Reklama

Dama z pieskiem

Dama z pieskiem

09.12.2019
Czyta się kilka minut
Kuźniak tworząc biografię Boznańskiej myśli o tekście przede wszystkim jako o ludzkiej historii – nieutopionej w przydługawych opisach oraz niezliczonej liczbie dat i nazwisk.
O

Okoliczności sprzyjają: bohaterka nie żyje, spadkobierców nie ma, autorce nie grożą pretensje, awantury, procesy o zniesławienie. Dostępne jest też archiwum listów Olgi Boznańskiej, a to dla biografa żyła złota. Zachowały się również przedmioty należące do artystki: puderniczka, kamizelka, torebka. Woda na młyn dla wyobraźni biografki.

I teraz pytanie, przed którym Angelika Kuźniak na pewno stanęła: jak z tych martwych szczątków – śladów przeszłości – zbudować żywą, uczciwą, pasjonującą opowieść o kobiecie urodzonej półtora wieku temu, obywatelce świata, mieszkance Krakowa, Monachium i Paryża? W przypadku tej kobiety – postawionej przez los w roli córki, siostry, narzeczonej, ale przede wszystkim portrecistki, spod pędzla której wyszła „Dziewczynka z chryzantemami”, dziś masowo reprodukowana i zdobiąca co drugą poczekalnię przychodni – zadanie nie jest łatwe.

Warsztat biograficzny Angeliki Kuźniak przypomina stanowisko pracy tkacza. Krosnem są reguły rządzące reportażem – myślenie o tekście jako o human story, ludzkiej historii nieutopionej w przydługawych opisach oraz niezliczonej liczbie dat i nazwisk. Fakty tworzą kontur, a wypełniają go uczucia i motywacje. Nicią są pojedyncze zdania – znaki intymności, refleksji, przekonań wyłowione z korespondencji.

Nićmi są też fotografie, wykonane aparatem wielkoformatowym z długim czasem naświetlania. Szczególnie przykuwają uwagę te, na których Olga, zazwyczaj z lekko uniesioną głową, jakby cały świat traktowała z góry, jest królową kadru – w kapeluszu na głowie, z pieskiem na ręku, z ­papierosem w ustach, w japońskim stroju na drobnym ciele.

Nićmi są wycinki z ówczesnej prasy, oddające koloryt epoki, w której kobiety do roku 1920 nie miały wstępu do krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Nićmi są wypowiedzi kolegów po fachu Boznańskiej, uzmysławiające, z jaką ścianą niezrozumienia zderzyła się ta artystka. Malczewski o Boznańskiej: „to zakopcone sadzą malarstwo”.

Nićmi są dokumenty dotyczące kamienicy Boznańskich w Krakowie przy ulicy Wolskiej (dziś Piłsudskiego) – źródła wiecznych utrapień i miejsca symbolicznego. Z tych nici tkanych przez Kuźniak prostym ściegiem (czytaj: oszczędnym językiem) wyłania się sylwetka osoby, która czuje pewność wyłącznie w jednej sytuacji: stojąc przy sztaludze z pędzlem i paletą.

Poza sztuką każda inna sfera życia jest dla Boznańskiej czarną dziurą. Finanse: rzadko dobrostan, zazwyczaj na granicy normy, najczęściej pod kreską. Zdarzają się desperackie momenty, kiedy malarka zmuszona jest płacić obrazami. Emocje: pasmo porażek. W obliczu miłości Józefa Czajkowskiego czuje wewnętrzny paraliż, nie ma odwagi, by przełamać lęk przed dotykiem. Po dekadzie przyjaźni mężczyzna, umordowany depresyjnością Olgi, pożegna się na zawsze lodowatym listem. A przed Olgą jeszcze 40 lat życia, w czasie których samotność coraz silniej zmraża ją od środka. Istnieją hipotezy, że przyczyną emocjonalnej chwiejności Boznańskiej był ojciec molestujący ją w dzieciństwie. Kuźniak o tym wspomina, lecz ostrożnie. Nie znajduje twardych dowodów, a domysły to za mało.

I jeszcze pełna napięć relacja Olgi z Izą, młodszą siostrą. Obie kochają się i nienawidzą, wspierają się, jednocześnie są o siebie zazdrosne. Sprawę komplikuje uzależnienie Izy od morfiny i alkoholu. Kiedyś napisze do Olgi: „To zdumiewające, jaką wagę ludzie przywiązują do życia. Doczesność pełna jest przecież cierpienia fizycznego, bólu, rozpaczy, a mimo wszystko uważana jest za lepszą niż śmierć”. Iza popełnia samobójstwo w 1933 r. Olga nie ma już nikogo.

Malarka szarości – mówi się o Boznańskiej. Kuźniak jednak udowadnia, że to złudzenie: pociągnięcia pędzla na jej obrazach to mieszanki kilkudziesięciu różnych barw, do samej źrenicy „Dziewczynki z chryzantemami” użyje siedmiu pigmentów, do białka oka sześć.

Kuźniak swoją wielowarstwową książką robi krok w stronę jednej z największych malarek XX wieku. A zbliżając się, pokazuje bezkompromisowość uprawianej przez nią sztuki, dla której poświęciła każdy inny obszar swojego życia. ©℗

Angelika Kuźniak BOZNAŃSKA. NON FINITO, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działów: kultura i reportaż.  Absolwentka filmoznawstwa UJ. Współautorka książek „Panorama kina najnowszego. 1980–1995. Leksykon” oraz „Lektury na ekranie, czyli mały leksykon...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]