Epidemia i katolickie media

Od lat pierwsze miejsce w rankingu sprzedaży tygodników opinii zajmuje „Gość Niedzielny”, zawdzięczający swój sukces m.in. kościelnej dystrybucji. Jak ona działa?
Czyta się kilka minut
 / Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
/ Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP

Co tydzień do polskich parafii trafia paczka pisma. Potem są sprzedawane w zakrystiach, biurach i przed kościołami, po mszach.

No i się stało: przyszła pandemia. Wierni zostają w domach, koniec kościelnej sprzedaży, cios w rozprowadzane przez parafie pisma. Opublikowany 24 kwietnia przez Katolicką Agencję Informacyjną raport opisuje zmagania z tą sytuacją redakcji czterech tygodników: „Gościa Niedzielnego”, „Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego” i „Idziemy”; pokazuje rozmiar klęski oraz odważne decyzje redakcji wobec zniknięcia gwarantującej bezpieczeństwo dystrybucji w ponad 10 tysiącach parafii (niektórzy przyznają, że 80 proc. sprzedaży to była sprzedaż w parafiach). Jedni więc rezygnują z druku dodatków diecezjalnych, inni zawieszają drukowanie pisma i robią tylko wydanie cyfrowe. Choć rośnie sprzedaż prenumerat i liczba nabywców e-wydań, to z raportu jasno wynika, że wersja elektroniczna nie zastępuje papierowej. Czytelnicy na ogół nie nawykli do lektury pisma w internecie. Jeden z redaktorów wyznaje, że aby zatrzymać czytelników, mobilizuje swoich najlepszych autorów (i podaje ich nazwiska). Ktoś z rozbrajającą szczerością przyznaje się do zaskoczenia odkryciem, że przygotowanie wersji elektronicznej to co innego niż umieszczenie wersji papierowej w internecie. Wspólny jest problem cięcia kosztów: jedni ograniczają liczbę tekstów, inni wydają podwójne numery, ktoś za zgodą autorów zmniejsza honoraria itd. Redakcje wysyłają pracowników na zaległe urlopy. Ratunkiem bywa wsparcie czytelników i przyjaciół. Sytuację jednej z redakcji łagodzi pozakościelna sprzedaż w sieciach kolporterskich, lecz brak dokładniejszych danych nie pozwala ocenić, w jakim stopniu łagodzi.

W ankiecie KAI, niestety, zabrakło odpowiedzi naszej redakcji. Szkoda, bo „Tygodnik” nieobjęty sprzedażą parafialną, zdany na siebie i funkcjonujący na wolnym rynku, ma godne uwagi doświadczenia. Zamknięcie wielu punktów sprzedaży, w tym ok. 90 proc. salonów prasowych sieci Empik, zmniejszyło nam sprzedaż kioskową o ok. 23 proc., wzrosły jednak w tym czasie prenumerata redakcyjna (ponad 9 tys. prenumeratorów „Tygodnika” i wydań specjalnych) oraz prenumerata za pośrednictwem Ruchu (ok. 160 prenumerat). U nas również rośnie zapotrzebowanie na wydania cyfrowe: mamy ok. 6500 wykupionych dostępów do strony internetowej (wciąż napływają nowe), 1300 wykupionych prenumerat na czytniki Kindle, 1500 prenumerat elektronicznych w formacie e-gazeta. Na urządzenia mobilne wykupiono w marcu ponad 1300 abonamentów. Razem wydania papierowe i elektroniczne „Tygodnika” kupuje w tej chwili ok. 38–40 tys. użytkowników. Innymi słowy: niekorzystający ze sprzedaży parafialnej „Tygodnik” lepiej znosi pandemię niż inne katolickie pisma. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 19/2020