Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Industria jest kobietą

Industria jest kobietą

28.05.2018
Czyta się kilka minut
Ta historia brzmi tak, że właściwie nie ma powodu, by w nią wierzyć, bo przecież bajki są dobre dla dzieci.
J

Jesteś córką śląskiego robotnika, wszystkie gwiazdy na niebie i ziemi wskazują, że co jak co, ale w życiu to ci raczej łatwo nie będzie, w dodatku tatko cię odumiera, zostawiając matkę na pastwę losu, co w połowie XIX wieku oznacza raczej poniewierkę, gruźlicę i lichą komórkę gdzieś w suterenie, gdzie pranie nie chce schnąć, bo wilgoć przeżera każdy kąt. Kto chodził do szkoły i czytał Prusa albo Konopnicką, ten wie.

A tymczasem – w sposób, który ponoć nadal nie do końca jest jasny – los się odmienia, gdy trafiasz do domu wielkiego magnata przemysłowego Karola Goduli, postaci tak tajemniczej, że po dziś dzień będącej obiektem sporów historyków i specjalistów od dziejów Górnego Śląska. Skąd się tam wzięłaś? Różnie mówią i piszą, przyjmijmy zatem roboczo, że faktycznie matka twa prosi Emilię Lukas – znajomą posługaczkę w domu Goduli – o wzięcie dziecka na przechowanie, bojąc się...

4944

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

„ wystarczy wsłuchać się w brzmienie słów takich jak kopalnia, huta, maszyna, sztolnia, hałda, szychta, turbina” Z góry przepraszam za mój seksizm, ale ja w tych i podobnych im słowach, bardziej dopatruje się podtekstów erotycznych, wypływających z potrzeby poprawiania sobie męskiego ego. Zupełnie nie mam zamiaru umniejszać roli kobiety w postępie cywilizacyjnym, ale ciągle żyjemy w świecie męskiej dominacji. Nie jestem językoznawcą, ale my faceci już tak mamy, że nadajemy nazwy o żeńskim i seksistowskim pierwiastku, przeróżnym rzeczom, czynnościom mającym dla nas bardzo emocjonalne znaczenia. A tak mimochodem tej pięknej historii kopciuszka biznesu, jej „urok osobisty” musiał być niezwykły, skoro tak omotała staruszka, że zostawił jej cały majątek. Przecież to nie pierwsza i nie ostatnia podobna historia, gdy młodość potrafi oczarować starego ramola. Zauroczenie w wieku nastu lat potrafi całkowicie oderwać człowieka od umiejętności logicznego myślenia. Na starość działa to chyba jeszcze intensywniej. Nie oszukujmy się, do okresu pierwszej wojny światowej, rola kobiety była jednak mocno osadzona w tradycyjnej rodzinie, bez wielkich szans na ekstrawagancje. To dotyczyło wszystkich kobiet, bez względu na stan majątkowy i pochodzenie. To wojny światowe zmusiły mężczyzn do sięgnięcia po potencjał ekonomiczny kobiet. Ktoś musiał pracować w fabrykach i na zaopatrzenie wojska, a gdy wojna się skończyła, ilość inwalidów niezdolnych do pracy i straty w ludziach, wymogły ustępstwa dla kobiet w dostępie do edukacji i pracy, a co za tym poszło w uzyskaniu niezależności. Mnie nurtuje jednak inne pytanie, czy to wszystko co osiągnęliśmy w zakresie równouprawnienia, uczyniło nas jako gatunek szczęśliwszym.

