Jak żyć?

To pytanie jest bardzo stare, prawdopodobnie jest jednym z najstarszych, ale i najbardziej kłopotliwych.
Czyta się kilka minut

W świetle kilku życiorysów wydaje się, że zadawanie go miało sens, w przypadku wielu innych na pewno nie. Taka to prawda.

Odpowiedzi na pytanie "jak żyć?" jest zapewne kilka, zależą od okoliczności i nastroju. Nastrój wydaje się kluczowy dla zadawania, nieznajdywania odpowiedzi i w końcu w odpowiadaniu na tak wyartykułowaną ciekawość elementarną.

Szczęśliwcy wiedzą, jak żyć, i nie muszą pytać, choćby mieli przed sobą filozofa nad filozofów. Szczęśliwe życie samo jest odpowiedzią i zaspokojeniem. Im w życiu gorzej, tym odpowiedzi gorsze i krótsze.

Liczna grupa respondentów znajduje upodobanie w tłumaczeniu, że praktycznej odpowiedzi na pytanie "jak żyć?" nie ma. Przyglądnąwszy się tym najczęstszym, widać, że mogą mieć rację, że te odpowiedzi, do których mamy nieskrępowany dostęp, są tak samo nienowe jak pytanie. Żyć godnie, dobrze, w prawdzie albo pięknie. Tak mówią zapytani. Trudno nie uznać tych odpowiedzi za próbę pozbycia się natręta. Trudno je nazwać przejrzystą instrukcją obsługi.

Pytanie "jak żyć?" na pierwszy rzut oka wydaje się poważne, może najpoważniejsze. Ale im człowiek starszy i poważniejszy, tym zadaje je rzadziej. Młodość to wymarzony czas, by się z tym pytaniem mierzyć i w tym sensie jest to czas przeklęty. Im się czujemy młodsi, tym dłużej je stawiamy. Starość ma tę dobrą stronę, że prawdę o tym, jak żyć, pozwala sprzedać. Prasie, wyborcom albo wnukowi. Wszystkie te transakcje są podejrzane.

Bardzo rzadko się zdarza, że dorosły człowiek stawia to pytanie bliźniemu swemu dorosłemu. Publicznie? To rzadkość. Stawianie przy ludziach pytania "jak żyć?" wydaje się szalenie krępujące. Dlatego najpewniej w rozmowach dorosłych z dorosłymi zagadka ta pojawia się rzadko. Choć, nie. Często pada w pociągach, gdy utrudzonym śmiertelnie pasażerom łamią się ostatnie szlabany chroniące intymność ich nieciekawego życia. Tego należy się wystrzegać, każdy to wie. Wystrzegajcie się pytania "jak żyć?", jeżeli chcecie żyć godnie.

Rzecz jasna pytanie "jak żyć?" można postawić doradcy duchowemu, terapeucie, psychoterapeucie, może można psychoanalitykowi, który, co wiemy skądinąd, nigdy nie odpowiada na żadne pytania. Zwłaszcza to. Na pewno Pytia, a spośród współczesnych chyba tylko Alan Greenspan - obie te postaci, gdy były czynne zawodowo, odpowiadały na pytanie "jak żyć?". Odpowiadały zawsze bardzo grzecznie, starannie dobierały słowa, by nie urazić pytających. Staranność owa stała się legendarna. Bo w pytaniu "jak żyć?" tyka bomba. Nie wiadomo, czego dotyczy, czego pytający oczekuje, i o co w istocie pyta. Czy czeka rady, czy pociechy? Czy prawdy, czy nieprawdy? Tak sądziły te wielkie osobowości ze wspaniałej branży skomplikowanych odpowiedzi.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2011