Izrael: i znów chodzi o Bibiego

Długo nie było jasności, jak po ostatnich wyborach będzie wyglądał nowy izraelski rząd. Mimo że partia Likud premiera Beniamina Netanjahu otrzymała największą liczbę mandatów, nie oznacza to, że zwyciężyła.
z Tel Awiwu
Czyta się kilka minut
Benjamin Netanjahu podczas wyborów parlamentarnych, Jerozolima, 23 marca 2021 r. / Fot. Marc Israel Sellem/Xinhua News/East News /
Benjamin Netanjahu podczas wyborów parlamentarnych, Jerozolima, 23 marca 2021 r. / Fot. Marc Israel Sellem/Xinhua News/East News /

W wyścigu o Kneset wygrywa bowiem to ugrupowanie lub blok, który zdobywa większość, czyli co najmniej 61 mandatów. Blok premiera Netanjahu, w którym obok Likudu znalazły się partie ortodoksyjne i prawicowe, otrzymał zaledwie 52 mandaty.

Do zwycięstwa więc daleko – a przecież w ciągu ostatniego roku premier zrobił w swoim mniemaniu wszystko, by je zapewnić. Doprowadził do normalizacji relacji z kilkoma krajami arabskimi, zbliżył się do arabskich wyborców i zyskał sympatię ich części. I największy chyba sukces: zorganizował narodowi szczepionki przeciw COVID-19, pod jego okiem przeprowadzono świetną kampanię szczepień, wreszcie – osiągnięto cel: zbiorową odporność w pandemii. W wyborczym sukcesie miały mu też pomóc tarapaty centrolewicy i kompletna porażka jego największego rywala z czasów trzech poprzednich wyborów – Beniego Ganca z Niebiesko-Białych (w obecnych wyborach otrzymał on ledwie 8 mandatów).

Nieco bliżej zwycięstwa – z 57 mandatami – jest blok partii opozycyjnych wobec premiera. Jednak ich światopoglądowa rozbieżność (prawica, lewica, partie arabskie) raczej nie wskazuje na to, by miały potencjał utworzenia silnego rządu. Języczkiem u wagi pozostają dwie partie, które nie poparły dotąd żadnego z obozów: to Jamina z Naftalim Bennettem na czele oraz największe zaskoczenie tych wyborów – islamistyczny Raam na czele z Mansourem Abbasem, dentystą z druzyjskiego miasta na północy Izraela, który w ostatnich latach zrobił karierę w polityce.

Netanjahu zrobi wszystko, by utrzymać się przy władzy. Jedynie większość przychylnych partii w Knesecie pozwoli mu uchwalić prawo gwarantujące immunitet, a to dla niego kluczowe: już na początku kwietnia wróci do sądu w związku z toczącym się wobec niego głośnym procesem korupcyjnym. Dziennikarze przebąkują o piątych w ciągu trzech lat wyborach, które mogłyby się odbyć jesienią. Izraelczycy mają dość – w końcu po raz kolejny chodzi tylko o jedno: o „być czy nie być” Bibiego. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 14/2021