Dyskretny świat Sensu

Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili między sobą: "Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił". Łk 2, 15
Czyta się kilka minut

Znamienne, że pasterze nie szukają jedynie sensacyjnego wymiaru nocy betlejemskiej, lecz chcą dokładnie poznać, "co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił". Można by sobie życzyć u progu nowego roku, byśmy zawsze z podobną wnikliwością i głębią potrafili poszukiwać ukrytego sensu zdarzeń, jakie Bóg wprowadza w nasze życie.

Ks. Jan Twardowski często tłumaczył ewangeliczne "Słowo stało się ciałem" jako "Słowo stało się Sensem" - wskazując na wielki Boży Logos niosący światło w dziedzinę naszych codziennych nonsensów. Z perspektywy kolejnego roku staramy się odkrywać ten sens Bożego Słowa przychodzącego specyficznie do każdego z nas. Wyzwoleni ze sporej porcji złudzeń, lżejsi o kilka lęków, które przed rokiem były przyczyną niepokojów, zamyśleni, co może się stać, jeśli miejsce aniołów, którzy już "odeszli (...) do nieba", zajmą krzykliwi specjaliści od public relations...

Wśród naszego poszukiwania sensu tak wiele możemy się nauczyć ze stylu Świętej Rodziny. Nie trzeba roztkliwiać się, jeśli nas gdzieś nie zauważą, bo przecież żadna oficjalna delegacja nie czekała wtedy na Maryję i Jezusa przy wejściu do miasta, by wręczyć kwiaty i wygłosić stosowne do chwili przemówienie. Nikt nie zatroszczył się, by wskazać jakieś niekrępujące mieszkanie dla młodej matki. Ostatecznie nikt nawet nie zwrócił uwagi, że zapowiadany przez proroków Mesjasz będzie szukał miejsca na obrzeżach miasteczka, gdyż w centrum Betlejem znajdą się ci, którzy potrafią robić lepszy użytek z łokci.

Można było pytać wśród niepokojów tamtej nocy, dlaczego Bóg nie zesłał żadnego anioła, który wytłumaczyłby jednoznacznie wszystkim zgromadzonym, w jak wielkich wydarzeniach uczestniczą. Dlaczego światło Damaszku nie wystąpiło wtedy w równie czytelnej i mocnej wersji na rynku w Betlejem?

Bóg nie chce tłumaczyć się z wybranych środków działania. Możemy natomiast podziwiać Maryję i Józefa, że nocy Narodzin nie zamienili w noc stresów i narzekań. Mogliby przecież znaleźć wtedy tysiące powodów, by wyrażać ubolewanie z powodu mroku, zmęczenia, chłodu, ludzkiej obojętności. Tymczasem oni, anonimowi i niezauważeni, potrafili w tamtą noc koncentrować uwagę na tym, co najbardziej istotne. Ochronili radość i sens, które uderzają w tylu opisach nocy betlejemskiej. Uczą nas trudnej sztuki życia, w którym nie wolno zniechęcać się lokalnym doświadczeniem bólu, lecz trzeba chronić radość stanowiącą jeden z wielkich darów Jezusowego przyjścia. Trzeba ją chronić tym bardziej, im bardziej dyskretnie przynosi ją Jezus przychodzący incognito.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01-02/2009