Reklama

Jak nie dostojnik

Jak nie dostojnik

30.09.2019
Czyta się kilka minut
Wiem z własnego doświadczenia, że wywiady z kościelnymi hierarchami nie są łatwe.
Ks. Adam Boniecki. Fot. Maciej Zienkiewicz dla „Tygodnika Powszechnego”
GRAŻYNA MAKARA
R

Radość, że po długich zabiegach dostojnik zgodził się na rozmowę, nieco przyćmiewa to, iż żąda dostarczenia wcześniej pytań. Potem odkrywa się, że co bardziej błyskotliwe skreślił. Taki może być początek. Najciekawsze jest dopiero potem. Np. robię wywiad z pewnym kardynałem. Najpierw długo i ciekawie rozmawia ze mną o sprawach, których dotyczyć ma wywiad. Potem pozwala włączyć dyktafon. Od tej chwili na konkretne pytania odpowiada ogólnikami, czasem banałami. Rozmowa jest nudna jak flaki z olejem. Inny kardynał mówi wyłącznie zdaniami ze swojej niedawno wydanej książki. Od lat go lubię i podziwiam, ale wywiadu nawet nie spisałem i nie przetłumaczyłem. Jaki sens może mieć powtarzanie – ujętej w pytania i odpowiedzi – książki. Innym razem – arcybiskup. Ten w ramach autoryzacji nie zgodził się na opublikowanie ani jednego słowa z tego, co powiedział. Poczuł się dotknięty pytaniami. To...

3576

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Z właściwą sobie subtelnością i zręcznością, niejako przy okazji, porusza Ksiądz kwestie niezwykle ważne. Bardzo dziękuję! Pozdrawiam ze Stegien:)

W znakomitym filmie, "Gra o tron" był taki pałac w którym ściany były udekorowane mozaiką z ludzkich twarzy. Setki, tysiące ludzkich twarzy. Człowiek,który poznał,poszedł za Chrystusem,winien mieć, jedną twarz. Przy całej swej grzeszności. To bardzo istotne. Jeżeli jest tak bardzo skonfliktowany sam ze sobą, jak pisze autor artykułu, to oznaka ludzkiej miernoty. Miernoty mają niestety to do siebie, że są zaradne w tym życiu i różnymi drogami osiągają sukces, również w Kościele. Prowadzi to niestety do zła i upadku.Kościół kierowany przez miernoty, winien się rozpaść, to naturalna kolej rzeczy. Widać to na przykładzie państw, partii politycznych, które funkcjonują tylko w historii, lub nawet tam nie. Paradoksalnie takie coś to, dowód na asystencję Ducha Świętego w niewidzialnej opiece nad KK i to trwa już 2000 lat. To co powołał sam Bóg, nawet ludzka głupota i grzech nie są w stanie zniszczyć. Owszem mogą zachwiać murami lecz samej budowli nie mogą zniszczyć. Za to Bogu niech będą dzięki.

jakbym naszego plebana kazania słuchał, ten charakterystyczny styl którym chyba na marnych lekcjach homiletyki w seminariach nasiąkają, od kiczowatego cytatu z życia do występu w imieniu Pana Boga w dwóch zdaniach - tyle, że nasz pleban jeszcze po drodze prezesa pochwali i na opozycję splunie, taka różnica

Nie, nie musi być to oznaką konfliktu wewnętrznego. Może po prostu wynikać z nieznajomości mechanizmów rządzących mediami, takiego, a nie innego pojmowania odpowiedzialności za powierzone osoby, poczucia godności sprawowanej funkcji, itd. Itp. Dlatego zamiast rzucać kamieniem, może warto czasem skorzystać z prawa do milczenia.

Poza tym ks. Boniecki wypowiada się tu nie tylko jako ksiądz, ale i jako dziennikarz...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]