Reklama

Jak PiS zastosowało konwencję antyprzemocową

Jak PiS zastosowało konwencję antyprzemocową

09.03.2020
Czyta się kilka minut
„Zaczęło się kilka lat po ślubie. Gdy wracał z libacji, stawiał na baczność dom (…) Bił, popychał, wykręcał ręce.
R

Raz stanął nade mną z nożem, jak leżałam w łóżku, i powiedział, że mnie zadźga” – opowiadała w „TP” rok temu Anna, bohaterka reportażu o przemocy domowej. „Przez lata, mimo trzech wyroków, nie czułam się bezpieczna – dodawała. – Mieszkanie było i jest zapisane na mnie, ale to ja z dziećmi musiałam uciekać”.

Oto wybrzmiewający od dekad refren polskich opowieści o przemocy domowej, a zarazem nierozwiązywalny problem w wielokrotnie nowelizowanym prawie: to ofiara, a nie sprawca, musi zwykle opuszczać dom, bo przepisy dotyczące izolacji podejrzanego o stosowanie przemocy były jak dotąd nieskuteczne (wymagały długotrwałej zwykle procedury sądowej).

Zmienić ma to ogłoszony w zeszłym tygodniu przez resort sprawiedliwości projekt nowelizacji przepisów. Zakłada on przyznanie policji i żandarmerii wojskowej prawa do nakazania sprawcy przemocy natychmiastowego opuszczenia lokum zamieszkiwanego wspólnie z ofiarą (decyzja będzie obowiązywała przez 14 dni, następnie może być przedłużona przez sąd).

Co może zaskakiwać, projekt co do zasady realizuje postulaty wysuwane od lat przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Co jeszcze bardziej zaskakujące, ogłaszając zmiany ministerstwo zastosowało się – chcący czy nie – do jednego z fragmentów konsekwentnie bojkotowanej przez PiS konwencji anty- przemocowej.

„Strony – czytamy w dokumencie, w którym politycy obozu rządzącego nie widzieli dotąd zalet – stosują konieczne środki (…) po to, aby właściwe organy otrzymały upoważnienie do nakazania sprawcy przemocy domowej opuszczenia miejsca zamieszkania ofiary lub osoby zagrożonej”.

Projekt, jeśli zaakceptuje go rząd i parlament, będzie musiał przejść próbę praktyki. Choćby gotowości i umiejętności stosowania przepisów przez funkcjonariuszy. Bez tego nawet najlepsze przepisy na nic się nie zdadzą. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

By uchwalać i wdrażać politykę antyprzemocową, nie było potrzebne żadne przyjmowanie konwencji (zawirusowanej dżenderem), bo i bez niej sprawa była rozwojowa, więc wystarczała i wystarcza zupełnie normalna empatia i rozum, by wprowadzać nowe rozwiązania. A najlepiej dystansować się do konwencji, mimo wspólnych ścieżek, bo zdarza się że na jednej ulicy spotka człowiek idącego w tym samym kierunku głupiego karła.

Podobna ustawa została wprowadzona w Hiszpanii i była tragiczna w skutkach, masowe oszustwa ochoczo wykorzystywane przez prawników od rozwodów, olbrzymi wzrost rozwodów i spadek dzietności, ciekawe jak będzie u nas.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]