Reklama

Disco Relaks w Niepodległej

Disco Relaks w Niepodległej

07.10.2019
Czyta się kilka minut
Większość zaplanowanych na jesień wystaw nawiązuje do Roku Antyfaszystowskiego, ale muzea i galerie eksperymentują także z awangardą oraz kulturą wizualną czasów transformacji.
Gustaw Maj „Radykalne zabawki miejskie”, wystawa „Trzy plagi”, Galeria Labirynt w Lublinie, wrzesień 2019 r. WOJCIECH PACEWICZ / GALERIA LABIRYNT
M

Miniony rok w sztuce upłynął w cieniu ochoczo włączanych do ministerialnego programu Niepodległa imprez poświęconych stuleciu niepodległości Polski. Choć jej obchody obliczone zostały na lata 2017–2022, nowy sezon artystyczny przyniósł inne tematy. W 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej część polskich instytucji skupiła się na przypominaniu okropności, z jakimi wiążą się zbrojne konflikty. Stąd większość zaplanowanych na jesień artystycznych wydarzeń odbywa się pod szyldem Roku Antyfaszystowskiego – to pomysł, który zrodził się z niezależnej inicjatywy instytucji publicznych, organizacji pozarządowych oraz kolektywu artystek i artystów.

Otwarta pod koniec sierpnia w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie wystawa „Nigdy więcej. Sztuka przeciwko wojnie i faszyzmowi w XX i XXI wieku” najpełniej oddaje idee Roku Antyfaszystowskiego [pisze o niej także Piotr Kosiewski w dziale Kultura tego numeru – red.]. Ekspozycja skupia się na tradycji sztuki antyfaszystowskiej i jej współczesnej odsłonie. Poznamy tu historię powstawania „Guerniki” (ikonicznego dzieła antyfaszystowskiego, stworzonego przez Pabla Picassa w 1937 r. w odpowiedzi na zbombardowanie baskijskiego miasta Guernica przez niemieckich nazistów i włoskich faszystów) oraz jej recepcji, także w Polsce Ludowej. Część współczesną wystawy dopełnia twórczość takich artystów jak Wilhelm Sasnal, Martha Rosler czy Wolfgang Tillmans, dla których tradycja antyfaszystowska rozumiana jest jako sprzeciw wobec mowy nienawiści, dyskryminacji, mizoginii czy nasilającego się nacjonalizmu i populizmu. Pod koniec listopada muzeum planuje za to solową wystawę szwajcarskiej malarki Miriam Cahn – reprezentantki ruchu ekspresjonistycznego, ale w radykalnie feministycznym wydaniu.

Poznańska Galeria Arsenał to jedna z najbardziej zaangażowanych instytucji w Polsce, o czym można się będzie przekonać także i w sezonie jesiennym. Otwarta już na początku września wystawa Mateusza Kuli wpisuje się w obchody Roku Antyfaszystowskiego. „Gorączka antykwaryczna” poświęcona jest bowiem zjawisku nostalgii i fetyszyzmowi towarowemu, rozumianemu jako rodzaj prywatnego faszyzmu. Niezwykle interesująco przedstawia się też planowana na listopad wystawa „Kreatywne stany chorobowe”, której kuratorzy – Paweł Leszkowicz, Luiza Kępińska, Jacek Zwierzyński, Inga Zimprich i Zofia Nierodzińska – planują podjąć temat relacji człowieka z chorobą. Istotnym wątkiem na wystawie będzie również aktywizm chorobowy, pokazany na przykładzie raka piersi oraz AIDS.

Tematem przewodnim jesiennych wystaw w krakowskim MOCAK-u będzie z kolei II wojna światowa i Holokaust – tematy ważne, ale czy to gwarantuje, że realizowane wokół nich projekty będą dobre – trudno powiedzieć. Krakowskie muzeum jest swego rodzaju fenomenem – niezmiennie krytykowane przez środowisko i równocześnie doceniane przez publiczność, siłą rzeczy wypada do niego zaglądać. Przy okazji warto odwiedzić w Krakowie Bunkier Sztuki, który ostatnio przekształca się w filię MOCAK-u – nie do końca legalnie, ale skutecznie. W sezonie jesiennym będzie tam można zobaczyć wystawy Kamila Kukli, Anny Sztwiertni i Agaty Kus, a później – zamknięte, remont!

