Gdy rodzice zabijają dzieci

Blisko już Boże Narodzenie, święto rodziny, święto, podczas którego zachwytem błyszczą zwłaszcza dziecięce oczy. Właśnie, dzieci... W Niemczech na adwentowy czas oczekiwania padł cień. Stwierdzenie, że społeczeństwo jest w szoku, brzmi jak tytuł z pisma bulwarowego. Ale to prawda: niemal równocześnie z różnych zakątków kraju napłynęły informacje o zabitych dzieciach. We wsi Darry nad Bałtykiem chora psychicznie matka udusiła pięciu synów w wieku od trzech do dziewięciu lat. W Plauen w Saksonii policja znalazła zwłoki trojga niemowląt, które matka zabijała zaraz po porodzie. W Nordhausen w Turyngii rodzice tak długo zaniedbywali niemowlaka, aż umarł. W Berlinie pracownicy opieki socjalnej odnaleźli martwą sześciotygodniową dziewczynkę obok martwej matki: dziecko zmarło z głodu i pragnienia, matka z przedawkowania narkotyków.
Czyta się kilka minut

To informacje z jednego tylko tygodnia. Za każdą z nich kryje się jakiś indywidualny dramat rodzinny. Jednak ukazują one zarazem jakiś deficyt w tak zamożnym kraju jak Niemcy. Bo okazuje się, że co roku z winy rodziców ginie ponad dwieście dzieci - mimo rozbudowanej sieci socjalnej, na którą składają się rozmaite instytucje państwowe, publiczne i społeczne. Co roku policja odnotowuje też ponad 10 tys. przypadków poważnego znęcania się nad dziećmi. Około siedem tysięcy dzieci żyje na ulicy.

Co sprawia, że rodzice znęcają się nad dziećmi, a nawet doprowadzają je do śmierci? Socjologowie mówią o tzw. czynnikach ryzyka: w prawie wszystkich przypadkach rodzice są młodzi i biedni. O ile w ogóle są razem, bo często mamy tu do czynienia z samotnymi matkami, porzuconymi przez mężczyzn, które w pewnym momencie czują, że nie radzą już sobie z życiem. Często do zabójstwa dziecka prowadzą problemy psychiczne, narkotyki, doświadczenia z własnego dzieciństwa, np. molestowanie. Eksperci wskazują też, że w minionych latach wydatki państwa na szeroko pojętą ochronę dzieci spadły o jedną czwartą; to skutek cięć w wydatkach publicznych.

Pytanie, które wszyscy sobie teraz zadają, brzmi: kiedy państwo powinno, kiedy wolno mu wkraczać w życie rodziny? I co się dzieje ze społeczeństwem, w którym co roku ginie tylu najsłabszych?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”