Reklama

K2 dla Nepalczyków

K2 dla Nepalczyków

16.01.2021
Czyta się kilka minut
16 stycznia 2021 roku o godzinie siedemnastej, kilkanaście minut przed zachodem słońca na wysokości 8611 m, domknęła się historia zimowego zdobywania gór najwyższych.
Szczyt K2 latem 2018 r. / Fot. Red Bull Content / SIPA / EAST NEWS
T

Tę historię rozpoczęła w 1980 r. wyprawa Andrzeja Zawady, w ramach której Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki dokonali pierwszego wejścia na Mount Everest (był to wówczas pierwszy zdobyty przez człowieka zimą ośmiotysięcznik). Kończy dzisiejsze wejście na K2 grupy Nepalczyków, uczestników połączonych sił trzech wypraw. Grupy, w dodatku, aż dziesięcioosobowej. Wymieńmy więc najpierw imiona zdobywców: Nirmal Purja, Mingma Gyalje, Mingma David, Gelje, Mingma Tenzi, Pem Chhiri, Dawa Temba, Kili Pemba, Dawa Tenjing, Sona.

Atak

Na szczegóły wejścia Nepalczyków poczekamy, trzymając kciuki za ich szczęśliwe zejście. To bowiem na każdej wysokiej górze, a w szczególności na K2, gdzie trudności piętrzą się powyżej 8000 m, najtrudniejszy i najbardziej niebezpieczny etap całego ataku szczytowego. Zejście odbywało się po zachodzie słońca i nocą. Ale bogowie, którzy wedle szerpańskich wierzeń zamieszkują najwyższe szczyty gór, czuwają nad uczestnikami historycznego wejścia. Mapy satelitarne informujące o sile wiatru, podawały właściwie niespotykaną zimą dla wierzchołka K2 wartość 0 km/h. Od niedzieli jednak pogoda miała się pogarszać, wiatr wzmagać, okno pogodowe zamykać.

Ostatnie wieści, które dotarły spod K2 jeszcze w sobotę, mówiły o tym, że cała grupa szczęśliwie dotarła do namiotów obozu III usytuowanego ponad 1000 m poniżej szczytu, a dwóch Szerpów kontynuowało nocne zejście w kierunku bazy. Niestety, radość z sukcesu zgasił wypadek, który wydarzył się niżej, w okolicy obozu I. Dziwny zapis z trackera GPS Hiszpana Sergi Mingote okazał się być informacją o jego upadku z wysokości. Niestety mimo podjęcia akcji ratunkowej himalaista zmarł.

W oczekiwaniu na szczegóły wejścia skupmy się na wydarzeniach ostatniej doby przed atakiem. 15 stycznia po południu miejscowego czasu, po tym jak czterech Szerpów, zespół Mingmy Gyalje z Mingmą Davidem (właściwie Mingmą Gyabu Sherpą, dziś najmłodszym zdobywcą 14 ośmiotysięczników), Mingmą Tenzi i Sona Sherpą, osiągnęło wysokość stawianego już na Ramieniu K2 obozu IV, czyli 7800 m, gra wkroczyła w decydującą fazę. Pokonali w ten sposób o ponad 150 m wcześniejszy rekord wysokości osiągniętej na K2 zimą, ustanowiony w 2003 r. przez Piotra Morawskiego i Denisa Urubkę. Do szczytu pozostawało 800 m wysokości. A późniejsza informacja, ogłoszona przez kierownika wyprawy Seven Summit Treks, Szerpę Chhang Dawę, zabrzmiała wręcz sensacyjnie.

Atak szczytowy miał ruszyć o pierwszej w nocy miejscowego czasu, z obozu III na wysokości 7600 m. W dziesięcioosobowym składzie ekipy byli sami Nepalczycy, bez wyróżnienia na zespół szczytowy i wspierający, choć można było przypuszczać, że część grupy skupi się na poręczowaniu i zabezpieczaniu drogi zejścia dla zdobywców. Zespół składał się z uczestników aż trzech zorganizowanych przez Nepalczyków wypraw, które w tym roku pojawiły się na Lodowcu Baltoro celem zaatakowania zimą K2.

Atakujący

Ich kierownicy to najciekawsze postaci współczesnego nepalskiego, czyli wyrastającego z geograficznych źródeł tej dyscypliny, himalaizmu.

