Iran otwiera się 
na świat

Jeszcze nigdy od czasu obalenia w 1979 r. szacha Rezy Pahlawiego to 77-milionowe dziś państwo nie było tak bliskie wyjścia z międzynarodowej izolacji.
Czyta się kilka minut
Prezydent Iranu Hassan Rouhani na konferencji prasowej w Teheranie. Iran, 17.01.2016 r. / / Fot. Ebrahim Noroozi/AP Photo/FOTOLONK/EASTNEWS
Prezydent Iranu Hassan Rouhani na konferencji prasowej w Teheranie. Iran, 17.01.2016 r. / / Fot. Ebrahim Noroozi/AP Photo/FOTOLONK/EASTNEWS

Nareszcie dobre wiadomości! W miniony weekend potwierdzono, że Iran wywiązał się z obietnic poddania pod międzynarodową kontrolę swojego programu atomowego. Kilka godzin później USA i UE zniosły nałożone na ten kraj sankcje. Jeszcze nigdy od czasu obalenia w 1979 r. szacha Rezy Pahlawiego to 77-milionowe dziś państwo nie było tak bliskie wyjścia z międzynarodowej izolacji.

Politycy i dziennikarze mówią o „historycznej” chwili i, jak rzadko kiedy, nie ma w tym przesady. Mimo iż oficjalnie Iran pozostaje teokracją i ton nadają w nim konserwatyści, wznowienie handlu z Zachodem może oznaczać początek okresu gospodarczej prosperity (Zachodowi z kolei pomoże neutralizować wpływy coraz bardziej aktywnej w regionie Rosji). Teheran, patron szyitów, umocnił swoją pozycję na Bliskim Wschodzie; czy będzie to punkt zwrotny w ich konflikcie z sunnitami oraz wspierającą ich Arabią Saudyjską? (patrz także: artykuł w dziale Świat). Zmieni się też dynamika relacji w trójkącie Waszyngton–Teheran–Tel Awiw. Izrael, którego samoloty w przeszłości bombardowały irańskie instalacje atomowe, nie ukrywa niechęci wobec porozumienia.

Dla prezydenta Iranu Hasana Rouhaniego tak szybkie cofnięcie sankcji ma też wewnętrzny, polityczny wymiar: dzięki temu jeszcze przed zaplanowanymi na luty wyborami parlamentarnymi, w których liczy on na słaby wynik najbardziej konserwatywnych frakcji, uda się odzyskać dostęp do 100 mld dolarów zamrożonych przez Zachód irańskich lokat. Choć Rouhani wspiera otwarcie się Iranu na świat, niewiele wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości dojdzie do w nim do politycznej czy też obyczajowej liberalizacji. 

Rozbrojenie „irańskiej bomby” jest też największym sukcesem polityki zagranicznej Baracka Obamy (warto dodać, że nastąpiło zaledwie kilka miesięcy po zbliżeniu z Kubą). Prezydent, który kilka dni temu wygłosił w Kongresie swoje ostatnie orędzie o stanie państwa, unika jednak tryumfalizmu; ostrzegł już, że spór ideologiczny z Iranem wciąż trwa, a regionalne ambicje mocarstwowe tego państwa mogą wciąż zagrażać amerykańskim interesom. Równocześnie z cofnięciem „atomowych” sankcji Waszyngton nałożył nowe restrykcje na osoby i instytucje związane z niedawno przeprowadzonym przez Teheran testem rakiety balistycznej. W samym Iranie przeciwna porozumieniu jest wpływowa Gwardia Rewolucyjna, która zatrzymała niedawno na wodach Zatoki Perskiej dwa okręty patrolowe USA (żołnierzy, razem z trzema innymi Amerykanami więzionymi przez Iran, wkrótce uwolniono).

Wszystko to nie zmienia podstawowego faktu: Zachód i Iran stanęli przed szansą, której próżno wyczekiwaliśmy przez ostatnie 37 lat. I choć trudno w to uwierzyć czytając wiele innych wiadomości z zagranicy, w miniony weekend świat stał się nieco bezpieczniejszym miejscem. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2016