Lubelski Labirynt może się pochwalić długą tradycją w promowaniu polskiego performansu, ale w ostatnich latach dał się także poznać jako instytucja krytyczna, która niczym sejsmograf reaguje na kolejne przewroty polityczne w Polsce. „Trzy plagi” to wystawa, która także wpisuje się w tę strategię – jej tytuł został zaczerpnięty z „Imperium” Ryszarda Kapuścińskiego, który współczesne plagi zagrażające ludzkości utożsamiał z nacjonalizmem, rasizmem i religijnym fundamentalizmem. Agnieszka Cieślak i Magdalena Linkowska prezentują ponad czterdziestu najwybitniejszych polskich artystów współczesnych – takich jak Paweł Althamer, Mirosław Bałka, Katarzyna Kozyra, Goshka Macuga, Agnieszka Polska czy Jadwiga Sawicka – których prace są wyrazem niezgody na rosnącą w społeczeństwie przemoc. Wystawie towarzyszy aneks w postaci prezentacji prac młodych, urodzonych po 4 czerwca 1989 r., twórców. W listopadzie i grudniu warto się z kolei wybrać do Lublina na wystawy solowe Mirosława Bałki i Mikołaja Smoczyńskiego – artystów w szczególny sposób związanych z Galerią Labirynt i samym Lublinem.

Najnowsza wystawa w stołecznej Zachęcie sprawia wrażenie skromnej, warto ją jednak odwiedzić – pokazuje w tym sezonie świetnych artystów. Przygotowany przez Stanisława Welbla „Strajk” zestawia ze sobą prace Käthe Kollwitz, niemieckiej ekspresjonistki tworzącej w pierwszej połowie XX wieku, z pracami dwóch współczesnych twórczyń – Hito Steyerl i Keren Donde, które łączy krytyczne zacięcie i zaangażowanie w aktualne problemy społeczne. Kollwitz – artystka wrażliwa na biedę i ucisk klasowy, obserwatorka I i II wojny światowej, w których straciła synów – tworzyła rzeźby i grafiki poświęcone ofiarom przemocy i bohaterom ruchu robotniczego. Jej ostatnia retrospektywna wystawa w Zachęcie miała miejsce w 1951 r. – na aktualnej znajdziemy także ekspozycję archiwalnych not prasowych z tamtego czasu, pokazujących tło polityczne ówczesnej prezentacji prac Kollwitz, jak również część pokazanych wówczas prac, m.in. cykl grafik „Powstanie tkaczy” (1897) czy „Wojna chłopska” (1903), a także plakat „Nie wieder Krieg!” („Nigdy więcej wojny!”) z 1924 r.

Ponieważ polska sztuka żyje aktualnie rocznicami okołowojennymi, umknął jej trochę inny, znaczący dla historii sztuki nowoczesnej, jubileusz: w tym roku obchodzimy 100-lecie Bauhausu, awangardowej szkoły artystycznej założonej przez Waltera Gropiusa w 1919 r. w Weimarze. Nad dziedzictwem tej szkoły postanowiła pochylić się tylko jedna polska instytucja sztuki, Galeria Arsenał w Białymstoku. „Do zobaczenia po rewolucji!” to wystawa pomyślana jako projekt artystyczno-badawczy, w którym artyści pracują ramię w ramię z badaczami. Celem tej współpracy ma być krytyczne przepracowanie wiedzy i przekonań na temat Bauhausu, z reguły postrzeganego jako szkoła, która wypracowała jednolitą estetykę, dzisiaj utożsamianą ze stylem modernistycznym.

