Fiction

Demokracja to system, w którym jest partia sprawująca władzę i opozycja. Opozycja patrzy władzy na ręce, sprawdza ją, krytykuje jej potknięcia, a w razie czego, po kolejnych wyborach, przejmuje władzę. Władza utrąca argumenty opozycji dobrym rządzeniem, a w ważniejszych sprawach dogaduje się z opozycją, idąc na kompromis. Im bardziej wyrównane poparcie dla obu sił, tym kompromis głębszy.
Czyta się kilka minut

Zdarzają się jednak demokracje (bardzo rzadko), gdzie władza nie godzi się z samym istnieniem opozycji. Może zgodziłaby się, gdyby opozycja postępowała jak nieopozycja. To znaczy, popierałaby wszystko jak leci, powstrzymała się od krytyki, zrezygnowała z własnej koncepcji państwa i zdradziła swoich wyborców, którzy głosowali na nią właśnie dlatego, że jest opozycją. Oczywiście o takim państwie można napisać ciekawą i zabawną powieść political fiction. Gorzej, kiedy zamiast pisać, chce się takim państwem rządzić.

Czekanie

Na przewieszenie kożucha do innej szafy. Na obojętne przechodzenie obok termometru za oknem. Na otwarte na oścież drzwi od balkonu. Na koniec rozmów telefonicznych zaczynających się od pytań: "Czy u was też sypie? Czy wciąż tak ślisko?". Na kolor zielony, pojawiający się najpierw jako punkciki pączków, a potem jako duże plamy liści. Na wiadomości wieczorne jeszcze przy dziennym świetle. Na przypływ energii i optymizmu. Słowem na wiosnę i lato.

Już dawno nie czekało się w takim napięciu.

Rezerwa

Kiedy toruński łabędź wraz z dwoma kolegami wyzionął ducha, rozpoczął się wielki nieokiełznany festiwal medialny. Od rana do nocy bombardowały nas krótkie wiadomości, długie komentarze, wywiady, pogadanki, migawki i fotografie służb w kombinezonach ochronnych. Od czasu do czasu przerwa i wygłoszony zduszonym głosem apel, żeby nie popadać w panikę. Festiwal H5N1, zamiast chylić się ku zakończeniu, rozrastał się.

Nagle Jarosław Kaczyński przebił łabędzia. Ogłosiwszy wojnę totalną i konieczność natychmiastowych wyborów, wymiótł ze wszystkich szpalt i ekranów nawet najdrobniejsze wzmianki o ptasiej grypie, wchodząc na jej miejsce. Stąd wniosek, żeby nie ulegać festiwalom medialnym i traktować je z głęboką rezerwą.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2006