Demokracja i ropa

Pod koniec minionego tygodnia konsorcjum europejskich banków przyznało 24,5 mld dolarów kredytu rosyjskiemu koncernowi państwowemu Rosnieft. Ta rekordowa pożyczka umożliwi naftowemu imperium Kremla ekspansję poza terytorium Rosji, w tym zakup rafinerii w litewskich Możejkach - jeśli z decyzji o jej kupnie wycofa się PKN Orlen. Takiego scenariusza Rosnieft najwyraźniej nie wyklucza po pożarze, który w połowie października zniszczył połowę instalacji spółki Mažeiki Nafta.
Czyta się kilka minut

Przejęcie litewskiej i kilku innych europejskich rafinerii jest elementem strategii, realizowanej przez rosyjskie koncerny naftowe: dążą one do zwiększenia zysków przez odejście od handlu z europejskimi hurtownikami surową ropą na rzecz sprzedaży gotowego paliwa odbiorcom bezpośrednim, poprzez własne sieci stacji paliwowych.

Nie byłoby w tym zachowaniu nic złego, gdyby Rosjanie grali fair. Tymczasem stosują brutalny szantaż, godzący w podstawy bezpieczeństwa i suwerenności poszczególnych państw. Wystarczy wspomnieć kilkuletnią już blokadę dostaw ropy do łotewskiego portu w Windawie, którego rząd w Rydze nie chce Rosjanom sprzedać, czy niedawne odcięcie zaopatrzenia do Możejek. Nie można także zapominać o tym, że koncerny energetyczne (w szczególności Gazprom) chętnie służą Kremlowi w rozwiązywaniu kwestii czysto politycznych z państwami Europy Środkowo-Wschodniej. Boleśnie przekonała się o tym na przełomie 2005/2006 roku Ukraina, a wkrótce zapewne przekona się Białoruś.

Wśród zgłaszanych w Europie recept na rosyjski energoimperializm dominuje postulat dywersyfikacji źródeł energii: importu gazu z Norwegii, ropy - z basenu Morza Kaspijskiego, zwiększenia udziału węgla, a nawet atomu w bilansie energetycznym. Coraz bardziej oczywiste staje się jednak to, że Rosji obejść się nie da. A wraz z nią problemu zasadniczego: ograniczania demokracji i wolnego rynku w państwie Władimira Putina. Domagania się od rosyjskich władz poszanowania podstawowych wolności oraz prawa, w tym poszanowania własności, nie należy więc postrzegać jako wyrazu zachodniego pięknoduchostwa, lecz jako dowód trzeźwego podejścia do współpracy gospodarczej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2006