Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Gdzie ci mężczyźni?

Gdzie ci mężczyźni?

10.09.2018
Czyta się kilka minut
„TP” 35 / 2018
E

Edytorial ks. Adama Bonieckiego pod takim tytułem odebrałem bardzo osobiście, bo narastające we mnie wątpliwości podszeptują mi niebezpiecznie, że „mój” Kościół staje się coraz bardziej „nie mój”. Jestem starym człowiekiem (80 lat) wychowanym w wierze katolickiej i chrześcijańskiej kulturze. Moi przodkowie byli aktywnymi i zasłużonymi parafianami. Miejscowy historyk opisał 500-letnią historię tej parafii, publikując w książce dokumenty obrazujące ścisłe utożsamianie się mieszkańców z Kościołem katolickim, wokół którego było aktywne, demokratyczne życie społeczne. Najwymowniejszym elementem tej demokratyczności była Rada Parafialna, będąca gospodarzem mienia parafialnego (a nie instytucji Kościoła), zarządzająca nim bardzo efektywnie. Wygospodarowane zyski służyły utrzymaniu kościoła jako obiektu sakralnego, probostwa (siedziby proboszcza i parafialnej administracji) i całego pozostałego mienia, np. organistówki czy domu sióstr. Nigdy to mienie nie nazywano kościelnym! Proboszcz był administratorem ściśle księgującym (z pomocą parafialnego rachmistrza) całokształt dochodów i wydatków probostwa. Roczne sprawozdanie gospodarcze składał w kościele obywatel miasteczka – przewodniczący Rady Parafialnej – a sprawę z dochodów (ofiary, usługi) raportował proboszcz.

Dzisiaj twory parafialne szumnie zwane najczęściej Radą Ekumeniczną (?), Radą Ekonomiczną i jakimiś podobnymi są przedmiotem powszechnych kpin parafian. Arogancja młodej generacji proboszczów woła o pomstę do nieba. Sprawozdania roczne zastępują „opowiastkami” bez literalnego raportu za całokształt funkcjonowania parafii. Homilie albo niezrozumiale przeplatane są treścią ewangelii i czytań liturgicznych, albo „ubogacane” propagandą PiS i agitacją tej partii (np. organizowanie wyjazdu na film o katastrofie smoleńskiej). Zaś groźne zjawiska społeczne, jak narkomania, przemoc domowa, alkoholizm czy defraudacje urzędnicze są niezrozumiale przemilczane.

Jak w takiej atmosferze ma się czuć taki jak ja katolik, wysłuchujący pochwał kontrowersyjnej misji Radia Maryja, który konfrontując je z tym, co osobiście słyszy, widzi rozmijanie się z rzeczywistością? Co czuje ten katolik, kiedy od ołtarza słyszy potępianie poglądów politycznych dalekich od strategii politycznej PiS, tak wymownie popieranej przez wielu proboszczów i biskupów?

Mam pięcioro wnuków (czterech dorosłych), których żale do Kościoła są liczniejsze od moich (począwszy od katechezy, a na naukach przedmałżeńskich kończąc). Oni poszukują parafii z kościołem (proboszczem) politycznie neutralnym, niedzielących Polaków z powodu zapatrywań politycznych.

Jeżeli Kościół zdecydowanie nie przeciwdziała wspomnianym zjawiskom, to będzie nadal tracić mężczyzn jako oddanych synów Kościoła, zwolenników różnych opcji politycznych, które dzisiaj tak dramatycznie dzielą Polaków. Ten podział wymaga zatroskania naszego Kościoła przez łagodzenie sporów i empatię do wszystkich tak zróżnicowanych polskich katolików.

Autorzy wydrukowanych na łamach „Tygodnika” listów otrzymają kubki z rysunkiem Macieja Sieńczyka.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Oczywiście i na szczęście załganej nieosobiście. Autor nie wie, co pisze i co się dzieje. On dobrze widzi tylko na takim poziomie, na którym widoczne są podziały ludzkie, lecz nie duchowe. Życzę Autorowi wyjścia na Wolność, czyli break on through to the other side...

