Reklama

„Estonia”: nowe pytania

„Estonia”: nowe pytania

05.10.2020
Czyta się kilka minut
Zatonęła w niecałą godzinę we wrześniu 1994 r., w środku nocnego sztormu na Bałtyku, w drodze z Tallina do Sztokholmu.
Badanie przyczyn zatonięcia promu „Estonia”, Morze Bałtyckie, sierpień 2000 r. SIPA / EAST NEWS
K

Katastrofa promu „Estonia” – najtragiczniejsza, jaka zdarzyła się w czasie pokoju na morzach Europy (zginęły 852 osoby) – na lata zjednoczyła Estończyków, Szwedów i Finów.

W międzynarodowym raporcie z 1997 r. uznano, że prom zatonął na skutek wad konstrukcyjnych furty dziobowej. Rodziny ofiar utrzymywały jednak, że nie tłumaczy to szybkości, z jaką poszedł na dno, i odgłosu metalicznego uderzenia, który wspominali ocalali. Ich hipotezę – o dziurze w lewej burcie promu, powstałej wskutek zderzenia z obiektem o masie od 1 tys. do 5 tys. ton (spekulowano, że mógł to być okręt podwodny) – uwiarygodnia serial dokumentalny, emitowany właśnie w Skandynawii. Jego twórcy, Henrik Evertsson i Bendik Mondal, powstrzymują się od ocen, ale przedstawiony w nim materiał (m.in. zdjęcia podwodne) został uznany przez władze za wiarygodny i wznowiono dochodzenie. Jeśli podważy ono oficjalne ustalenia, będzie to oznaczać gorzki tryumf dla rodzin ofiar – oraz trudne pytania pod adresem rządów Estonii, Szwecji i Finlandii. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nie pierwszy i nie oststni raz probuje sie badac przyczyny alternatywne katastrof. W zdecydowanej wiekszosci przypadkow niewiele z tego wynika. W tym przypadku mozna zapytac, gdzie jest obiekt, ktory uderzyl w czesc podwodna promu? Musi spoczywac na dnie morza we wzglednie nieduzej odleglosci od wraku promu. Autorzy nowego dokumentu nie wykazalisie zbytnia wyobraznia skupiajac sie tylko i wylacznie na wraku "Estonii". Pozdrawiam

Okręty wojenne mają zazwyczaj znacznie większą odporność na uszkodzenia mechaniczne i nawet po poważnych uszkodzeniach mógł powrócić do portu. Ale w czasach monitoringu satelitarnego mimo wszystko chyba lepiej byłoby się przyznać niż ryzykować wpadkę.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]