Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Groźby posła

Groźby posła

21.11.2015
Czyta się kilka minut
Poseł Piotrowicz broni się, że nigdy nie prowadził postępowania w sprawie proboszcza z Tylawy oskarżonego o molestowanie dzieci. Nie prowadził, ale służbowo za nie odpowiadał.
Stanisław Piotrowicz
Poseł PiS Stanisław Piotrowicz na konferencji prasowej Parlamentarnego Zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej / fot. REPORTER
O

O pośle PiS Stanisławie Piotrowiczu stało się ostatnio głośno, gdy sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka wybrała go jako swego przewodniczącego, a dziennikarze przypomnieli, że w 2001 r. jako prokurator rejonowy w Krośnie umorzył śledztwo w głośnej sprawie proboszcza z Tylawy skazanego później za seksualne wykorzystanie sześciu dziewczynek.

W piątek Piotrowicz przesłał PAP oświadczenie, w którym m.in. stwierdza: „W związku z rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji na mój temat zmierzających do poniżenia mnie w opinii publicznej i narażenia na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania mandatu posła oświadczam: Nigdy jako prokurator nie prowadziłem postępowania przygotowawczego w sprawie księdza pomówionego o molestowanie seksualne dzieci, a w szczególności nie wykonywałem w takim postępowaniu żadnych czynności procesowych, w tym również nie wydawałem postanowienia o umorzeniu postępowania (dowód: akta postępowania przygotowawczego). Przypisywane mi w tym kontekście wypowiedzi są również nieprawdziwe, a dobór rzekomo wypowiadanych słów i ich kompilacja ma na celu ośmieszenie i zdyskredytowanie”. (Jest to pierwszy z trzech punktów oświadczenia – w pozostałych stwierdza, że w czasach PRL nie oskarżał przed sądem działaczy opozycyjnych oraz że nie prowadził kampanii wyborczej w aresztach śledczych lub zakładach karnych). Oświadczenie kończy groźba: „Autorów szkalujących mnie tekstów i tych, którzy je rozpowszechniają wzywam do ich usunięcia z przestrzeni publicznej. W przeciwnym wypadku podejmę zdecydowane kroki zmierzające do wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji prawnych”.

Na wiosnę 2001 r. do Prokuratury Rejonowej w Krośnie zgłoszono zawiadomienie o przestępstwie: przez kilka dekad proboszcz z Tylawy na Podkarpaciu miał seksualnie molestować dwa pokolenia nieletnich parafianek. Zgodnie z procedurami, ze sprawą najpierw zapoznaje się prokurator rejonowy i poleca ją wpisać do rejestru. Prokurator do jej prowadzenia wybierany jest losowo, choć szef Prokuratury Rejonowej ma możliwość wybrania konkretnego podwładnego. Jak było w przypadku sprawy proboszcza z Tylawy – czy prokurator został wyznaczony, czy wylosowany – tego się pewnie nie dowiemy. W każdym razie sprawą zajął się prokurator Sławomir Merkwa i to on uznał, że do przestępstwa nie doszło. O sporządzonym przez niego tekście postanowienia o umorzeniu Jacek Borkowicz na łamach „Tygodnika Powszechnego” (nr 49/2004) napisał, że „śmiało mógłby się znaleźć w podręcznikach historii prawa jako przykład upadku wymiaru sprawiedliwości w III RP”. „Proboszcz z Tylawy przyznał podczas śledztwa – notował Borkowicz – że niejednokrotnie nocował dziewczynki na plebanii, kąpał je i »masował brzuszki«, jednak prokurator [autor pominął jego nazwisko] dostrzegł w tym tylko rzekome zdolności bioenergoterapeutyczne księdza oraz jego chęć »porządnego umycia« małych parafianek: »Ksiądz (…) traktował to w ten sposób, że dzieci przychodząc o niego na plebanię to tak jakby szły nocować np. do wujka czy kogoś bliskiego. Dzieci się bardzo z tego cieszyły«”.

