Reklama

Ładowanie...

Chrystus i flagi

Chrystus i flagi

30.07.2020
Czyta się kilka minut
To nie był grzeczny gest, zawierał sporo gniewu. Ale może też wiary, że Jezus nie jest tylko „wasz”, lecz jest – choćby symbolicznie – w niełatwym położeniu także „z nami”?
Pomnik Chrystusa przed Bazyliką św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu / Fot. Marta Bogdanowicz / facebook.com/123spacerowicze
U

Umieszczenie przez grupę aktywistek tęczowej flagi na kilku warszawskich pomnikach, a zwłaszcza na figurze Chrystusa znajdującej się przed kościołem przy Krakowskim Przedmieściu, wzbudziło gwałtowne reakcje. Premier Mateusz Morawiecki nazwał ów czyn zbezczeszczeniem, metropolita warszawski, kardynał Kazimierz Nycz – profanacją i aktem wandalizmu. W podobnym tonie wypowiada się wielu duchownych i publicystów.

Chciałbym jednak spytać wypowiadających się w ten sposób: na czym dokładnie – według Was – polega zbezczeszczenie i profanacja?

Czy na tym, że na figurze Chrystusa umieszczono flagę, której znaczenie nie jest religijne? Jeśli tak, to dlaczego nie mówiliście o zbezczeszczeniu i profanacji, gdy na tej samej figurze po katastrofie smoleńskiej umieszczono biało-czerwoną flagę z kirem? Zapewne dlatego, że dla tych, którzy to wówczas zrobili, biało-czerwona flaga była symbolem czegoś bardzo drogiego i ważnego, z czym się identyfikowali, zaś akt umieszczenia jej na figurze Chrystusa miał symbolizować wiarę, że On przyjmuje i niesie to, co dla nich drogie w trudnym momencie ich życia.

Czy może więc profanacja i zbezczeszczenie polega – według Was – na tym, że były to flagi tęczowe, symbol ruchu LGBT+?

W tym kontekście warto zwrócić uwagę, że dla osób, które umieściły na tej samej figurze flagę tęczową, ona – podobnie – symbolizuje to, co dla nich ważne i drogie, z czym się identyfikują. W jaki sposób mogły chcieć zbezcześcić figurę Chrystusa za pomocą tego, co dla nich drogie i ważne?

Może zanim zacznie ciskać się gromy, warto zapytać, dlaczego te osoby zrobiły to, co zrobiły? Nie znam ich, nie jestem pewien. Ale ważną wskazówką powinien być napis na kartce, która także była umieszczona na tej figurze i innych pomnikach. Brzmiał on tak: „To szturm! To atak! To tęcza! Pamięci poległych w walce z codzienną nienawiścią, tych, którzy mieli siłę, by skoczyć w ciemność. Dodająca wiary w lepszą przyszłość osobom, którym państwo zabrało wolność i bezpieczeństwo, wzywająca do otwartej wojny przeciw dyskryminacji. Nakazująca nie prosić, nigdy więcej błagać o szacunek i litość. To miasto jest dla nas wszystkich. J…cie się ignoranci”.

Tak, to nie jest grzeczny tekst. Zawiera spory ładunek gniewu, a nawet agresji. Ale jednocześnie ujawnia źródła tych uczuć – doświadczenie skierowanej przeciw sobie nienawiści, poczucie odebrania wolności i braku bezpieczeństwa w wyniku działań państwa, którego osoby te są obywatelami, doświadczenie społecznej dyskryminacji.

Czy umieszczenie przez kogoś będącego w takim stanie ducha na figurze Chrystusa bardzo drogiego dla siebie symbolu można uznać za zbezczeszczenie i profanację? Czy nie jest to już prędzej akt swoistej wiary, że Jezus nie jest tylko „wasz”, ale że jest – choćby symbolicznie – w niełatwym położeniu także „z nami”? Być może to jednocześnie akt buntu wynikający z rozpaczy i niemożności zniesienia swojej społecznej sytuacji? A sytuacja ta bywa bardzo trudna: jak pokazuje opisywana niedawno szeroko w mediach historia pewnego geja prześladowanego z powodu swojej orientacji przez niemal całą wioskę (nota bene – w tej sprawie nie wypowiedział się, o ile mi wiadomo, żaden biskup ani polityk). A także wiele innych sytuacji, choć mniej drastycznych, to także bolesnych i uciążliwych.

Czy fakt, że wielu ludzi o wysokiej społecznej pozycji uznało za zbezczeszczenie i profanację umieszczenie na figurze nie tyle flagi jako flagi, lecz właśnie  t e j  flagi, która symbolizuje to, co dla inicjatorów tego zdarzenia ważne i drogie – nie potwierdza ich postrzegania rzeczywistości społecznej, postrzegania będącego źródłem ich buntu i gniewu?

Tak, manipulowanie przy symbolach religijnych to bardzo delikatna sprawa i łatwo tu kogoś urazić. Tak, cierpliwy dialog przynosi w dalszej perspektywie lepsze owoce niż gniewna demonstracja rozpaczy. Ale czy to nie nas, chrześcijan, ten właśnie Jezus – żywy, a nie figura – wzywa, byśmy nie potępiali, lecz z wrażliwą miłością próbowali zrozumieć każdego? Także tego, kto nie podchodzi do nas z grzecznym uśmiechem – tym bardziej, jeśli nie ma zbyt wielu powodów, by się uśmiechać.


ADAM BODNAR, RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH: W mojej pracy widzę bardzo wyraźnie, że na potępianiu „ideologii” cierpią konkretni ludzie. Podejmują próby samobójcze, cierpią psychicznie, bywają fizycznie prześladowani, emigrują.

Autor artykułu

Teolog i filozof, publicysta, bloger, redaktor działu „Wiara”. Doktor habilitowany, adiunkt w Katedrze Filozofii Boga i Religii w Akademii Ignatianum w Krakowie. Członek Krakowskiej Grupy...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]