Doktryny z marksizmem

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem artykuł pana Marcina Żurka “Salvador znaczy zbawiciel" (“TP" nr 37/03). Jestem Chilijczykiem i byłem naocznym świadkiem opisanych przez autora wydarzeń. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że zamach stanu gen. Augusto Pinocheta (i, należałoby dodać, 17 lat nieustającego terroru, które po nim nastąpiły) nie był ani końcem lewicy chilijskiej, ani tym bardziej latynoamerykańskiej. Należy jednak podchodzić z rezerwą do optymistycznego wniosku autora, że właściwą alternatywą dla bankrutującego neoliberalizmu na tym kontynencie jest lewica, która ma nowoczesnych, pragmatycznych, odżegnujących się od marksizmu i walki z oligarchią liderów. Reformistyczne próby naprawy sytemu zależności były nie raz podejmowane w długiej historii społeczeństw latynoamerykańskich. Nawet przy pomocy i inspiracji USA (przypomnę “Sojusz dla Postępu" z lat 60.). Wszystkie skończyły się fiaskiem, a prawdę mówiąc, tragedią dla narodów tego regionu: powiększyła się zależność, bieda i frustracja w tej samej mierze, jak powiększyło się bogactwo coraz mniejszej grupy koncernów międzynarodowych (nie tylko amerykańskich) i rodzimych oligarchów. Model, według którego wilk jest syty, a owca cała, nie sprawdza się (o ile w ogóle gdziekolwiek jest możliwy do realizacji) w warunkach latynoamerykańskich.
Czyta się kilka minut

Określenia “populizm" czy “demagogia", którymi posługuje się autor, bardziej pasują do tych właśnie “nowoczesnych i odpowiedzialnych liderów" niż do lewicy rewolucyjnej, która, nie ulegając szantażowi i groźbie, próbuje uczciwie realizować program nieiluzorycznych i strukturalnych zmian systemu na rzecz większości pozbawionych praw obywateli. Granica

między politycznym pragmatyzmem, tak chwalonym przez autora (chodzi o działalność pozbawioną “przestarzałej" ideologii marksistowskiej), a politycznym oportunizmem jest cienka. Dowodem może być choćby tonąca w aferach korupcyjnych koalicja rządząca w Chile, która dla zapewnienia sobie korzyści wypływających z administrowania modelem jak najbardziej neoliberalnym, nie waha się przed handlem prawami człowieka podeptanymi już za dyktatury.

Czy idee antyimperialistyczne na pewno są już nieaktualne? Świat zmienił się w ciągu ostatnich 30 lat. Wszystko jest bardziej złożone; doktryny, pojęcia czy idee ulegają przewartościowaniu. Ale czy globalizacja nie posiada cech imperialnej dominacji i zależności? Czy głównym, jeśli nie jedynym, hegemonem na świecie nie są USA? Czy traktat o wolnym handlu między obiema Amerykami nie jest skonstruowany na korzyść Stanów Zjednoczonych? Czy wojskowy Plan Colombia, jak i amerykańska okupacja Iraku, to naprawdę tylko walka z terroryzmem? Dramatyczna sytuacja stosunków społecznych w skali międzynarodowej i w poszczególnych krajach nie wynika z istnienia jakiegoś Fidela Castro, Chaveza czy Moralesa, ale, jak podkreślał nie raz Jan Paweł II, z niczym niepohamowanej i coraz bardziej agresywnej ekspansji wielkich posiadaczy kapitału, dążących tylko i wyłącznie do maksymalizacji zysku. Że to pachnie marksizmem? Niemożliwe, przecież to martwa doktryna!...

Na koniec chciałbym sprostować niektóre nieścisłości, które pojawiły się w tekście. Ruch Lewicy Rewolucyjnej (MIR) nie współtworzył ani nie należał do koalicji Unidad Popular. Nie był on, jak podaje autor, organizacją komunistyczną, ale lewacką organizacją antykomunistyczną, opozycyjną wobec rządu ludowego. Śmierć Salvadora Allende pozostaje zagadką. Warto wiedzieć, że oprócz wersji podanej przez autora, istnieje też hipoteza mówiąca o samobójstwie. Jakkolwiek by było, jego śmierć była bohaterska. Jaime Gasmuri nie był nigdy członkiem Partii Komunistycznej, ale sekretarzem generalnym MAPU (Zjednoczony Ruch Akcji Ludowej). Ruch ten wywodził się z chadecji i należał do Unidad Popular.

MARIO GALDAMEZ (Warszawa)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2003