Straszny tupet trzeba mieć by napisać "Autor nie wie, co pisze i co się dzieje". Ludzie ! :-)

Pełna zgoda. W aktualnych czasach "faryzejskiej" kultury tzn. powszedniego i uświęconego tradycją zachowywania się i myślenia tak jakby każdy był sobie Bogiem powiedzenie, że nie wiesz co mówisz, co robisz albo co się dzieje, jest faktycznie obrażające :) Tp może wina tego, że nagromadziliśmy tak dużo kulturowych i cywilizacyjnych danych, że trudno nam uwierzyć, że np. nic nie wiemy. Jak można całe życie czytać TP i nic nie rozumieć? :) Ano można!

poniechać czytania TP, bo komentarze Szanownego Pana boleśnie potwierdzają tezę, którą raczył sam sformułować na końcu wypowiedzi :) Pozdrawiam Szanownego Pana.

dwuznaczność czyjegoś zdania. Kto powiedział że dzięki czytaniu TP można coś zrozumieć (np. z Boga i diabła w swoim życiu)? Na pewno nie ja :) Nudzą mnie te pańskie pozdrowienia. Niech Pan powie coś od sumienia, coś może od Pana Boga zamiast tego landrynkowego "pozdrawiam".

dyskutować z Szanownym Panem o gustach, bo, jak wiadomo, nie ma to sensu. Ale zawsze mogę zamiast neutralnego religijnie "Pozdrawiam" użyć "Szczęść Boże", co właśnie zrobiłem.

.

kiedy czytam o zasadach, na jakich funkcjonowała wspomniana Rada Parafialna, raportowaniu proboszcza itepe - to trudno mi to sobie wyobrazić, b a r d z o dawno temu musiało tak być...

Czy przypadkiem instytucji Kościoła Katolickiego nie pomylił Pan z jakąś inną instytucją? Do osiemdziesiątki mi trochę zostało, ale pamiętam co nieco, a to z własnego doświadczenia, a to z opowiadań rodziców dziadków. Nie przypominam sobie aby rady parafialne zarządzały majątkiem parafialnym i by ksiądz składał szczegółowe sprawozdania finansowe, Wiem, że przed wojną prawie każda parafia posiadała nie tylko zabudowania kościoła, plebani, ale i gospodarstw wielohektarowych z całą infrastruktura. Każdy parafianin zobowiązany był do świadczenia nieodpłatnej pracy na ich rzecz. Proszę nie opowiadać bzdur, że proboszcz się przed wiernymi rozliczał z dochodów i wydatków. Być może opowiadali takie same bajeczki jak ci dzisiejsi, o chrześcijańskim obowiązku łożenia na kościół, bo bieda i niedostatek, a „dach” cieknie. Bynajmniej polityki do tego proszę nie mieszać. Kościół zawsze trzyma z silniejszym i przy korycie, bo tam rozdają pieniądze. Rządy PiS niczym się nie różnią od tych poprzednich, a do kościoła nie chodzi się dla księdza. Nasze dzieci i wnyki nie chodzą do kościoła z kilku powodów. Pierwszym jest wyzbycie się strachu przed księdzem. Wyzbyli się go na lekcjach religii w szkole. Szybko się zorientowali, że katecheta, ksiądz jest kiepsko wykształcony, ma klapki na oczach i zamknięty umysł. Na tle innych nauczycieli wypada nędznie - kogo się więc bać. Drugim powodem jest to, że nie ma już presji społecznej na niepraktykujących. Rodziny też już nie cisną młodych jak kiedyś. Dorosłych facetów ubywa, bo nie widzą praktycznych korzyści dla siebie z angażowania się w życie parafii. Dziś w kościele rządzą stare baby dewotki, każdy zdrowy rozsądny chłop woli pójść na piwo, niż z nimi się użerać.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]