muszą wcale tkwić martwe w szklanych trumnach albo zamknięte w wysokich wieżach oczekiwać przybycia sprawczych książąt na białych koniach, lecz mogą trzymać los we własnych rękach.

Kiedy w związku z tym odkryciem pojawiły się na scenie Merida Waleczna, Jesse z „Toy Story”, Fiona ze „Shreka”, Hermiona Granger czy Mulan, okazało się, że ryzyko się opłaciło. Koszulki z Meridą i piórniczki z Hermioną też mogą się dobrze sprzedawać. Bycie dzielną dziewczynką jest więc w popkulturze fajne, zwłaszcza odkąd można je opakować i sprzedać. Ale rynek jest głodny! Może warto podjąć kolejne ryzyko?

Wygląda więc na to, o czym piszą...

5022

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"W sile wieku" ten "pewien" zostawmy mężczyznom:)

ciekawe czy Autorka słyszała o "Czułych słówkach", o rolach dojrzalej Catherine Deneuve, o "Smażonych Zielonych Pomidorach", "Co się zdarzyło w Madison County", "To skomplikowane" " Świecie według Garpa" i stu innych ...

Jak zawsze nie w punkt ;)

Mona sobie pokpiwać z Hollywood, ale nawet wychodząca stamtąd masówka trzyma pewien elementarny profesjonalny poziom. Historie mają początek, środek i koniec, kamera się nie trzęsie, plan jest oświetlony tak, że cokolwiek widać, dialogi mogą być schematyczne, ale słychać nie szmery i bulgoty, tylko artykułowaną mowę itp. itd. Innymi słowy, jest to, czego nieznośnie brakuje w polskich imitacjach amerykańskiego kina komercyjnego. Felietonistka TP zainspirowała się felietonem w New Yorkerze. OK, nic w tym złego. Ale tamten kawałek magazynowej prozy oparty jest na jakimś pomyśle (nie takim, że trzeba napisać byle co, bo z redakcji dzwonią, więc może sięgniemy po gotowca), zrealizowanym konsekwentnie i z gracją. Przede wszystkim jest jeden początek, a nie trzy nie do końca jasna pomysły na początek, jak u ADM. Panie Aarons i Dell'Antonię rozśmieszyło pewne zdanie, zawarte w tekście jakiejś pani na łamach Wall Street Journal, nieco absurdalne w swojej pompatyczności, i pojechały z pomysłami na filmy, w tytułach których słowo "girl" wymieniły na "middle-aged woman". Tylko ostatnia propozycja łamie konwencję ("M.A.W." - film o posuniętych w leciech bohaterkach serialu "C.S.I."), stanowiąc zarazem podsumowanie, bo nawet taki felietonik musi mieć koniec, a nie urywać się nie wiadomo dlaczego w tym miejscu, a nie innym. ADM nie chciało się nawet przytoczyć bez przekręceń tekstu, który ją zainspirował (aczkolwiek chwała jej, że w ogóle przytacza, a nie plagiatuje). Ten pierwszy bestseller, który "przerabiają" panie A i D'A, to "Dziewczyna z pociągu" - film i książka znane pod takim tytułem w Polsce i o zupełnie innej treści niż też znana u nas "Kobieta w oknie" (nie chodzi o okno wagonu). Rzeczywiście sprzedana na świecie w milionach "kopii". Egzemplarzy, znaczy. To i owo ADM nawet się w tym felietonie udało, ale to takie chrupiące grzaneczki w burej zupie bez smaku. No nic, może w przyszłym tygodniu będzie lepiej.

Raczej powinniśmy się martwić zaściankowością polskich modeli kobiet, gdzie wciąż króluje młoda, ładna i głupia. Jeśli pojawiają się dojrzałe kobiety, sa to złośliwe jędze, co nie wyklucza, ze sa dodatkowo brzydkie i głupie. Mądre mogą być co najwyżej leciwe staruszki, demiurgi i Wernyhory w spódnicy, jak cudowna Danuta Szaflarska w filmie "Czas umierać". Co innego kultura anglosaska, wystarczy przypomnieć Mary Poppins, czy czarodziejkę z Harry Pottera graną przez Maggie Smith. Liczne sa tez filmowe role madrych, aktywnych kobiet dojrzałych np. granych przez Glenn Close, Meryl Streep czy Olivia Colman. Zawsze imponuje kolejne filmowe wcielenie Elzbiety Wielkiej, stroniącej od seksu i dzieci, zato trzymajcej żelazną reką nie tylko młode i głupie damy dworu, ale i cwanych karierowiczów prawiących jej komplementy w nadziei zaskarbienia sobie jej względów.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]