Choć Stanisław Piotrowicz osobiście nie prowadził postępowania wstępnego, jako szef Prokuratury Rejonowej w Krośnie, przełożony Merkwy, służbowo je nadzorował. W 2001 r. wewnętrzne regulaminy prokuratury nie wymagały jeszcze od prokuratora rejonowego akceptacji decyzji o umorzeniu dokonanej przez podległego mu prokuratora. Ale to właśnie Piotrowicz wystąpił tydzień po umorzeniu na konferencji prasowej i tłumacząc decyzję, posługiwał się uzasadnieniami sformułowanymi przez prokuratora Merkwę.

„Gazeta Wyborcza” (wydanie z 8 listopada 2001 r.) relacjonowała tę konferencję w ten sposób: „Prokurator podkreślał kilkakrotnie, że większość świadków uważała za naturalne, że ksiądz bierze dzieci na kolana, przytula je, dotyka, całuje. – Nikogo to w tym środowisku nie raziło i sam ksiądz potwierdza te fakty. Zaprzecza jednak, by miały one podtekst seksualny – oświadczył prokurator Piotrowicz. A zeznania o dotykaniu intymnych miejsc tłumaczył tym, że... ksiądz ma zdolności bioenergoterapeutyczne. Pojawiały się takie zeznania, że jeśli dziecko bolał brzuszek, to po dotknięciu przez niego ból znikał. Ksiądz nie przeczy także temu, że nocował dzieci na plebanii i kąpał je. Czy prokuratury to nie zaintrygowało? – Dla dzieci nocowanie w obcym domu jest atrakcją. Kąpiel wynikała zaś z tego, że dzieci były brudne. Całowanie w usta według niego było na zasadzie »daj ciumka« czy »gilgotanie brodą« – uzasadnił prokurator.

Świadkowie oskarżający księdza zostali z nim przez prokuratora skonfrontowani. Według Piotrowicza właściwym wyjaśnieniem było to, co kapłan powiedział podczas jednej z konfrontacji, że »zawsze był przy dzieciach przyzwoicie ubrany, a nawet gdyby mu się zdarzyło coś, co może się zdarzyć każdemu zdrowemu mężczyźnie, to zadbałby, by tego dziecko nie zauważyło«”.

Decyzja o umorzeniu śledztwa zbulwersowała opinię publiczną. Interweniowało Ministerstwo Sprawiedliwości. Nakazem krośnieńskiego Sądu Rejonowego śledztwo zostało wznowione przez prokuraturę w Jaśle. W czerwcu 2003 r. zapadł wyrok. Ksiądz M. został skazany za seksualne wykorzystanie sześciu dziewczynek na dwa lata w zawieszeniu na pięć. W uzasadnieniu wyroku czytamy m.in., że duchowny „brał dziewczynki na kolana, wkładał ręce pod bluzkę, dotykał piersi, wkładał rękę do majtek i dotykał krocza, całował w usta z penetracją językiem jamy ustnej, wkładał palec do pochwy, dotykał nóg powyżej kolan”. Uzasadnienie to pokazuje jak bardzo decyzja o umorzeniu postępowania była chybiona.

Widać też wyraźnie, że piątkowe oświadczenie posła Piotrowicza ze skierowaną w stronę dziennikarzy groźbą ma na celu zdezorientowanie opinii publicznej. Nawet jeśli szef rejonowej prokuratury nie musi aprobować każdego orzeczenia wydawanego przez swych podwładnych, to na podstawie przepisów ustrojowych obowiązujących w prokuraturze zawsze i tak odpowiada za zgodność z prawem i merytoryczny poziom wszystkich decyzji zapadających w podległej mu placówce.

W 2005 r. Piotrowicz z prokuratury przeniósł się do polityki – najpierw został senatorem PiS, potem posłem. W wtorek (17 listopada) na pierwszym posiedzeniu sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka wybrała go – jak napisała „Gazeta Wyborcza”, „jednogłośnie” –  na swojego przewodniczącego.

