Reklama

TP Historia - 85.Boniecki

Jesteście nadzieją Kościoła

Jesteście nadzieją Kościoła

18.07.2016
Czyta się kilka minut
W dniu inauguracji pontyfikatu (22 października 1978 r.) Jan Paweł II w improwizowanym przemówieniu do młodzieży wypowiedział te pamiętne słowa: „Wy jesteście nadzieją Kościoła” i „Jesteście moją nadzieją!”.
S

Stały i żywy kontakt z młodzieżą zaowocował decyzją ustanowienia dorocznych Światowych Dni Młodzieży. Pierwszym, poza Rzymem, miastem, w którym obchodzono ŚDM (w 1987 r.), było Buenos Aires.

Nadzieją czy troską Kościoła w Polsce? Przecież rośnie liczba młodych ludzi deklarujących się jako niewierzący, spada liczba uczestniczących w niedzielnych mszach i praktykach religijnych, nie mówiąc o zachowywaniu wymagań moralnych. Ale też rośnie odsetek deklarujących się jako „głęboko religijni” czy „głęboko wierzący”. Tylko że liczba wierzących wielokrotnie przekracza liczbę regularnie lub nieregularnie uczęszczających na niedzielną mszę świętą. Widać więc rozchodzenie się „religijności” z „kościelnością”, nie zanik wiary, lecz dystansowanie się od Kościoła. Czy młodzi ludzie nadal są „nadzieją Kościoła”?

Są. Weźmy choćby coraz powszechniejsze zjawisko „churchingu”, poszukiwania...

2992

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Myślę, że dla wielu młodych ludzi może być krzywdzące to, że z góry zakłada się, że nie zachowują wskazań moralnych, nie wypełniają praktyk religijnych etc. I nie mogą nic odpowiedzieć, bo co mieliby powiedzieć: zachowuję (staram się zachowywać, wypełniać).

"pije piwo, je lody i patrzy na dość liczną grupę modlących się w procesji" - a co jest złego w piciu piwa czy jedzeniu lodów? Ja naprawdę tego nie rozumiem. Przecież niektóre z tych osób mogły już być na mszy, inne mogą pójść później. I co więcej mogą tam być osoby, które szły w innej procesji. Może można ich zachęcić, jeżeli czuje się potrzebę, żeby szli, zaprosić; a nie komentować, opisywać etc.

Trafnie napisane. To w pewnym sensie trochę tak jak ze mną: dopiero w Niemczech powróciłam do mojej wiary katolickiej. I właśnie dlatego, że stałam się osobą wierzącą nie chodzę do Polskiego Kościoła Katolickiego. Nie mogę się skupić na mszy, przedrzeć przez paradę pychy. Nie dostaję komunii do ręki. Jest mi przykro i czekam kiedy wrócę do "mojego" kościoła katolickiego w Niemczech gdzie ksiądz wychodzi po mszy porozmawiać do parafian, gdzie można zadawać różne pytania, wątpić, gdzie kobiety uczestniczą w mszy czytając lub podając komunię, gdzie szuka się nowych form. Może kościoły nie "pękają w szwach" tak jak w Polsce, ale za to jaka jakość!

Wszystkie formy wymienione powyżej nie wydają mi się jakieś kluczowe. Nie sprowadzajmy wszystkiego do tego, żeby było nam miło. Jesteśmy chrześcijanami, nasz Bóg umarł na krzyżu, nas też czeka niejeden krzyż. Nie znam kościoła niemieckiego, ale słyszałem o rekordowej liczbie apostazji w tym kościele oraz o swobodnym podejściu do sakramentu spowiedzi i Eucharystii (być może się mylę)

