Dwa światy, populizam, przed 1 maja

Święta i koniec roku zostały jakby odbarwione i przesłonięte przez cień Iranu. Tu - karpie, białe obrusy, kolorowe choinki, niepohamowane zakupy, ciepłe domy, rodzinne przywitania - tam mroźne noce pustyni, ruiny, dogorywający ranni, dziesiątki tysięcy zabitych, szybkie pogrzeby w zbiorowych grobach, przerażenie, rozpacz. I najtragiczniejsza noc, kiedy ratownicy zaczęli się pakować, a na ruinach pojawiły się buldożery.
Czyta się kilka minut

Od pewnego czasu - zwłaszcza za sprawą całodobowych telewizji informacyjnych - wielokrotnie w ciągu każdego dnia spotykają się ze sobą dwa światy. Zadowolony i nieszczęśliwy, zaprzyjaźniony ze swoją przyrodą i wydany na łup kataklizmom, syty (czasem przesycony) i głodny. Ich kontrast dla nielicznych jest wstrząsem, innych irytuje, bo psuje nastrój, dla wielu coraz bardziej obojętnieje - ot, taka wymiana obrazków, czarny-biały, czarny-biały...

Dwa światy spotykają się bez przerwy na małym ekranie, współistnieją, niemal dotykają się ręką. Nie stają się jednak przez to ani odrobinę sobie bliższe.

Populizm

W Sejmie wydarzyła się rzecz niecodzienna. Posłowie Platformy zrezygnowali z trzynastych pensji, zachęcili do tego kolegów z innych partii i zaproponowali uchwałę likwidującą sejmowe ,,trzynastki". Pustawa zwykle sala nagle się zapełniła i z lewa oraz z prawa przypuszczono kontratak. Że taka uchwała byłaby niezgodna z prawem, że merytorycznie niesłuszna, że jest to ni mniej, ni więcej, tylko zwykły populizm. Później - jak zwykle u nas - sprawa została przydepnięta, wyciszona i rozpłynęła się we mgle. Jeszcze później Sejm - żeby pokazać, że jednak stać go na gest - przyznał półmiliardową dotację dla PKP (z nie swojej kieszeni).

Są różne rodzaje populizmu. Na ulicy Wiejskiej widzieliśmy już wszelkie jego odmiany, również takie, które budziły niesmak i grozę... Akurat ten dotyczący ,,trzynastek" wydał mi się sympatyczny i, co więcej, potrzebny.

Przed 1 maja

Tak bym bardzo chciała, żebyśmy - zamiast wygłaszać tyrady - zabrali się nareszcie do roboty i usunęli chociaż cząstkę niedoróbek. Żebyśmy naszą dumną nieugiętość i determinację wykazywali raczej przy zwalczaniu rodzimej korupcji, afer i powszechnego złodziejstwa. Żebyśmy używali innego, mniej bitewnego języka i innych metafor. Żebyśmy dbali nie tylko o wysokość dotacji i pensji urzędniczych, ale o szacunek partnerów. Nie tylko o liczbę głosów, ale o liczbę przyjaciół. Żeby dzika polska megalomania i chęć utrzymania kilku politycznych posad nie przesłoniły głębszego, dalekosiężnego celu naszego wejścia do europejskiej rodziny.

Mamy na to zaledwie cztery miesiące. Mało.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 03/2004