Gdynię i Tel Awiw dzieli około 3 tys. kilometrów, jednak miasta te mają zaskakująco wiele ze sobą wspólnego. Łączy je przede wszystkim modernistyczna, portowa architektura, oba miały także szczególną rolę w politycznych narracjach dwóch młodych państw – Polski i Izraela. Wystawa w Muzeum Polin przybliża historię, życie codzienne, architekturę i sztukę Gdyni i Tel Awiwu – poprzez archiwalne dokumenty, przedmioty oraz prace współczesnych artystów, takich jak Maurycy Gomulicki czy Wojciech Wilczyk.

Z kolei Gdańska Galeria Miejska obchodzi 10. urodziny – z tej okazji zorganizowała wystawę opowiadającą o czasie, i tym, jak rozumiany jest on w sztuce. Jest to zagadnienie ciekawe o tyle, że sztuka awangardowa jest z czasem w nieustannym pościgu – chce być aktualna, opowiadać o współczesności, a przez to paradoksalnie szybko się starzeje. Na wystawie „Tylko zepsute zegary pokazują dokładny czas” zobaczymy prace 22 artystek i artystów, którzy mierzą się z tym problemem.

W połowie listopada Gdańska Galeria Miejska z Instytutem Kultury Miejskiej zaproszą gdańszczan na kolejną odsłonę Festiwalu Narracje, która w tym roku odbędzie się w dzielnicy Siedlec. Zadaniem zaproszonych artystów jest poznanie i wydobycie historii tego miejsca. Co ciekawe, w tym roku zmieni się trochę formuła przedsięwzięcia – prace współtworzone będą z mieszkańcami, w ramach festiwalu odbędą się też konsultacje społeczne, warsztaty i wystawy w specjalnie zaaranżowanych przestrzeniach. Warto się wybrać, nawet jeśli pogoda nie dopisze!

Awangarda pierwszej połowy XX wieku przez lata była kojarzona głównie z mężczyznami, ale powoli zaczyna się to zmieniać, a twórczynie tamtego okresu wracają do gry. Jedną z takich postaci jest Sophie Taeuber-Arp – szwajcarska artystka, wybitna przedstawicielka sztuki abstrakcyjnej i geometrycznej. Na jesień Centrum Kultury Zamek w Poznaniu przygotowało jej obszerną retrospektywę, na której zobaczymy prace z całego okresu jej twórczej aktywności – od lat 20. do tragicznej śmierci w 1943 r.

Powstawaniu i znikaniu pomników towarzyszy ostatnio wiele emocji. W dzisiejszych realiach politycznych problem upamiętniania lub zacierania pamiątek po dawnych czasach wydaje się bardziej aktualny niż zwykle, nic więc dziwnego, że tegoroczny festiwal Warszawa w Budowie koncentruje się właśnie na tym temacie. Kuratorzy tej edycji – Łukasz Zaremba i Szymon Maliborski – planują jednak podejść do niego przewrotnie. Zaproponowana przez nich Pomnikomania będzie próbą poszukiwania odmiennych form publicznego upamiętnienia, umożliwiających rewizję przeszłości i alternatywny dialog z publicznością. Tłem dla tego laboratorium nowych form pomnikowych będzie odnowiony pawilon Zodiak oraz plac przed pawilonem, gdzie stanie główna „wystawa” nowych quasi-pomników.

O CSW U-jazdowski było ostatnio głośno ze względu na doniesienia o potencjalnych zmianach kadry kierowniczej tej instytucji, warto jednak pamiętać o niej także ze względu na zaplanowany na najbliższe miesiące program wystaw. Pod koniec października otwiera się wystawa Bika Van der Pola, który wykuratoruje performatywnie kolekcję U-jazdowskiego, starając się krytycznie przepracować jej mit założycielski i przypomnieć twórcę jego koncepcji, Wojciecha Krukowskiego, założyciela awangardowego teatru Akademia Ruchu. Kolejna atrakcja to planowana na 15 listopada wystawa Karola Radziszewskiego, zapewne najbardziej znanego polskiego artysty poruszającego w swojej twórczości problematykę LGBT+. Ciekawie zapowiada się również wystawa japońskiego kolektywu hyslom, znanego z absurdalnego poczucia humoru i medytacyjnych, podważających europejską logikę działań.