Kiedy widzę "mojego" proboszcza, który kiedy wygłasza kazanie, aż unosi się nad ołtarzem, patrzę czy mu skrzydła nie wyrosły. Kiedy słyszę z ust ledwo, co wyświęconego księdza słowa, w końcu często występujące u innych : "drodzy bracia i siostry" i zawsze w tej kolejności, coś mi nie pasuje. I jak napisał ks. Boniecki, Kościół powinien się kształtować pod wpływem młodych. Jego przekaz powinien być nowoczesny, odpowiadający na aktualne pytania i starający się nadążać. Kościół archaiczny w sposobie komunikacji z wiernymi, będzie stawał się pusty. Pewien dość znany starszy ksiądz katolicki (nazwisko gdzieś mi uleciało) zastanawiał się głośno, czy na pewno Bóg chciał widzieć pasterzy swego kościoła tylko w mężczyznach. Również, czy prawosławna wersja "celibatu" księży nie mogłaby mieć i tu zastosowania. Tak samo, jak Pani napisała - gdyby księża katoliccy (polscy) chcieliby wychodzić przed kościół i żegnać swoich parafian, czy też z nimi rozmawiać ... Tak, Kościół potrzebuje zmian. Niech młodzi go zmieniają

Cieszę się, że możemy dyskutować. I również uważam, że to drobiazgi, czy dostanę komunię do ust czy do ręki, czy chodzę do spowiedzi dwa razy w roku czy co tydzień, to naprawdę nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, czy identyfikuję się z taką właśnie bardzo specyficzną, polską formą ogromnego kościoła katolickiego. I czy moje chrześcijańskie sumienie pozwala mi na to, że chcę podczas kazania słuchać tyrad nienawiści czy zwrotów wrogości. Niemieccy księża katoliccy bardzo często używają zwrotu: drogie siosty i bracia. Jeżeli to mało znaczący detal to dlaczego nie zaczną go używać polscy księża? Byłby to miły gest moim zdaniem. Jeżeli kobiety z parafii mogą służyć do komunii i czytać podczas mszy i to również detal to dlaczego nigdy tego nie widziałam w Polsce? Wyjaśniająco: nie jestem walczącą feministką, po prostu zastanawiam się racjonalnie nad pewnymi rzeczami. Tak, wystąpień z kościoła było w zeszłym roku w Niemczech około 250 tyś (myślę, że dobrze zapamiętałam) szczególnie po skandalach kiedy wyszły na jaw bardzo niechlubne zachowania pewnych niemieckich biskupów. I zaczęła się dyskusja: co kościół robi nie tak? Dlaczego ludzie odchodzą? Pełna konfrontacja z problemem.

Cieszę się, że jest ksiądz Boniecki. Młodzi ludzie nie są płytcy i leniwi, ale chcą robić rzeczy sensowne.

Ja jednak wolę, żeby było miło. Będąc kilka lat temu w Świętej Lipce, chcieliśmy zobaczyć jak się zmienił kościół od poprzedniego pobytu (sanktuarium pobudowano podobno na kurzawkach i permanentnie jest ratowane). Akurat odbywało się nabożeństwo. W kościele poza nami było tylko młode małżeństwo z dwojgiem kilkuletnich dzieci, które bawiły się zabawkami i trochę biegały. rodzice starali się jak mogli zapanować nad pociechami. Wtedy odprawiający Mszę Św. starszy, wysoki szczupły zakonnik z uśmiechem powiedział do rodziców, żeby pozwolili dzieciom na zabawę. Jak stwierdził "one się tu dobrze czują". W czasie kazania nie słyszałem ani jeden raz że "mam kochać Boga bo On mnie kocha a miłość ta jest wzniosła i mam Jej poszukiwać bo Bóg czeka na moją miłość i ja powinienem kochać Go całym sobą..." itd. i w tym samym duchu. Nie tylko młodzież ale i my starsi pytamy - kochać ale jak?! W kazaniach słyszy się najczęściej że Pan Bóg Pana Boga Panem Bogiem popycha a ja wiem, że można inaczej. Tak jak ten zakonnik z Świętej Lipki czy też jak śp. ksiądz Henryk Wieczorek przełożyć symbolikę ewangelii na prozę życia. Kochaj Boga w drugim człowieku. Nie kłóć się z żoną, mężem. Pomagaj sąsiadowi bądź dla niego dobrym sąsiadem et cetera, itp. Poza naukami, odpowiedziami na nurtujące ich pytania(byle nie mentorskimi)Młodzież też oczekuje radosnego śpiewu.

Młodzi chcą wierzyć , chcą być nadzieja i są. Jeśli polski kościół chce uczestniczyć w tej młodej nadziei to musi się diametralnie odmienić , lepiej mniej a z jakością ewangelicką a nie oceniająco - krytykująco -polityczną.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]