Do zakresu działania komisji należą m.in. sprawy przestrzegania prawa i praworządności oraz przestrzegania praw człowieka.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Przypadek tego pana wpisuje się jasno w sposób działania partii rządzącej. Przecież bohater artykułu nie jest pierwszą osobą pojawiającą się "na świeczniku", mającą za sobą różnego rodzaju przypadki niezgodne z prawem. Są także tacy na których wyroki okrzyknięte zostały jako polityczne. Już jasno i wyraźnie widać, że działanie rządzących, butne i bezczelne, opiera się na zasadzie: i co nam zrobicie? Widać, społeczeństwo nasze, właśnie takich rządów sobie życzy. A ci którzy sobie nie życzą? Możecie pokiwać palcem w bucie. I co nam zrobicie? No i trudno od tych "polityków" wymagać jakiejkolwiek refleksji. Są butni, zadufani w sobie i bezczelni. Bez próby refleksji nad swoim postępowaniem. Mamy władzę, co nam zrobicie? Bohater artykuły, za chwilę, powie że to wszystko to nagonka polityczna. I niby co mi zrobicie?

Dzisiaj już widać to wyraźnie - mamy szemraną władzę w post-demokratycznej IVRP bis.

ale zamiast tego wolano "własne lody kręcić" a teraz wielkie zdziwienie nad "ciemnotą narodu".

Czy może o naród polski ?

Zapyta Szanowny Pan klasyka Kurskiego.

a przecież miało być inaczej.

Ktos powiedzial, ze nie bedzie lepiej, ale na pewno smieszniej. Nie jest smiesznie , zaczyna byc strasznie.

Serdecznie dziękuję Pani Redaktor,Ks.A.Bonieckiemu za to ,że u Państwa - prawda jest prawdą ,a kłamstwo jest kłamstwem.Można wybaczyć zło,ale świadome przyzwolenie na nie jest niegodziwością.Dla mnie katoliczki Tygodnik Powszechny jest ostatnią Oazą wiary w służbę Bogu i ludziom.

Ministrem sprawiedliwości w Polsce został Zbigniew Ziobro. To jest człowiek, który marzy o tym aby zaostrzyć kary dla pedofilów. Wiele na to wskazuje, że sejmowa większość udzieli Ziobrze wsparcia.

Ksiądz Gil cieszy się z kolei. A nieświętej pamięci arcybiskup Wesołowski ma to wszystko w... no w Czorsztynie. Biskup Michalik póki co nie ma zdania, czeka na objawienie.

Sznowny/szanowna plainduncan tu nie chodzi o dobra wiadomosc dla pana redaktora. Tu chodzi o dobro dzieci, naszych dzieci. Mam nadzieje, ze pan Ziobro bedzie umial nazwac pedofila pedofilem bez wzgledu czy przestepca jest ksiadz czy ktos inny. Ze bedzie umial zadbac o ofiary tych niecnych czynow a orzekajacy sedziowie nie beda pisac bzdur o „rzekomych zdolnosciach bioenergoterapeutycznych" ksiedza- przestepcy, jak pisze autor powyzszego tekstu.// Mam pewne obawy, kiedy przeczytalam wypowiedz prymasa abp Jozef Kowalczyka, ktory mowil, ze „Kościół nie może brać odpowiedzialności za przypadki księży – pedofilów. – (...) Nie ma w Kościele odpowiedzialności zbiorowej, jest indywidualna“. W dokumencie przyjetym przez Episkopat Polski w dniach 13 i 14 marca 2012 jest powiedziane, „ że nie zostaną przyznane odszkodowania dla ofiar pedofilii od polskiego Kościoła. Duchownych, którzy popełnili takie przestępstwo, chroni tajemnica spowiedzi, a Kościół zamierza jej bronić.“ Pieknie – wszyscy chronieni oprocz bezbronnych dzieci. I to jest przerazajace.// Mam nadzieje, ze kolejny cenzor nie skasuje mojej wypowiedzi.

Naprawdę trzeba nie mieć wstydu, żeby zachowywać się jak ten pan. Ma nieczyste sumienie a aspiruje do osądzania i oceniania innych ludzi. Taki jest PiS i jego ludzie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]