Duch trzeźwego myślenia

Jedną z reakcji na deklarowane przez Tomasza Węcławskiego zwątpienie w bóstwo Chrystusa, którą uświadomiliśmy sobie w rozmowach w naszej redakcji, jest zjawisko zawstydzenia wiarą.
Czyta się kilka minut

Niektórzy ludzie, dla których Syn Boży był fundamentem życia, poczuli się zażenowani, że jest to dla nich tak oczywiste. Długi i skomplikowany wywód Profesora sprawił, że proste wyznanie, iż Jezus jest Bogiem, pozbawione uzasadnień, wątpliwości i zastrzeżeń stało się dla nich rzeczą niegodną wykształconego człowieka.

Zdecydowaliśmy zatem, że warto publikować teksty, które będą odważnym przyznaniem się do naszego Pana. Jednym z pierwszych, które wydrukowaliśmy, jest rozważanie o. Michała Zioło. Wspominając trapistów zamordowanych w Tibhirine, którzy mimo stałego zagrożenia ze strony islamskich grup zbrojnych pozostali w klasztorze, pyta, skąd się w mnichach brała odwaga spokojnego obcowania z niebezpieczeństwem śmierci. Odpowiada, że odwaga męczennika bierze się z faktu, że pomimo własnej niegodności i słabości, przez zjednoczenie z Chrystusem, prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, jeszcze przed śmiercią doświadcza zapowiedzi dalszego ciągu życia.

Czasami mam wrażenie, że takiego pokoju brakuje niektórym chrześcijanom, którzy zanurzając się w świat popkultury, uderzają w histeryczne tony. Oto przy okazji ukazania się ostatniego tomu przygód Harry’ego Pottera przeczytałem, że bajka Joanne K. Rowling propaguje religię Antychrysta, ukazuje tożsamość Dobra i Zła w postaci holistycznego satanizmu, że cała powieść funkcjonuje na poziomie ezoterycznym i rozpowszechnia mroczną fascynację śmiercią. Nie zabrakło również argumentów, że cykl nasycony jest numerologią i okultyzmem, że uczy grzesznego mediumizmu, jest szlakiem inicjacji gnostyckiej, deprawacją ducha oraz manipulacją w sferze seksualnej. Zgodnie z takim myśleniem, roztropnie będzie postępował ten, kto ucieknie przed Potterem i będzie przed nim chronił swoje dzieci.

Studiując historię Kościoła, czytałem, że chrześcijanie potrafili zawłaszczać miejsca, terminy czy zwyczaje wywodzące się z magicznych światów. Umieszczenie Bożego Narodzenia w dniu przesilenia zimowego, przekształcenie kultu przodków w uroczystość Wszystkich Świętych i dzień zaduszny, budowanie kościołów czy klasztorów w świętych gajach, przy czczonych drzewach czy źródłach, to tylko niektóre przykłady odwagi naszych braci w wierze. Nie przejmowali się oni wtedy, że na jakimś miejscu odprawiano obrzędy pogańskie, że dana data może mieć astrologiczne uzasadnienie, a rytuał okultystyczne pochodzenie. Chrześcijanie tak wyraźnie doświadczali mocy Chrystusa, że kulty bożków czy demonów nie były dla nich groźne.

Stajemy w życiu w sytuacjach, które weryfikują wartość wiary. Czasem są to sytuacje graniczne, takie jak niebezpieczeństwo śmierci, czasem czyjaś apostazja lub erudycyjne argumenty, czasem lektura bajki, która pokazuje magiczny świat wyprany z Boga. Grozi nam wtedy pokusa ucieczki lub zawstydzenia, zlekceważenia lub oczernienia. Tymczasem warto sobie przypominać, że "nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia".

Autor jest redaktorem naczelnym miesięcznika "W Drodze"

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2008