Muzeum Sztuki w Łodzi w tym roku postawiło natomiast na eksperyment. W ramach cyklu „Prototypy” reinterpretacji kolekcji MS podjęli się jak dotąd kolektyw Dom Mody Limanka, Konrad Smoleński, Michał Libera i Barbara Kinga Majewska. Teraz przyszła pora na Carolinę Caycedo, artystkę, której szczególnie bliskie są zagadnienia ekologiczne oraz feministyczne. Na wystawie „Raport troski” zaprezentuje ona swoje prace w kontekście zdjęć Zofii Rydet z lat 1970-80, starając się pokazać różne sposoby zaangażowania w obronę środowiska naturalnego. Od 4 października w MS można także oglądać wystawę „Komponowanie przestrzeni. Rzeźby awangardy” poświęconą rzeźbie awangardowej – główną jej patronką będzie Katarzyna Kobro, ale znajdą się na niej również prace innych znakomitych artystek.

Bielska Jesień to najstarszy konkurs artystyczny w Polsce (organizowany jest od 1962 r.) i zarazem jeden z dwóch konkursów poświęconych malarstwu cieszących się szacunkiem środowisk artystycznych, co oczywiście nie oznacza, że wyniki obrad jury przyjmowane są bezdyskusyjnie. Laureatka edycji sprzed czterech lat, Martyna Czech, musiała zderzyć się z naprawdę ostrą krytyką. To samo zresztą czekało ostatniego laureata, Sebastiana Kroka. O malarstwie mówi się, że to gatunek martwy, dyskusje wokół niego są jednak nadal bardzo żywe.

Konkurs Gepperta, podobnie jak Bielska Jesień, jest jednym z tych konkursów artystycznych, który pomimo swoich lat ciągle wywołuje sporo emocji. Jako że w tym roku konkursowi wybiła trzydziestka, jego organizatorzy, BWA Wrocław i Akademia Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu, postawili na autorefleksję: zaplanowana na październik wystawa jest prezentacją najnowszych prac laureatów wszystkich poprzednich edycji, co jest niezłą okazją, żeby zweryfikować ich rozwój i osiągnięcia. Kwalifikacje do jubileuszowej edycji konkursu odbędą się w nowej formule – otwartego dla publiczności seminarium, podczas którego będzie ona mogła poznać propozycje do wystawy konkursowej. Miejmy nadzieję, że przy okazji na jury nie polecą zgniłe jajka.

Muszę przyznać, że do muzeów etnograficznych nie wpadam często, ale w tym sezonie najprawdopodobniej się to zmieni, ponieważ Muzeum Etnograficzne w Warszawie pracuje właśnie nad projektem „Rzeczy kultowe”, w ramach którego dostaniemy naprawdę bombową serię wystaw, biorącą pod lupę polską kulturę wizualną ze wszystkimi jej miłościami i słabostkami. Zabawa zaczyna się od października, kiedy to otworzy się wystawa „Disco Relaks”, opowiadająca o latach 90. jako złotym wieku disco polo – zjawisko to zostanie pokazane w kontekście transformacji ustrojowej i 30-lecia III RP. Kuratorami wystawy są Monika Borys, autorka niedawno wydanej książki „Polski bayer. Obrazy disco polo w latach 90.”, oraz Bartosz Wójcik. Ciekawie zapowiadają się także następne wystawy planowane w ramach „Rzeczy kultowych”: „Wcielenia jelenia”, analizująca ikonografię jelenia w kulturze od XVIII wieku (kuratorką wystawy będzie Olga Drenda, autorka nagrodzonych w tym roku Nagrodą Literacką Gdynia esejów o „Wyrobach”), oraz „Amerykańskość”, prezentująca fenomen kulturotwórczego oddziaływania Ameryki na Polskę. ©

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]