Jak oni odbierają

W ciągu roku odbywają się różne dni, w ramach których przydarzają się rokroczne uroczystości. Niektóre dni otrzymują nobilitujące miano "międzynarodowych" - przy czym tajemnicą jest, dlaczego akurat te dostępują zaszczytu. No, ale przecież nie od dziś wiadomo, że nie chodzi o to, by złapać króliczka, lecz by go gonić. Dnia 27 marca króliczkiem jest teatr. Nijakiego racjonalnego wytłumaczenia tej daty nie ma, występuje tylko naprędce wezwana koleżeńska dublura powodu w postaci lekkiej ściemy o teatralnym spotkaniu z dwóch stron żelaznej kurtyny w roku 1957, bodajże, ale to zasłona dymna widoczna nie tylko z loży, ale nawet z "jaskółki".
Czyta się kilka minut

Nie to, żebym narzekał, że Międzynarodowy Dzień Teatru został wymyślony - niech sobie istnieje, przecież przy okazji wręcza się nagrody tzw. "ludziom teatru". Wręczenie nagród to akt równie symboliczny i nabrzmiały w skutki jak owych nagród odebranie. Na władzy spoczywa brzemię obdarowania, przekazania akceptacji w bardziej (statuetka) lub mniej (dyplom) namacalnej formie. Wszystko to, niestety, nie posiada cech zapierającego dech w piersiach widowiska, choć najczęściej odbywa się na scenie. Z nieutulonym żalem muszę skonstatować, że o ile prawie każda władza potrafi dobrze wręczyć, to prawie każdy artysta teatru zawodzi jako odbieracz. Niestety. Robimy to niechlujnie, na łapu-capu i po łebkach, niezależnie od proweniencji, płci i wieku. Jest to problem par excellence estetyczny.

Na szczęście w tzw. "środowisku" występują jeszcze odbieracze monumentalnie fenomenalni, tacy, którzy jak już trofeum odbierają, to odbierają. Spróbuję powściągnąć miotającą mną zawiść i pokrótce opisać, "jak oni odbierają". Faza pierwsza polega na wzbudzeniu w sobie, a następnie zademonstrowaniu wszem i wobec absolutnego zaskoczenia faktem, że to właśnie oni zostali wyróżnieni (to cecha wspólna z popkulturowym wzorcem oskarowym, tyle że oczywiście lepiej zagrana). W fazie drugiej przechodzimy do przejścia w kierunku organu wyróżniającego - i ta faza jest, wbrew pozorom najważniejsza, istotniejsza niż późniejsze podziękowania. Co jest absolutnie najważniejsze na tym etapie? Trzy rzeczy: czas trwania, czas trwania i czas trwania. O ile dobrze wykonana faza pierwsza może potrwać (dobrze jest ze wszystkich stron pokazać, jak bardzo jesteśmy zaskoczeni), o tyle niebiański pasaż po prostu musi być maksymalnie przeciągnięty. Zapadamy się w siebie, ruchy powolne na progu slow motion, kroki introwertycznie minimalne, głowa lekko pochylona. A co z dłońmi, które tak często nas zdradzają przy najróżniejszych okazjach? Dłonie najlepiej złożyć na piersiach w geście pokory. Oczy przymknięte - na poły ze skromności, na poły z rozkoszy. Reszta jest milczeniem, choć można też coś powiedzieć przy odbiorze nagrody, nagrodą można potrząsnąć lub nie - wszystko nieważne, jeśli odpowiednio wykonano fazę podejścia, gdyż właśnie wtedy wszyscy musieli nagrodzonemu bić brawo. Kilkadziesiąt sekund oklasków piechotą nie chodzi. Następna okazja za rok.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2009