Reklama

Jesteśmy sobie potrzebni

Jesteśmy sobie potrzebni

23.10.2016
Czyta się kilka minut
„TP” 42 / 2016
W

W nawiązaniu do wywiadu z ks. Tadeuszem Pabjanem i artykułu pt. „Mecz z nowym ateistą” red. Artura Sporniaka chciałem zauważyć, iż w gruncie rzeczy każdy myślący człowiek stoi przed alternatywą, wręcz zero-jedynkowym wyborem w kwestii wiary lub niewiary: albo z takich czy innych względów, przemyśleń i argumentów wybieram wiarę w „Absurd”, albo wiarę w „Sens” całej otaczającej nas rzeczywistości. Innych możliwości nie ma. Wprawdzie niektórzy ateiści twierdzą, że wystarczają im doczesne sensy (przez małe „s”), ale to w perspektywie eschatologicznej nie unieważnia pytania o „Sens” lub „Absurd” egzystencji w rozumieniu absolutnym, ostatecznym. Zresztą nawet niektórzy tzw. nowi ateiści mówią, że to, iż oni nie wierzą w Boga, nie oznacza, że nie mają pragnienia Jego istnienia. Zgadzam się też z powiedzeniem Stanisława Lema, że „w pewnym (…) głębokim znaczeniu człowiek cały wierzy sobą, albo nie wierzy”, oraz stwierdzeniem ks. Pabjana, iż niezależnie od takich czy innych argumentów na rzecz wiary bądź niewiary istnieje coś takiego jak dojmujące przeczucie (intuicja), które nie da się wyraźnie wypowiedzieć.

Może więc jest tak, że po coś wzajemnie dla siebie jesteśmy, wierzący i niewierzący? Może po to, abyśmy jedni drugim dawali do myślenia, i żebyśmy jedni i drudzy wzajemnie nie popadali w samozadowolenie oraz przekonanie o własnej nieomylności. Na marginesie dodam, że kiedyś na Dniach Tischnerowskich w Krakowie pewna studentka, stojąc przede mną w kolejce z książką po autograf, zapytała prof. Leszka Kołakowskiego, czy istnieje Pan Bóg. Profesor złapał się za głowę i tak odpowiedział: „Proszę pani, a skąd ja mam o tym wiedzieć, taki mądry to ja nie jestem”.

Wracając do meritum: w obu wymienionych publikacjach wspomniano o książce Richarda Dawkinsa „Bóg urojony”. Natomiast mało znana i spopularyzowana jest (zdaje się, że w „TP” była o niej krótka wzmianka) świetna mała książeczka będąca kapitalną odpowiedzią na „dzieło” Dawkinsa. Chodzi mi o „Bóg nie jest urojeniem. Złudzenie Dawkinsa” (wyd. WAM) autorstwa Alistera McGratha i Joanny Collicutt McGrath (autor, z wykształcenia chemik, biofizyk i historyk teologii, były ateista, oraz autorka – z wykształcenia psycholog). Ta książka jest warta szerszego omówienia i spopularyzowania.

I na koniec: cieszę się niepomiernie, że ks. prof. Michał Heller ma godnego następcę w osobie ks. Pabjana oraz że tematyka związana ze wzajemnymi relacjami wiary i nauki jest w coraz większym stopniu obecna na łamach „TP”. Powinna być także bezwzględnie obecna w seminariach, ażeby wychodzili z nich światli i dobrze rozumiejący świat oraz wiarę kapłani.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]