Furgocą furgonetki

Czyta się kilka minut

Dawno, dawno temu było sobie społeczeństwo. Społeczeństwo heterogeniczne. Ale pewni sprytni macherzy od losu postanowili, że oni zrobią społeczeństwo – proszę wybaczyć niemodne słowo – homogeniczne, i staną na jego czele na wieki wieków amen. Jak wymyślili, przystąpili do realizacji chytrego planu, gracko namierzając możliwie bezbronne grupy, szczując na siebie bliźnich. Jednych bliźnich było więcej, drugich dużo mniej, więc wynik był jasny jak słońce w zenicie, zwłaszcza że kolejne grupy ofiar nie były się w stanie ze sobą porozumieć, tocząc nieszczęsne a kuriozalnie zażarte agony wewnętrzne o to, kto jest zdrajcą, a kto po prostu pożytecznym idiotą.

Jedni drugich namierzyli, napiętnowali, odczłowieczyli i wykluczyli ze „wspólnoty”. Co to za wspólnota, jeśli cudzysłów, nieprawdaż? Szafarze homogeniczności zwyciężyli w nierównej walce, ofiary wypędzono, zresocjalizowano bądź też po prostu zakopano pod płotkiem. Życie stało się łatwiejsze, po prostu normalne, naród odetchnął, rodzinna rodzina na swojskim swoim jak u Szydłów za piecem, dzieci bezpieczne niczym w leśniczówce pod Malborkiem, owieczki w kolorze jednolitym łatwiej się wypasa i strzyże.

Czy czegoś żal? Absolutnie nie, to była wojna o Polskę, czy ona polska, czy niepolska. Wojna kulturowa, co prawda, ale za to na bagnety, niebiorąca jeńców. Wojna pozycyjna, dożywotnia. Pamiętajmy: niuanse są dla naiwnych, odcienie dla cieniasów, niech furgocą furgonetki, wątpliwości trapią tylko frajerów, to się leczy, dwa klapsy i po krzyku.

Ech, było, minęło, nie ma co wracać na cmentarzysko słusznego pogromu. Drwa rąbali, wióry leciały, niezbędne wióry przemian. Strach najlepszym przyjacielem człowieka, co ja mówię, więcej niż człowieka: Polaka. Lękajcie się, a będzie wam dane. Kinga Duda może spać spokojnie, ona była wporzo, cała na biało w Odrzywole.

Kilka mgnień wiosny później zapanowała niepodzielnie nowa normalność. Zwyczajny ziobryzm. To była bajeczka homogeniczna. Dobranoc, polskie dzieci. Cyt, iskierka zgasła. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 37/2020