Nirmal Purja to rekordowy zdobywca wszystkich ośmiotysięczników w zaledwie pół roku (poprzedni rekord - 8 lat). Nie-Szerpa, ale Gurkha, były żołnierz sił specjalnych Zjednoczonego Królestwa. Pochodzi spod Dhaulagiri, wspina się – tak przynajmniej osiągnął rekordowo szybką Koronę – z dodatkowym tlenem. Pod K2 pojawił się z sześcioosobową grupę nepalskich wspinaczy.  
Mingma Gyalje – Szerpa, zdobywca 13 ośmiotysięczników, w tym 5 w jednym sezonie z klientami, alpinista sportowy, międzynarodowy przewodnik wysokogórski z licencją UIAGM/IVBV. Jako pierwszy Nepalczyk w historii wytyczył w 2015 r. solowo nową drogi na trudny sześciotysięcznik. Pokonał tym samym zachodnią ścianę Chobutse, szczytu położonego w dolinie Rolwaling, z której pochodzi i gdzie w pasterskiej wiosce o monosylabicznej nazwie Na prowadzi mały hotelik. Kieruje małą trzyosobową wyprawą, która miała najbardziej sportowe ambicje w podejściu do szczytu. Mingma deklarował zamiar wspinaczki na K2 bez tlenu. Czy go zrealizował, dowiemy się zapewne w najbliższych godzinach. Docierające z Pakistanu informacje wskazują na to, że go zrealizował.

I wreszcie Chhang Dawa z agencją Seven Summit Treks – Szerpa, drugi po bracie, także Mingmie, nepalski zdobywca Korony Himalajów i Karakorum (do 2019 r. także najmłodszy), współwłaściciel najprężniejszej agencji wyprawowej w Nepalu, z której pomocy korzystali m.in. Artur Hajzer i Andrzej Bargiel. Kilka lat temu latem jego agencja zaporęczowała K2 aż po wierzchołek, aby wprowadzić na szczyt klientów. Chhang Dawa pochodzi spod Makalu. Nie uczestniczy w ataku szczytowym, ale sprytnie zaplanował całą akcję. Kieruje międzynarodową komercyjną wyprawą zimową na K2, na którą nabór był całkowicie otwarty, nie podlegał żadnej sportowej selekcji. Pasjonaci himalaizmu chwytali się za głowę pisząc o największym cyrku, który rozstawił namioty pod znaną z nieprzystępności drugą najwyższą górą świata. Tymczasem pochodzący z całego świata uczestnicy wyprawy SST przyciągnęli zainteresowanie mediów oraz fundusze na wyprawę. 

Nikt z nich nie został jednak wzięty pod uwagę w ataku szczytowym. Nirmal, Mingma i Chhang Dawa od początku tworzyli nepalską kooperatywę, która współdziałała, rozciągała kilometry lin poręczowych, stawiała obozy i pisała z ogromną determinacją, że chcę tego dokonać dla swojego kraju.

Zdobywcy

„Mamy 200 metrów, aby uczynić Nepal i całą społeczność wspinaczkową dumnymi” – informowały o dziewiątej naszego czasu (w Karakorum była pierwsza popołudniu) z nutą adekwatnego do sytuacji patosu profile Mingmy Gyalje na jego mediach społecznościowych.

Dwie godziny wcześniej grupa pokonała Bottleneck, Szyjkę Butelki, stromy żleb, właściwie skalistą rynnę i następujący po nim, wiodący pod gargantuicznym serakiem wysokości drapaczy chmur trawers. To były ostatnie poważne trudności techniczne na drodze do szczytu.

O 10.40 Chhang Dawa przekazał z bazy pod K2 wiadomość, że nepalski team planuje zatrzymać się 10 m od szczytu, poczekać, aż sformuje się cała grupa, i razem wejść na wierzchołek.

Krzysztof Wielicki, który od 33 lat, czyli od zarania historii zimowego zdobywania K2, zapoczątkowanej także przez wyprawę Andrzeja Zawady, uczestniczył jako himalaista i jako kierownik wypraw w trzech próbach wejścia na szczyt, w pierwszej wypowiedzi po potwierdzeniu wejścia na szczyt powiedział: „Mocni chłopcy. Należało im się”.

Wielicki ma swoją ulubioną frazę o „pisaniu historii”. Zanim znów jej użyje, ubiegnijmy go z parafrazą: Nepalczycy przyjechali pod K2 pisać historię i nic ich nie mogło zatrzymać. Bo historię w górach najwyższych piszą najsilniejsi i najbardziej zdeterminowani. Napisali więc ostatni rozdział ponad 40-letniej historii pierwszych zimowych wejść na ośmiotysięczniki.

Artykuł aktualizowany

Czytaj także: Bartek Dobroch: Tu każdy ma swoje K2

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz od 2002 r. współpracujący z „Tygodnikiem Powszechnym”, autor reportaży, wywiadów, tekstów specjalistycznych o tematyce kulturalnej, społecznej, międzynarodowej, pisze zarówno o...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Klasa robotnicza Himalajów i Karakorum, rozwiązała największe, górskie wyzwanie świata. I to w jakim stylu. 10 wyszło w zespołach, 10 weszło. Jednak w życiu jest trochę sprawiedliwości, bo K-2, czyli Czogori, nie zdobył żaden sławny alpinista, tylko ci którzy dotąd byli do dźwigania i zakładania lin poręczowych. My Polacy, też mieliśmy na tą górę chrapkę, ale nie wyszło. Warto nadmienić, że pierwszego, polskiego,letniego wejścia na K2, dokonała Wanda Rutkiewicz.

należało się
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]