TAK

bo nic tak nie unieszczęśliwia człowieka jak stagnacja, niemniej zapewne lada chwila zakręcimy się w kółko i zapewne "zakręceni" będą też czuć się szczęśliwsi. Zapewne będą biegać w kółko wokół jakiegoś kamyka. Wielbić pieśniami Boga będącego "miłością" jednocześnie mordując resztki "niezakręconych", kobiety z chęcią ku chwale Najwyższego poświecą się rodzeniu "bojowników o lepszy świat", ale wszyscy będą szczęśliwsi, przynajmniej przez jakiś czas, do następnego "zakręcenia" :)))

Hmmm, ciekawe pytanie pana Oportunisty. Czy ludzkość jest szczęśliwsza, bo parę milionów kobiet może głosować, prowadzić samochód (i samolot), mieszkać i podróżować samodzielnie, pracować, otrzymywać wynagrodzenie i nim samodzielnie zarządzać, podejmować decyzję w sprawie tego, czy za mąż, czy nie i z kim. I parę innych "drobiazgów". Nie mogę oczywiście wypowiadać się za cały rodzaj ludzki, ale ładnych parę znanych mi (osobiście lub z przekazu) jego przedstawicielek jest dzięki tym (i innym) zdobyczom równouprawnienia całkiem zadowolona. Chciałoby się dodać znane hasło: Women's rights are human rights.

Klasyk mawia, że "jednym przekleństwem człowieka jest nie spełnić własnych marzeń, ale być może gorszym przekleństwem jest je w pełni zrealizować". Od tysiącleci kobiety wiążą się z mężczyznami którzy im w jakiś sposób imponują i gotowych zapewnić im poczucie stabilności (cokolwiek by pod pojęciem "stabilności" rozumieć). Mężczyzn nie spełniających tych warunków raczej nie traktują zbyt poważnie (bardzo delikatnie ujmując). W sytuacji gdy to kobieta ma więcej atutów do imponowania i zapewnienia stabilności kto im zatem zostaje? już chyba tylko bogowie/kosmici ;p ewentualnie "imponujący" przedstawiciele obcych kultur mający nasze "równouprawnienie" w "głębokich dolomitach", zapewniających "stabilizację" w postaci "zwierzęcej dominacji". Kto nie wierzy niech się uważnie rozejrzy. Ups;p ps. oczywiście w skali indywidualnej moje wnioski bywają zawodne, w skali zbiorowej już raczej się sprawdzają, zaprzeczając, równie dobrze można by wpierać, że dla mężczyzn uroda kobiety to sprawa drugoplanowa :))) Można przeczyć tak oczywistym oczywistościom, ale czy warto kopać się z koniem i wpierać, że słońce świeci na północy?

A jeżeli w poczuciu partnerstwa i równości(w sensie równo-wartości) z meżczyną, kobieta "siada na traktor", to proszę bardzo-fajno jest "twórczo zmagać się z elementem natury w procesie pracy" i kobieta tej satysfakcji też ma prawo dostąpić. Ma także prawo zarządzać wielki przedsięwzięciami industrialnymi- jeżeli odpowiednią kompetencję ku temu posiądzie. Ale nie powinna się z industrią utożsamiać tak bez reszty, a już w ogóle-bez reszty się oddawać. Bo ta industria, którą stworzył mężczyzna, jest właśnie dla niej-kobiety jako żony i matki. I dobrze, gdy technologia industrii, jest na tyle zaawansowana, że nie szkodzi samej kobiecie; bo np. te traktory sprzed 60-70 lat, to potrafiły z kobiety wytrząsnąć jej macierzyństwo. Bo industria jest po to naprawdę, by w kuchni było co do garnka włożyć i wykarmić siebie i rodzinę, czyli i dzieciaki. Żeby życie sobie trwało i szło dalej. A dokąd? By widzieć sens tego człeczego życia, to warto iść do koscioła, by kontemplować tzw. depozyt wiary. Ora et Labora. No i szkoda, że Kinder, Küche, Kirche dostały się w tryby brunatnej ideologii-domowe ognisko i rodzina dostają od lewej strony stygmat "faszyzmu".

Nie jest ani kobietą, ani mężczyzną. Żenujących uwarunkowań ludzkiego gatunku wynikających z dymorfizmu płciowego proszę na pojęcia pozaludzkie nie przerzucać :)))

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]