Inaczej

Podobno w ostatnich dniach (piszę to 30 marca) miał miejsce protest lekarzy i pielęgniarek szpitalnych w kilku miejscach Polski. Oglądając jednak telewizję i słuchając radia w zwiększonych dawkach (grypa), nie usłyszałam ani jednej rzetelnej relacji na ten temat, ani jednej porządnej dyskusji. Ot, komunikat w wiadomościach i wszystko. Za to w tym samym czasie co drugi wątek relacji, sporów i opinii stanowiły sejmowe układanki i prognozy na ich temat. Gdyby kierować się medialną skalą ważności, należałoby stwierdzić, że tylko ten drugi problem jest ważny, a nawet może najważniejszy - pierwszy zaś to incydent po prostu.
Czyta się kilka minut

Podobno w rozmowach Episkopatu z Ministerstwem Edukacji postawiono postulat wprowadzenia obowiązkowych lekcji etyki dla uczniów niechodzących na naukę religii. I znowu: nic na ten temat w mediach, żadnych prób odpowiedzi na pytania, jak by to miało wyglądać, jacy nauczyciele, podręczniki, zakres zagadnień, jakie oczekiwania wychowawcze? Więc znowu wychodzi na to, że to wcale nie jest sprawa ważna dla nikogo z odbiorców, bo wszyscy oni chcieliby tylko słuchać, co myślą politycy i dziennikarze o majowej perspektywie wyborów.

Ilekroć sięgam po pilota, by zrezygnować z programu, który nuży jałowością albo obraża poziomem, zastanawiam się, ilu ludzi robi to w tym samym momencie z podobnych względów. A także, czy ten nasz gest jest gdzieś tam przez autorów programów zauważany. Bo wszak bada się tzw. oglądalność (czy słuchalność). Ale jeśli nawet nie, to chciałoby się, by odbiorcy wytwarzali w coraz szerszym zakresie swój odruch obronny, polegający właśnie na absencji, na odrzucaniu oferty, gdy beznadziejna. Na przykład na odbieraniu tylko skrótu wiadomości, tylko ich zapowiedzi. Na eliminowaniu nazbyt prymitywnych i zawsze tak samo argumentujących komentatorów. Na przechodzeniu do porządku nad plotką, pseudo-sensacją, bylejakością. Nie wiem, czy byłoby to dotkliwe dla nadawców, ale na pewno wywierałoby zdrowotny wpływ na naszą zdolność uczciwego osądzania faktów i porządkowania ich stopnia ważności. "Gdy wracam ze szpitala późnym wieczorem - opowiada ktoś - rzucam okiem na internet i z kilku linijek już wiem, czy dalej zajmować się wiadomościami, czy nie warto". To nie zastąpi kontaktu z mądrością, tak rzadko obecną w mediach elektronicznych, ale przynajmniej zostawi na nią miejsce niezaśmiecone.

Pisząc z wyprzedzeniem, słucham jeszcze o przygotowaniach do żałobnej rocznicy. To dobrze, że telewizja tyle nam pokaże, że radio tyle opowie. Ale ani modlitwa, ani wspomnienie, ani refleksja i najintymniejsze decyzje ducha, przez które każdy z nas nawiązywać będzie swoją łączność z Janem Pawłem II, tak naprawdę nie będą koniecznie potrzebowały tych kamer i mikrofonów. Za to na pewno rzeczywistej wspólnoty i ciszy stworzonej przez nas samych. Może więc i wtedy przyda się nam pilot?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2006