Chrystus, walka, profanacja

W nocy z 28 na 29 lipca na kilku warszawskich pomnikach, m.in. na figurze Chrystusa przed kościołem św. Krzyża, zawieszono tęczowe flagi. Intencje akcji wyjaśniał pozostawiony manifest: wyrażał gniew z powodu doświadczanej nienawiści, braku wolności i bezpieczeństwa; wzywał do „otwartej wojny” przeciw dyskryminacji osób LGBT+.
Czyta się kilka minut
 / MARTA BOGDANOWICZ
/ MARTA BOGDANOWICZ

Premier Morawiecki nazwał akcję „zbezczeszczeniem”, przyjechał pod pomnik i zapalił znicz. Kardynał Nycz napisał, że to profanacja, wandalizm i przekroczenie granic debaty. Podobnie wypowiadało się wielu polityków, a także liczni prawicowi publicyści. Tylko nieliczni (najczęściej nieuwikłani w walkę polityczną) próbowali zrozumieć tych, którzy umieścili tęczową flagę na figurze Chrystusa – nawet jeśli wyrażali krytyczną ocenę akcji.

1 sierpnia ulicami Warszawy przeszedł „Marsz Powstania Warszawskiego” organizowany przez środowiska narodowców. W jego trakcie potargano i spalono tęczowe flagi – przy wyraźnej aprobacie organizatorów. Flagę wyrwano z rąk działaczce na rzecz praw obywatelskich Elżbiecie Podleśnej, którą przy okazji zwyzywano. Poturbowano dziennikarza OKO.press. Policja weszła do jednego z mieszkań na Nowym Świecie i nakazała zdjęcie wywieszonej na balkonie tęczowej flagi. Usunęła także siłą kilkanaście osób milcząco stojących na trasie marszu z białymi różami w rękach. Uczestnicy marszu skandowali „Bóg, honor i ojczyzna!”, „Ave, ave Christus rex!”.

Nie usłyszałem ani jednego głosu hierarchów kościelnych czy rządzących polityków, który by zwracał uwagę, że targanie i palenie symbolu drogiego dla osób LGBT+ może ranić ich uczucia i przekracza granice debaty publicznej. Nikt nie skrytykował wyzwisk i agresji ze strony niektórych uczestników marszu.

Nie było takich głosów także wtedy, gdy na początku lipca pobito kilka osób pod klubem gejowskim w Krakowie. Ani gdy media szeroko opisywały historię geja prześladowanego przez niemal całą wioskę, w której mieszka. ©℗

Czytaj także: Piotr Sikora: To nie był grzeczny gest, zawierał sporo gniewu. Ale może też wiary, że Jezus nie jest tylko „wasz”, lecz jest – choćby symbolicznie – w niełatwym położeniu także „z nami”?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2020